Wzrost rat kredytowych a straty banków

Kredyty mieszkaniowe to istotny składnik aktywów banków w krajach UE. W Polsce na koniec 2022 r. stanowiły one około 17 proc. aktywów sektora bankowego.

Z tego względu obszar ten jest szczególnie monitorowany i regulowany przez banki centralne i nadzorców. Po okresie niskich stóp procentowych, w szeregu krajów UE – w tym w Polsce – rozpoczął się cykl zacieśniania polityki pieniężnej. W efekcie wzrastały również raty kredytów, co w naturalny sposób rodzi obawy o możliwość pojawienia się problemów z obsługą zadłużenia, które mogłyby przełożyć się na wysokie straty banków z uwagi na skalę ekspozycji oraz charakterystykę kredytów mieszkaniowych – długi okres zapadalności kredytów skutkuje wysokim udziałem raty odsetkowej w łącznej racie kredytu i proporcjonalnie większym wzrostem łącznej raty w przypadku wzrostu stóp procentowych.

Dominacja kredytów na zmienną stopę procentową

W Polsce wrażliwość kredytobiorców mieszkaniowych na zmiany stóp procentowych jest szczególnie duża, gdyż historycznie udzielano niemal wyłącznie kredytów na zmienną stopę procentową (najczęściej powiązaną z 3-miesięcznym lub 6-miesięcznym wskaźnikiem WIBOR).

Oznacza to, że zmiany rynkowych stóp procentowych bardzo szybko przekładają się na wzrost miesięcznych rat. W Polsce kredyty na okresowo stałą stopę – popularne w innych krajach UE – zaczęły być udzielane na większą skalę dopiero w 2022 r. Jeszcze w 2021 r. aż 94 proc. wartości udzielonych kredytów mieszkaniowych przez banki komercyjne miało oprocentowanie zmienne, a w 2022 r. już tylko około połowa. Nie oznacza to, że takie kredyty są całkowicie niewrażliwe na zmiany stóp procentowych – po ustalonym okresie (np. 5 lat) oprocentowanie ustalane jest ponownie i jeśli nastąpi to w momencie wysokich rynkowych stóp procentowych, stopa na kolejny okres może być wyraźnie wyższa niż pierwotna. W efekcie istotna część gospodarstw domowych również może doświadczyć znacznego wzrostu płaconych rat, w zależności od tego jak rozkładają się terminy przeszacowań.

Jak wzrost stóp procentowych wpływa na wysokość raty?

Szczególnie narażone na skutki wzrostu stóp procentowych są te gospodarstwa domowe, dla których zmiana stóp nastąpiła zaraz po zaciągnięciu kredytu, czyli kredytobiorcy zaciągający zobowiązania w latach 2020 i 2021. Kredyty te stanowiły na koniec 2022 r. ponad 30 proc. wartości portfela złotowego w sektorze bankowym. Co do zasady – im dłuższy okres upłynął od momentu zaciągnięcia kredytu tym wzrost raty był niższy. Średnia rata kredytu hipotecznego zaciągniętego w 2021 r. wynosiła w momencie udzielenia około 1,75 tys. zł, natomiast na koniec 2022 r. wzrosła średnio do poziomu 3,25 tys. zł, co oznacza skok o około 85 proc. W przypadku kredytu udzielonego w 2012 r. wysokość raty w 2022 r. przeciętnie nie różniła się względem momentu udzielenia. W przypadku kredytów udzielonych w latach 2018–2020 wzrost raty wynosił około 50–55 proc., natomiast dla lat 2015–2017 około 40–44 proc.

Zatem wzrost stóp procentowych spowodował wzrost obciążenia obsługą zadłużenia dla zdecydowanej większości kredytobiorców, przy czym w przypadku „nowszych” zobowiązań wzrost ten był zdecydowanie bardziej dotkliwy. Wynika to z kilku czynników. Po pierwsze – konstrukcja kredytu o stałej racie kapitałowo-odsetkowej (najpopularniejszego typu kredytu w Polsce) powoduje, że w pierwszych latach spłaty udział części odsetkowej w racie jest największy i zmiany stóp procentowych mocniej wpływają na jej wysokość. Po drugie – wzrost stopy procentowej dla takich kredytobiorców był bardzo duży i wynikający z niej wzrost rat mógł być większy niż zakładany w symulacjach przeprowadzanych przez banki przy badaniu zdolności kredytowej klientów. I wreszcie po trzecie – w przypadku takich kredytobiorców wynagrodzenie od momentu udzielenia kredytu na ogół wzrosło w mniejszym stopniu niż w przypadku wcześniejszych grup, z uwagi na nieznaczny upływ czasu od momentu udzielenia kredytu.

Zobacz również: https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rynek-mieszkaniowy-szuka-nowej-rownowagi/

Ograniczeniu negatywnych skutków wzrostu rat kredytów mieszkaniowych na spłacalność kredytów sprzyjają programy pomocowe skierowane do gospodarstw domowych – Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (FWK) oraz wakacje kredytowe. W ramach FWK, kredytobiorcy, którzy spełnią określone warunki mogą uzyskać zwrotne wsparcie finansowe na pokrycie rat kredytu na maksymalnie 36 miesięcy. Z kolei wakacje kredytowe, wprowadzone na okres drugiej połowy 2022 r. i 2023 r. pozwalają na bezodsetkowe zawieszenie łącznie ośmiu rat kredytu. Tymczasowy charakter programu wakacji kredytowych skłania do przyjrzenia się temu, jak po okresie ich obowiązywania będzie wyglądała skala obciążeń gospodarstw domowych ratami kredytu.

Wzrost płac łagodzi skutki wzrostu rat kredytowych

W celu określenia możliwych strat banków wynikających z problemów z obsługą kredytów po wygaśnięciu wakacji kredytowych, przeprowadzona została analiza symulacyjna, której wyniki przedstawiono w Raporcie o stabilności systemu finansowego NBP z czerwca 2023 r. Wykorzystano w niej dane o parametrach złotowych kredytów mieszkaniowych udzielonych w latach 2012–2022. Na koniec 2022 r. takie kredyty stanowiły 90 proc. portfela złotowych kredytów mieszkaniowych w bankach komercyjnych. Analizę przeprowadzono przy założeniu utrzymania się przez dwa kolejne lata na niezmienionym poziomie rynkowych stóp procentowych obserwowanych na koniec 2022 r.

Analiza składa się z dwóch etapów. Pierwszy etap obejmuje ustalenie skali obciążenia gospodarstw domowych spłatą kredytów hipotecznych za pomocą wskaźnika LSTI (ang. Loan Service to Income), czyli relacji raty kredytu do dochodu gospodarstwa domowego. Wskaźnik ten jest istotnym elementem w procesie badania zdolności kredytowej – zgodnie z Rekomendacją S wydaną przez KNF, bank powinien zwracać szczególną uwagę na sytuacje, w których przekracza on 40 proc. w przypadku klientów o dochodach nieprzekraczających przeciętnego poziomu wynagrodzeń w danym regionie zamieszkania oraz 50 proc. dla pozostałych klientów (w rekomendacji S mowa jest o wskaźniku DSTI – Debt Service to Income, który uwzględnia wszystkie zobowiązania finansowe klientów np. raty innych zaciągniętych kredytów, a nie tylko kredyty mieszkaniowe; w przeprowadzonej analizie przyjęte zostało założenie, że gospodarstwa domowe nie spłacają jednocześnie innych niż mieszkaniowe kredytów, więc wskaźniki LSTI i DSTI są tożsame). Celem tego etapu jest ustalenie, jaki odsetek kredytobiorców będzie się charakteryzował na koniec 2024 r. wskaźnikiem LSTI przekraczającym 50 proc. – wartość ta jest często wskazywana jako wartość progowa, po przekroczeniu której mogą pojawić się problemy z obsługą zadłużenia, co z punktu widzenia banku oznacza, że rośnie ryzyko utraty wartości i powstania strat kredytowych (jest to jednocześnie jedno z kryteriów uzyskania pomocy z FWK). Odpowiedź na to pytanie wymaga przyjęcia pewnych założeń co do zmian płac kredytobiorców od momentu zaciągnięcia kredytu do końca 2024 r. Dane te nie są wprost dostępne w sprawozdawczości – banki w momencie udzielenia kredytu zbierają informacje o dochodzie potencjalnego kredytobiorcy w procesie oceny zdolności kredytowej, jednak w kolejnych latach spłaty zobowiązania, informacje te nie są aktualizowane.

Zobacz również: https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/regulacji-sektora-bankowego-jest-za-duzo/

W celu uzyskania informacji o rozkładach wzrostu płac w gospodarce wykorzystano dwa alternatywne źródła danych: (1) badanie ankietowe Badanie Budżetów Gospodarstw Domowych (BBGD) przeprowadzane corocznie przez GUS, (2) dane z publikacji Ministerstwa Finansów (P. Chrostek, J. Klejdysz, M. Skawiński, „Wybrane aspekty systemu podatkowo składkowego na podstawie danych administracyjnych 2018 r.”, MF Opracowania i Analizy, No 7–2022.) wykorzystującej dane administracyjne pochodzące z zeznań podatkowych. Obydwa te źródła pozwalają na ustalenie nie tylko średniego tempa wzrostu płac w gospodarce, lecz także rozkładu zmian dochodów, z uwzględnieniem możliwości, że dochody części kredytobiorców spadały.

Każde z wykorzystanych źródeł danych ma swoją specyfikę. Zaletą danych BBGD jest ich panelowy charakter pozwalający uzyskać informacje o zmianie dochodów gospodarstw w okresach dwuletnich. Konstrukcja badania sprawia jednak, że gospodarstwo domowe raportuje swoje dochody tylko w jednym miesiącu w roku, co potencjalnie może powodować niedoszacowanie skali wzrostów lub fałszywie pokazywać spadki dochodów ze względu na możliwą ich zmienność w trakcie roku (np. premie, zmienność w przypadku własnej działalności itd.).

Zobacz również: https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rynek-kredytow-hipotecznych-w-polsce-na-tle-innych-krajow-ue/

Wadą badań ankietowych może być również tendencja do zaniżania dochodów w przypadku respondentów z wyższych grup dochodowych, przy czym bazując na dynamice (a nie na wartości nominalnej sprawozdawanego dochodu) problem ten zostaje w znacznej mierze zmitygowany. Problem z reprezentatywnością danych jest mniejszy w przypadku danych z opracowania Ministerstwa Finansów. Dane te bazują na informacjach z rocznych deklaracji podatkowych, ale w wielu przypadkach obejmują dochody pojedynczych osób (a kredyty mieszkaniowe zaciągane są przez gospodarstwa domowe) oraz są dostępne za jeden rok, konieczne było zatem przyjęcie dodatkowych założeń wykorzystujących dane o średnim wzroście płac w gospodarce. Wyniki symulacji wskazują, że na koniec 2024 r. udział kredytów z LSTI przekraczającym 50 proc. kształtować się może w przedziale od 9 proc. do niespełna 20 proc.

Przed wzrostem stóp procentowych odsetek takich kredytów oscylował w przedziale 2–5 proc.

Wysoki udział raty kredytowej w dochodach nie musi oznaczać braku spłat

Drugi etap analizy polega na ustaleniu zależności pomiędzy poziomem LSTI a wysokością strat w bankach. Wysokie obciążenie kredytobiorcy spłatą zadłużenia (tj., gdy rata pochłania więcej niż połowę dochodu) nie oznacza, że automatycznie kredyty przestają być spłacane i pojawiają się straty kredytowe. Zadłużone hipotecznie gospodarstwa domowe przeciętnie należą do bardziej zamożnych (wyższych decyli dochodowych) względem gospodarstw niezadłużonych. Ponadto, często dysponują pewnymi buforami oszczędności, które pozwalają na terminową obsługę zadłużenia, nawet jeśli raty są wysokie. Historycznie, odsetek kredytów z wysokim LSTI, który podlegał utracie wartości wynosił około 3 proc. (wykres 6, wariant „szacunek banków”).

Niskiemu odsetkowi kredytów z utratą wartości w ostatnich latach sprzyjały zarówno niskie stopy procentowe, jak również poprawiająca się sytuacja na rynku pracy. W przeprowadzonej symulacji uwzględniono natomiast również bardziej konserwatywne scenariusze tj. założono, że co piąty kredyt z LSTI powyżej 100 proc. (oraz 60 proc.) przestaje być obsługiwany (zob. Wykres 6, wariant „podwyższony dla LSTI>100 proc.” oraz wariant „podwyższony dla LSTI>60 proc.”). Przyjęcie takich założeń ma swoje uzasadnienie w bezprecedensowym wzroście stóp procentowych. Do tej pory banki nie doświadczyły tak gwałtownych podwyżek, zatem przyjęcie historycznych poziomów może być w tym wypadku zbyt optymistycznym scenariuszem. Pogorszenie uwarunkowań makroekonomicznych, będące pochodną zacieśnienia polityki pieniężnej i szoków zewnętrznych, również może obniżać zdolność gospodarstw domowych do obsługi zadłużenia.

Skala potencjalnych strat nie powinna zagrozić stabilności sektora finansowego

Porównując rozkład wartości kredytów według obciążeń spłatą w okresie przed wzrostem stóp procentowych oraz na koniec 2024 r., a także uwzględniając powyższe założenia odnośnie do kredytów z utratą wartości, obliczono wartość potencjalnych strat, jakie mogą ponieść banki. Wartość ta może się kształtować w przedziale od 0,4 mld do 5,1 mld zł.

Biorąc pod uwagę, fakt, że gospodarstwa domowe mogły korzystać z rządowego programu wakacji kredytowych w latach 2022–2023 oraz zakładając, że w przypadku utraty płynności w pierwszej kolejności zużywają posiadane bufory oszczędności, szacowane straty odnoszą się do okresu od VI kw. 2023 do 2024. Byłby to istotny wzrost na tle historycznych strat w tym segmencie, ale ich skala pozostaje ograniczona na tle innych źródeł ryzyka w sektorze bankowym (przede wszystkim ryzyka prawnego związanego z walutowymi kredytami mieszkaniowymi). Kwoty te nie powinny zagrozić stabilności pojedynczych banków ani tym bardziej sektora bankowego jako całości.

 

Autorzy przedstawiają własne opinie, a nie oficjalne stanowisko NBP.

Otwarta licencja


Tagi