Autor: Dawid Sułkowski

Ekonomista i analityk, Polski Instytut Ekonomiczny

Kontynuacja spadku inflacji

Inflacja w Polsce systematycznie obniża się. Lipcowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego zakłada nieco większy jej spadek w 2024 r. niż miało to miejsce w marcu br.

Dalsze obniżanie się inflacji będzie jednak wolniejsze niż dotychczas. Elementy niepewności związane są z utrzymaniem się podwyższonej inflacji bazowej. W takich warunkach ważne jest prowadzenie ostrożnej polityki pieniężnej.

Inflacja w Polsce kontynuuje spadek i wkrótce osiągnie poziom jednocyfrowy. W czerwcu wskaźnik CPI obniżył się do 11,5 proc. – oznacza to spadek o 6,9 pkt proc. od szczytu w lutym. To efekt spadku cen paliw oraz wolniejszego wzrostu cen żywności. Ponadto dobrym sygnałem jest obniżanie się inflacji bazowej – zwalnia ona już trzeci miesiąc z rzędu.

Ostatnie miesiące dają powód do optymizmu – ceny pozostają na niezmienionym poziomie od kwietnia. Brak zmian cen w pewnym stopniu wynika z efektów sezonowych – inflacja w maju i czerwcu zazwyczaj jest niższa niż w pozostałych miesiącach. Uwzględniając jednak nawet wpływ efektów sezonowych, zmiany cen z drugiego kwartału są zbliżone do takich, które pozwalają osiągnąć cel inflacyjny.

Dalszy spadek inflacji będzie przebiegał jednak nieco wolniej niż dotychczas. Na początku roku za spadkiem inflacji przemawiały efekty statystyczne. W 2024 r. nie będzie jednak już takiego wsparcia. Najnowsza projekcja analityków Narodowego Banku Polskiego zakłada, że inflacja spadnie do 7,8 proc. w IV kwartale 2023 r. oraz 5,2 proc. średnio w 2024 r. Projekcja wskazuje, że inflacja znajdzie się w dopuszczalnym odchyleniu od celu inflacyjnego w drugiej połowie 2025 r.

Ryzykiem pozostaje utrwalenie się podwyższonej inflacji bazowej z uwagi na szeroką presję płacową. Lipcowa projekcja – w porównaniu do projekcji z marca – zakłada o 0,5 pkt proc. niższą inflację w 2024 r. Rewizje związane są jednak niemal wyłącznie z prognozami cen energii. Analitycy NBP wskazują, że hamowanie inflacji bazowej będzie wolniejsze niż zakładali w marcu – w 2025 r. ceny w tej części koszyka będą rosnąć średnio o 4 proc. – to o 0,3 pkt proc. więcej niż w marcowej projekcji. Wpływ na to mają wysokie żądania płacowe. Sytuacja na polskim rynku pracy jest solidna – bezrobocie w naszym kraju jest jedno z najniższych, zajmujemy drugie miejsce w Unii Europejskiej. Wysokie zatrudnienie stwarza jednak presję na wzrost wynagrodzeń. Pracownicy domagają się podwyżek w odpowiedzi na wysoką inflację. Wzrost kosztów firm związany z podwyżkami może powodować uporczywość inflacji w przyszłych latach.

Niemniej inflacja w Polsce jest tylko nieco większa niż w pozostałych państwach regionu. We wszystkich państwach Europy Środkowo-Wschodniej inflacja systematycznie maleje i aktualnie znajduje się na zbliżonych poziomach do Polski. Każde z państw także w mniejszym bądź większym stopniu boryka się z problemami niedoboru pracowników oraz wysokich żądań płacowych. Mimo to rynkowe prognozy wskazują na wolniejszy wzrost cen. W Polsce dostrzegamy ryzyko wolniejszego spadku inflacji w porównaniu do Czech czy Słowacji w przyszłych latach. Analitycy ankietowani przez FocusEconomics oceniają, że u nas inflacja w 2024 r. wyniesie 6,2 proc. – więcej niż w pozostałych państwach regionu.

Wyższa inflacja w Polsce wynika również z szybszego wzrostu gospodarczego. Konsensus prognoz analityków wskazuje, że skumulowany wzrost PKB w latach 2023–2025 wyniesie około 7,5 proc. To – po Rumunii – drugi najwyższy wynik w regionie. To także ponad dwukrotnie wyższy wzrost niż w strefie euro. Poprawa aktywności gospodarczej dociera do konsumentów. Po niemal roku kurczenia się siły nabywczej naszych pensji, trend ulega odwróceniu. Realna wartość wynagrodzeń zaczyna znów rosnąć, co będzie skutkować poprawą sytuacji konsumentów. Tym samym wzrost gospodarczy ponownie będzie w większym stopniu opierał się na konsumpcji prywatnej.

Pomimo odbicia aktywności, spadek inflacji będzie istotny. Projekcja NBP wskazuje, że inflacja we wszystkich kwartałach 2024 r. będzie niższa od aktualnego poziomu stóp procentowych. Jeżeli taki scenariusz zacznie się spełniać to realna stopa procentowa będzie dodatnia. Tym samym polityka pieniężna będzie coraz bardziej restrykcyjna. Podobna sytuacja będzie występować w pozostałych państwach regionu. Banki centralne w Czechach i Rumunii utrzymują stopy procentowe na podobnym poziomie do Polski. Dalszy spadek inflacji w tych krajach będzie oznaczał możliwość luzowania polityki pieniężnej. W Polsce prezes NBP prof. Adam Glapiński zasygnalizował taki ruch już jesienią przy obniżeniu się inflacji do jednocyfrowego poziomu i prognoz jej dalszego spadku.

 

Otwarta licencja


Tagi