Autor: Michał Kozak

Dziennikarz ekonomiczny, korespondent Obserwatora Finansowego na Ukrainie.

więcej publikacji autora Michał Kozak

Drogi kredyt podkopuje gospodarkę Ukrainy

Zrzeszające ponad 100 banków prywatnych Stowarzyszenie Ukraińskich Banków wystąpiło do prezydenta Ukrainy o odwołanie ze stanowiska Sergieja Arbuzowa - szefa banku centralnego mianowanego do tej roli jesienią 2010 r. Zdaniem bankowców działania przez niego podejmowane szkodzą i tak będącej już w kiepskiej kondycji ukraińskiej gospodarce.
Drogi kredyt podkopuje gospodarkę Ukrainy

Narodowy Bank Ukrainy (CC BY-SA ser.ddima)

Zmuszeni jesteśmy zwrócić się do pana w związku z zagrożeniem stabilności i negatywnymi tendencjami w sferach finansowo-ekonomicznej, kredytowo-pieniężnej i bankowej, jakie nasilają się w związku z pomyłkami kierownictwa Narodowego Banku Ukrainy (NBU) w prowadzeniu polityki monetarnej i regulacyjnej, a także w związku z naruszeniami przez NBU postanowień konstytucji Ukrainy i obowiązującego ustawodawstwa” – piszą bankowcy w liście skierowanym do prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Zarzucają kierownictwu banku centralnego prowadzenie błędnej polityki monetarnej. Ich zdaniem naciskając na płynność sektora bankowego w celu bieżącego utrzymania kursu wymiany hrywny i inflacji NBU stracił poczucie miary, a podejmowane przezeń działania negatywnie odbiły się na stawkach procentowych depozytów i kredytów oraz na wielkość akcji kredytowej i doprowadziły do spowolnienia wzrostu gospodarczego pod koniec 2011 r. Wraz z apelem o odwołanie Sergieja Arbuzowa bankowcy opublikowali raport szczegółowo analizujący działalność ukraińskiego banku centralnego w ostatnim czasie.

Duszenie inflacji, czy duszenie banków

Autorzy dokumentu zauważają, że polityka monetarna banku centralnego była w zeszłym roku podporządkowana utrzymaniu kursu hrywny i hamowaniu inflacji. By to osiągnąć NBU zastosował szereg ograniczeń funkcjonowania rynku walutowego, zwiększył wymogi dotyczące obowiązkowych rezerw banków oraz masowo interweniował na rynku walutowym, co doprowadziło do utraty znacznej części ukraińskiej rezerwy walutowej. Stopniała ona z 38,2 mld dolarów w sierpniu do 31,7 mld dolarów w grudniu 2011 r..

W 2011 r. bank centralny wprowadził obowiązek przechowywania przez banki 100 proc. sumy obowiązkowych rezerw na specjalnym rachunku NBU, wyłączając tę kwotę z obiegu. Ogółem kwota rezerw obowiązkowych wszystkich ukraińskich banków komercyjnych wynosiła wówczas ok. 13-15 mld hrywien.

Zdaniem zrzeszającego przeszło sto banków komercyjnych i 5 regionalnych zrzeszeń bankowych Stowarzyszenia Ukraińskich Banków (AUB) skutki prowadzenia takiej polityki są negatywne zarówno dla ukraińskiej gospodarki, jak i dla sektora bankowego a w pewych momentach wręcz destabilizowały pracę banków.

Bankowcy wskazują, że na skutek zwiększenia przez NBU w połowie roku wymogów dotyczących obowiązkowych rezerw banków, z obrotu operacyjnego wyłączono przeszło 3 mld hrywien, a to zaowocowało gwałtownym spadkiem płynności sektora. W konsekwencji jesienią zeszłego roku płynność ukraińskich banków wyniosła raptem 9-10 mld hrywien, wobec 18-20 mld hrywien w pierwszym półroczu.

W związku ze spadkiem płynności banki zmuszone były zmniejszyć podaż kredytów i już w listopadzie 2011 r. wielkość udzielonych przez nie kredytów spadła w stosunku do października o 6,1 mld hrywien. Równocześnie znacząco wzrosły koszty pozyskania pieniądza na rynkach międzybankowym i depozytów. Stawki kredytów międzybankowych wzrosły jesienią do poziomu 10-20 proc. w skali rocznej sięgając okresowo nawet 32 proc., podczas gdy w pierwszym półroczu 2011 r. wynosiły jedynie 3-5 proc.

Z powodu działań banku centralnego, jak zaznaczają autorzy raportu zwiększył się koszt pozyskania hrywny na rynku depozytowym. O ile średnie stawki depozytowe osób prawnych wynosiły w pierwszej połowie roku 3-5 proc. a depozytów osób fizycznych 13-15 proc. w drugiej połowie 2011 r. było to już odpowiednio 8-15 proc. i 15-19 proc. Część banków przyjmowała już nawet okresowo depozyty osób fizycznych oferując oprocentowanie sięgające 20-24 proc. rocznie.

W konsekwencji wzrosło oprocentowanie kredytów w hrywnie dla osób prawnych. Z poziomu 12-13 proc. w pierwszym półroczu zwiększyły się one w listopadzie 2011 r. do 17-20 proc. a jeśli chodzi o kredyty krótkoterminowe nawet do 23 proc. – podają autorzy raportu.

To wszystko jednoznacznie wskazuje, że bank centralny przekroczył rozsądne granice przy zmniejszaniu płynności banków, co doprowadziło do wzrostu stawek kredytowych, zahamowało kredytowanie gospodarki i stworzyło sztuczne problemy z płynnością banków – konstatują analitycy AUB. Ich zdaniem rezultatem prowadzonej przez bank centralny polityki monetarnej było odnotowane pod koniec roku gwałtowne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego Ukrainy.

Dopiero pod koniec listopada, po krytyce ze strony ekonomistów i bankowców bank centralny złagodził wymogi dotyczące rezerw obowiązkowych, wprowadzając zasadę, zgodnie z którą na wydzielonym rachunku NBU znajdować się miało 70 proc. sumy rezerw obowiązkowych, a pozostałe 30 proc. pozostawało w bieżącym obrocie. Wiosną tego roku wymóg ten jeszcze bardziej złagodzono – od 21 marca  do „zamrażarki” NBU trafia 60 proc. obowiązkowych rezerw ukraińskich banków.

W swoim raporcie AUB skarży się także na prowadzenie przez bank centralny „dyskryminacyjnej polityki w stosunku do małych i średnich banków”. Dowodem tego ma być zdaniem stowarzyszenia postanowienie zarządu NBU wprowadzające wymóg podniesienia od 1 stycznia 2012 r. kapitału banków do poziomu 120 mln hrywien i zakazujące bankom, które nie osiągnęły tego poziomu przyjmowania depozytów osób fizycznych.

Kierownictwo banku centralnego wystąpiło jednocześnie z propozycją zmian ustawowych, przewidujących podniesienie kapitału banków do 500 mln hrywien.

Ostatecznie, po interwencji AUB, ukraińscy deputowani zatrzymali się na wymogu podniesienia przez banki kapitału do 120 mln hrywien i jednocześnie wydłużyli już istniejącym bankom czas na wykonanie tego obowiązku do 2016 r.

Rublowe rozrachunki z Rosją

Szef ukraińskiego banku centralnego zaproponował w zeszłym roku przejście na rozrachunek w rublach we wszystkich operacjach handlowych w transakcjach wynikających z umów międzypaństwowych zawieranych pomiędzy Rosją i Ukrainą, sformowanie części rezerwy walutowej NBU w rosyjskich rublach i wprowadzenie w związku z tym odpowiednich zmian do klasyfikatora walut, a także przejście na rozliczenia rublowe w transakcjach dostaw gazu ziemnego z Rosji dla państwowej spółki NAK Naftohaz.

Stowarzyszenie Ukraińskich Banków ostro skrytykowała te pomysły. „Zrobiono bezalternatywny wybór na korzyść rosyjskiego rubla, a nie hrywny, czy hrywny i rubla na zasadach parytetu, choć byłoby całkiem logicznym pozwolić prowadzić wzajemne rozrachunki między Ukrainą i Rosją, i w hrywnach, i w rublach” – uważa AUB.

Zdaniem Sergieja Arbuzowa za rozliczeniami w rublach przemawiać ma fakt, iż dzięki temu nie będą ulegać zmniejszeniu rezerwy walutowe Ukrainy. Sam szef NBU przyznaje jednak, że Ukraina będzie zmuszona do zakupu rubli do rozliczeń z Rosją na rynkach zewnętrznych oraz zwraca uwagę na to, że przy braku podaży rubla na wewnętrznym rynku walutowym bank centralny, który zapowiada wprowadzenie rosyjskiej waluty do swojej rezerwy będzie zmuszony ją uszczuplać.

Zgodnie z przedstawionymi przez AUB wyliczeniami nawet przy zmniejszonych zakupach gazu ziemnego z Rosji na obsługę kontraktu w 2012 r. Ukraina potrzebować będzie 11 mld dolarów lub ich rublowego równoważnika. Tymczasem według raportów NBU za 2010 r. przy ogólnych obrotach handlu pomiędzy Ukrainą a Rosją na poziomie 42 mld dolarów wielkość operacji z rosyjskim rublem na ukraińskim rynku walutowym stanowiła równowartość zaledwie 2,6 mld dolarów, czyli 6 proc. ogółu operacji walutowych.

Przyjęcie rozliczeń w rublach może doprowadzić do sztucznego popytu na rosyjską walutę, której na Ukrainie nie ma. Stworzenie dodatkowego sztucznego popytu na rosyjskiego rubla ze strony hrywny doprowadzi jedynie do nasilenia dewaluacyjnego nacisku na hrywnę z pewnym opóźnieniem» – konstatują eksperci AUB.

Bankowcy podkreślają także, że rubel nie wchodzi do systemu walut rozliczeniowych CLS (Continuous Linked Settlement). Z uwagi na nieobecność rubla w systemie CLS nie ma więc podstaw do włączenia go do pierwszej grupy klasyfikatora walut NBU do jakiej należą w tej chwili m.in. dolar amerykański, australijski i kanadyjski, brytyjski funt szterling, jen i euro, a przynależność do której jest warunkiem umożliwiającym wykorzystanie obcej waluty do tworzenia rezerwy.

Ekonomiści też krytykują

Podczas poświęconego analizie działań kierownictwa banku centralnego „okrągłego stołu” ekspertów zorganizowanego w kwietniu w Kijowie bankowców wsparli znani ukraińscy ekonomiści.

– Jeśli przypomnimy sobie poziom naszych problemów ekonomicznych sprzed 15 lat, to mniej więcej to samo mamy teraz. Bank centralny powinien wykonywać trzy zadania — zagwarantować stabilność swojego pieniądza, zapewnić dostępność zasobów kredytowania dla realnej gospodarki i zabezpieczyć pewność systemu bankowego. Jeśli przeanalizujemy sytuację to zobaczymy, że wszystkie trzy zadania NBU z sukcesem zawala, przy czym zawala systematycznie – ocenił szef Komitetu Ekonomistów Ukrainy Andrij Nowak. – Odnoszę wrażenie, że NBU to dziś nie bank centralny, ale ministerstwo do spraw pieniądza w rządzie i jego zadaniem jest produkowanie tylu pieniędzy ile zechce rząd.

– To co teraz się dzieje to dla gospodarki ogromny błąd. Europa zmniejsza dług publiczny, ale stosuje przy tym bardzo miękką politykę monetarną. U nas jest tak, że popytu prawie nie ma i ciągle spada. A stosowana jest twarda polityka monetarna w odniesieniu do własnej gospodarki pod dwoma mylnymi hasłami: że głodem pieniądza można powstrzymać inflację, i że głodem pieniądza można utrzymać kurs. Dwie błędne tezy, które były formułowane dla gospodarek przejściowych zastosowano na Ukrainie przynosząc niesamowitą szkodę samej gospodarce, jako źródle dochodów dla spłaty długów i utrzymania bilansu płatniczego – komentował działania obecnego kierownictwa banku centralnego jego były wiceszef Serhiej Jaremenko.

Mimo druzgocącej krytyki bankowców szef NBU nie musi się martwić o stanowisko. Matka urodzonego w 1976 r. Siergieja Arbuzowa Walentyna jest prezesem należącego do starszego syna Wiktora Janukowycza Ołeksandra banku VBR, a sam Arbuzow uważany jest za bliskiego przyjaciela syna prezydenta Ukrainy i to właśnie tej znajomości przypisywano decyzję o powierzeniu szerzej nieznanemu w sferze specjalistów przybyszowi z Doniecka kierownictwo banku centralnego.

Nic nie wskazuje, by Sergiej Arbuzow utracił zaufanie prezydenta Janukowycza i jego najbliższego otoczenia. Co więcej władze już rozpoczęły kontratak. Kilka dni po ogłoszeniu przez AUB apelu o odwołanie Arbuzowa w siedzibie organizacji rozpoczęła się doraźna kontrola podatkowa – powszechnie stosowany od przejęcia na Ukrainie władzy przez Partię Regionów środek walki z niepokornymi.

Autor jest korespondentem Gazety Giełdy Parkiet w Dniepropietrowsku


Narodowy Bank Ukrainy (CC BY-SA ser.ddima)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Hrywna słaba, bo Ukraińcy wolą dolara

Kategoria: Analizy
Hrywna słaba, bo Ukraińcy wolą dolara

Pieniądz kreują banki komercyjne, a nie centralne

Kategoria: Analizy
Pieniądz kreują banki komercyjne, a nie centralne

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac