Autor: Aleksander Piński

Autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych.

więcej publikacji autora Aleksander Piński

Ekonomiści radzą: ułatwić rozwody

Ubezpieczanie depozytów to najważniejsza przyczyna kryzysów bankowych; wprowadzenie rozwodów bez zgody małżonka istotnie zwiększa oszczędności rodzin i udział kobiet w rynku pracy – to wnioski z najnowszych ekonomicznych badań naukowych.
Ekonomiści radzą: ułatwić rozwody

Charles W. Calomiris i Matthew S. Jaremski w pracy „Stealing Deposits: Deposit Insurance, Risk-Taking and the Removal of Market Discipline in Early 20th Century Banks” (Kradnąc depozyty: Ubezpieczenie lokat, ryzyko i usunięcie dyscypliny rynkowe w bankach z początku XX w.) postanowili sprawdzić, jakie skutki wywołało stworzenie przez państwo mechanizmu zwracającego klientom ich pieniądze w przypadku bankructwa banku. Dotychczas analizowano ten problem, porównując ze sobą systemy bankowe krajów z ubezpieczeniem depozytów z krajami, gdzie takiego ubezpieczenia nie było.

Jednak w takim przypadku nie można do końca wyodrębnić wpływu ubezpieczenia depozytów, ponieważ mogły działać inne czynniki. Autorzy pracy znaleźli sposób na analizę, która powinna być pozbawiona wad poprzednich prac na ten temat. Otóż na początku XX w. w USA, zanim doszło do stworzenia w 1933 r. federalnego systemu gwarantującego depozyty, w ośmiu stanach (Oklahoma, Kansas, Teksas, Nebraska, Południowa Dakota, Północna Dakota, Mississipi, Waszyngton) w latach 1907-1917 wprowadzono takie systemy. Działały one tylko w niektórych bankach, zwykle stanowych oraz tych, których władze zdecydowały się nie płacić związanych z ubezpieczeniem składek (na przykład w stanie Kansas 35 proc. banków miało nieubezpieczone depozyty, w stanie Waszyngton było to 60 proc.).

W efekcie funkcjonowały obok siebie banki, w których depozyty były ubezpieczone, i takie, w których takiego ubezpieczenia nie było (zwykle były to banki działające w więcej niż jednym stanie). Z analizy wynika, że w momencie wprowadzenia ubezpieczenia depozytów klienci przestawali zwracać uwagę na sytuację finansową ubezpieczonych banków, powierzając pieniądze tym, które płaciły wyższe odsetki.

Takie banki z kolei, mając duży dopływ gotówki, zaczynały ją pożyczać na dużą skalę (by zdobyć pieniądze na płacenie wyższych odsetek), zwiększając swój wskaźnik kredytów do aktywów. Dopóki ceny płodów rolnych rosły (a tak się działo w czasie I wojny światowej – od 1914 r. do 1919 r. ceny wzrosły o 100 proc.), dopóty wszystko było w porządku. Gdy trend się odwrócił na początku lat 20., część z banków upadła.

Banki, w których depozyty były ubezpieczone, miały znacznie wyższy odsetek bankrutów. Ostatecznie systemy gwarantowania depozytów nie były w stanie sfinansować wszystkich strat i klienci banków ze wszystkich stanów z wyjątkiem jednego ponieśli straty. Autorzy konkludują: „Historia systemów ubezpieczania depozytów bankowych w USA i na świecie była procesem zwiększania ryzyka systemowego w imię redukowania ryzyka systemowego”.

Praca Calomirisa i Matthew S. Jaremskiego jest istotna także z punktu widzenia polskiego systemu bankowego. W czasie ostatniego kryzysu bankowego radykalnie zwiększono wysokość gwarantowanych depozytów w naszym kraju. Jeszcze na początku 2008 r. w przypadku upadku banku w Polsce gwarantowano zwrot 100 proc. tylko do 1 tys. euro. Od 1 tys. euro do 22,5 tys. euro zwracano 90 proc. kwoty, a powyżej 22,5 tys. euro nic. Obecnie w 100 proc. gwarantowany jest zwrot do równowartości 100 tys. euro, co sprawa, że większość oszczędzających nie ma żadnej motywacji, by lokować środki w prowadzących mniej ryzykowną politykę inwestycyjną bankach.

obserwator-2,5xMathias Dolls, Philipp Doerrenberg, Andreas Peichl i Holger Stichnoth w analizie „Do Savings Increase in Response to Salient Information about Retirement and Expected Pensions?” (Czy oszczędności zwiększają się w reakcji na informacje o wysokości emerytury?) postanowili sprawdzić, jakie skutki na poziom oszczędności odchodzących na emeryturę miało rozsyłanie przez niemiecki odpowiednik ZUS informacji o prognozowanej wysokości emerytury.

Okazało się, że osoby, które taką informacje otrzymały, zwiększały wpłaty na prywatne fundusze emerytalne od 20 euro do 40 euro rocznie (w zależności od wieku; starsze osoby wpłacały więcej), co zwiększyło ich oszczędności o odpowiednio 16 proc. i 33 proc. Z analizy wynika także, że zwiększenie oszczędności emerytalnych wiąże się ze zmniejszeniem wpłat na cele charytatywne oraz zwiększeniem udziału w rynku pracy, czyli ludzie zaczynają więcej pracować i mniej wydawać.

obserwator-2,5xViola Angelini, Marco Bertoni, Luca Stella i Christoph T. Weiss w pracy „The Ant or the Grasshopper? The Long-term Consequences of Unilateral Divorce Laws on Savings of European Households” (Mrówka czy pasikonik? Długoterminowe skutki możliwości rozwodu bez zgody małżonka na oszczędności europejskich gospodarstw domowych) odkryli jeszcze jeden interesujący sposób, w jaki państwo może sprawić, by obywatele więcej oszczędzali.

Autorzy sprawdzili, jak wprowadzenie w drugiej połowie XX wieku w wielu rozwiniętych krajach możliwości uzyskania rozwodu bez zgody małżonka wpłynęło na ilość oszczędności w rodzinach. Bez wątpienia wprowadzenie takiego prawa istotnie zwiększyło odsetek rozwodów – o około 0,6 rozwodu na 1000 osób (w 2002 r. średnio w Europie były 2 rozwody na 1000 osób). Okazało się, że każdy dodatkowy rok małżeństwa w czasie obowiązywania prawa do rozwodu bez zgody małżonka zwiększa medianę oszczędności gospodarstwa domowego o 1493 euro (to 6 proc. mediany).

Efekt jest jeszcze większy w przypadku zamożniejszych rodzin. W jaki sposób dochodzi do zwiększenia oszczędności? Otóż dzieje się to głównie dzięki działaniom kobiet, które narażone na wyższe ryzyko rozwodu częściej pracują i dokształcają się na temat pomnażania kapitału. Autorzy konkludują, że ułatwienie uzyskiwania rozwodu prowadzi do wielu bardzo pozytywnych dla społeczeństwa skutków, bo takim bez wątpienia jest większa aktywność zawodowa kobiet i wyższe oszczędności w gospodarstw domowych.

Trzeba jednak uważać, by nie wylać dziecka z kąpielą, ponieważ ze starszych badań wynika, że nic tak dobrze nie działa na zarobki mężczyzn jak ożenek. Żonaci zarabiają średnio od 10 proc. do 50 proc. więcej od tych, którzy nigdy nie mieli małżonki. Bardzo długo ekonomiści nie mogli ustalić, czy dzieje się tak dlatego, że kobiety wybierają na mężów lepiej zarabiających mężczyzn, czy też po ślubie zaczynają oni przynosić wyższe pensje.

obserwator-2,5xKate Antonovics i Robert Town w pracy „Are all good man married? Uncovering the Sources of The Martial Wage Premium” (Czy wszyscy dobrzy mężczyźni są żonaci? Odkrywając źródło premii za małżeństwo) ostatecznie to rozstrzygnęli, analizując dane dotyczące bliźniaków jednojajowych. Z analizy wynikało, że żonaty bliźniak zarabia średnio 27 proc. więcej niż jego nieżonaty brat. Jak widać, po wizycie w urzędzie stanu cywilnego dzieje się coś takiego, że mężczyźni, mówiąc kolokwialnie, biorą się do roboty.

 

obserwator-2,5x
obserwator-2,5x
obserwator-2,5x

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Bancassurance potrzebuje nowych regulacji

Kategoria: Analizy
Bancassurance potrzebuje nowych regulacji

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Pieniądz kreują banki komercyjne, a nie centralne

Kategoria: Analizy
Pieniądz kreują banki komercyjne, a nie centralne

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac