Autorzy: Jerzy Rożański, prezes KZBS

Banki spółdzielcze chcą specjalnych przywilejów

Banki spółdzielcze, które w ub.r. wywalczyły sobie prawo dokapitalizowania w drodze emisji obligacji, teraz chcą, by papiery te kupował od nich NBP lub BGK. Chcą także, zamiast ratingu, specjalnej rekomendacji KNF. - Naszym celem jest przekonanie do stworzenia regulacji uwzględniających specyfikę banków spółdzielczych. Co wpłynie na wzrost ich efektywności, a także na rozwój lokalnych gospodarek.
Banki spółdzielcze chcą specjalnych przywilejów

Copyright by PAP/Grzegorz Momot/ Jerzy Rożański, prezes KZBS

Banki spółdzielcze przez kilka lat walczyły o możliwość emisji obligacji. Teraz, gdy ją posiadają, twierdzą, że emisje na warunkach komercyjnych są dla nich nieatrakcyjne i domagają się dodatkowych przywilejów. Jeśli nie stać je na emisje, czy nie prościej było od razu zmienić prawo spółdzielcze, pozwalając na dokapitalizowanie BS przez członków banków lub spółki zależne?

Być może dyskusja na temat możliwości emisji obligacji przez banki spółdzielcze toczyła się przez kilka lat, jednak konkretne działania, które doprowadziły do realizacji tego projektu, rozpoczęły się w ubiegłym roku z inicjatywy KZBS i banków zrzeszających.

Nie zgodzę się także z opinią, że sektora bankowości spółdzielczej nie stać na emisję obligacji. Po pierwsze, nikt dotychczas nie przedstawił ekspertyzy, która potwierdziłaby taką tezę, a po drugie, z naszych obserwacji wynika, że banki spółdzielcze mają znaczący potencjał w tym obszarze, co potwierdza fakt, że już niedługo kilkanaście banków może uruchomić emisję obligacji, które mogą zostać uplasowane na rynku. Natomiast kwestią, która wymaga jeszcze rozstrzygnięcia jest możliwość obejmowania obligacji emitowanych przez banki spółdzielcze na zasadach rynkowych  przez Narodowy Bank Polski.

Odpowiadając na drugą część pytania: taka zmiana prawa spółdzielczego byłaby dla nas niebezpieczna, ponieważ banki spółdzielcze mogłyby trafić w ręce obcego kapitału, a tego zdecydowanie nie chcemy. Banki spółdzielcze do tej pory podnosiły kapitał jedynie przez przekazanie na niego zysku lub poprzez nabywanie udziałów. Ich udziałowcami są głównie klienci banku. Działa wobec nich prawo spółdzielcze – każdy członek ma jeden głos, niezależnie od tego, ile posiada udziałów i za jaką kwotę je wykupił – za 1 zł czy za 1 mln zł. Decyduje nie ten, kto ma więcej pieniędzy, ale większość członków.

I zdaniem spółdzielców takie prawo powinno pozostać. Obawiają się bowiem, że jak zaczną decydować udziałowcy, którzy mają więcej pieniędzy, to banki spółdzielcze trafią w ręce kapitału obcego albo ludzi, którym zależy wyłącznie na pomnażaniu zysków, zapominając przy tym o  misji bankowości spółdzielczej opierającej się  na działalności na rzecz lokalnej społeczności i wspomaganiu rozwoju przede wszystkim polskiego sektora rolnego oraz małych i średnich przedsiębiorstw.

Dlatego nową szansą wzmocnienia kapitałowego dla banków spółdzielczych jest emisja obligacji.  Banki spółdzielcze mogą emitować obligacje i za zgodą KNF pozyskane środki zapisywać w poczet funduszy własnych, jeżeli zostaną wyemitowane na okres minimum dziesięciu lat. Oczywiście zastanawiamy się nad całym szeregiem innych rozwiązań, które mogłyby ułatwić wzmocnienie funduszy banków spółdzielczych, nie tylko poprzez emisję obligacji.

Przez co jeszcze?

Jeszcze nie znaleźliśmy złotego środka. Aktualnie w sektorze dyskutowane są różne pomysły, jednak jest jeszcze za wcześnie, aby o nich mówić.

Aby przeprowadzić emisję obligacji, BS muszą mieć rating albo gwarancje.

Aby przeprowadzić emisję obligacji, banki spółdzielcze powinny przede wszystkim posiadać odpowiednią strategię na okres emisji oraz odpowiedni standing finansowy. Oczywiście uzyskanie ratingu oraz gwarancji byłoby korzystne dla banków spółdzielczych, gdyż mogłoby otworzyć nowe rynki zbytu emitowanych obligacji. Należy jednak zaznaczyć, że jest jeszcze wiele niewiadomych związanych z emisją obligacji przez banki spółdzielcze, które będziemy weryfikować i eliminować w trakcie konkretnych działań związanych z organizacją emisji.

W naszej ocenie są obecnie dwie drogi emisji obligacji: wybierając pierwszą bank spółdzielczy samodzielnie przygotowuje i organizuje emisję, a obligacje plasuje w grupie inwestorów. Drugą drogą jest emisja obligacji za pośrednictwem banku zrzeszającego, który wówczas występuje w roli organizatora emisji obligacji danego banku spółdzielczego. Istnieje również trzecia możliwość, która jednak nie jest jeszcze do końca sprecyzowana. Mianowicie bank zrzeszający mógłby kupować emitowane obligacje banków spółdzielczych, by następnie sprzedawać je w operacjach otwartego rynku. Wówczas można by było wykorzystać efekt skali i zredukować koszty emisji. Zastanawiamy się także, czy to rozwiązanie umożliwiłoby obejmowanie tych obligacji w operacjach otwartego rynku przez NBP. Art. 48 ustawy o NBP mówi bowiem, że NBP może sprzedawać i kupować dłużne papiery wartościowe w operacjach otwartego rynku. Także jest wiele pomysłów i planów, które jednak wymagają jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia. Obecnie pracujemy nad tym.

Wracając do możliwości uzyskania ratingu i gwarancji przez banki spółdzielcze. Oczywiście jak wspomniałem, byłoby to korzystne dla banków spółdzielczych (wiadomo, że takie obligacje zdecydowanie łatwiej uplasować na rynku), jednak uzyskanie tej oceny na zasadach komercyjnych jest kosztowne. Dlatego chcielibyśmy, by w sprawę włączyła się KNF i tym bankom, które mają odpowiedni standing finansowy, dawała np. pozytywną rekomendację. Chodzi o to, by KNF spróbowała wypracować taką procedurę, dzięki której banki spółdzielcze wiedziałyby, jakie warunki muszą spełnić (strategia, ryzyko, standing), by pieniądze pozyskane z emisji obligacji mogłyby być zaliczone do funduszy.

Rozumiem, że KZBS chce, by to KNF wydawała bankom spółdzielczym ocenę wiarygodności, czyli rating? Ale KNF nie ma do tego prawa.

Ale wypracowanie takiego rozwiązania przyniosłoby wiele korzyści dla banków spółdzielczych. Obecnie nie ma dokładnie sprecyzowanych wymagań, po spełnieniu których banki spółdzielcze mogłyby zaliczyć kapitał pozyskany z emisji obligacji do funduszy własnych. Wiemy tylko, że z pewnością muszą to być papiery długoterminowe, minimum dziesięcioletnie, ale wszystko zależy od zgód udzielanych indywidualnie bankom spółdzielczym przez KNF.

W ubiegłym roku zrodził się pomysł, by obligacje mógł także wykupywać Fundusz Rozwoju Systemu Bankowego, który powstałby przy NBP. Projekt działalności takiego funduszu zakładałby m.in. emisję i sprzedaż papierów wartościowych, kupno i sprzedaż papierów wartościowych w transakcjach z bankami i innymi instytucjami finansowymi, udzielanie bankom pożyczek i innych zobowiązań pieniężnych także na podwyższenie funduszy własnych.

Nie sądzę, by fundusz przy NBP, jeśli powstanie, mógłby wykupywać obligacje bez odpowiednich zabezpieczeń.

Na to, jak i na powstanie funduszu, musi się zgodzić Ministerstwo Finansów, Rada Polityki Pieniężnej, trzeba będzie zmiany kilku ustaw. Dla sektora głównym problemem jest też to, że nie ma do końca ze strony KNF precyzyjnej informacji o warunkach, w jakich będzie można zaliczyć obligacje do funduszy własnych. Żeby emisje ruszyły, banki spółdzielcze muszą dostać jasne wskazówki, jakie muszą spełniać warunki bezpieczeństwa.

Jak wyjaśnia KNF, wszystkie wytyczne są zawarte w ustawie Prawo bankowe. Obowiązują i instytucje komercyjne, i spółdzielcze. Nie rozumiem, dlaczego banki spółdzielcze mają być uprzywilejowane?

Naszym zdaniem uprzywilejowane były banki spółki akcyjne, dlatego my chcemy przynajmniej równych praw. Jeżeli będziemy mieli równe szanse, wówczas doskonale sobie poradzimy. I właśnie możliwość emisji obligacji przez banki spółdzielcze to są równe szanse.

Naszym celem jest przekonanie regulatorów do stworzenia regulacji uwzględniających specyfikę działalności banków spółdzielczych. Takie spojrzenie na sprawę może przynieść szereg obustronnych korzyści, ponieważ stworzenie adekwatnych warunków do działalności banków spółdzielczych umożliwi stałe podnoszenie efektywności i skuteczności działania tych banków, co bezpośrednio może się przełożyć na rozwój lokalnych gospodarek, w tym rolnictwa. Poza tym Prawo Bankowe zawiera ogólne wytyczne, natomiast często się zdarza, że w danej sytuacji potrzebujemy szczegółowych wytycznych, czego przykładem jest nie do końca uszczegółowiona kwestia zaliczania do funduszy własnych kapitału pozyskanego z emisji obligacji.

Dobrze rozumiem, że KZBS domaga się, by dla banków spółdzielczych zostały stworzone specjalne warunki emisji obligacji?

Jak już wielokrotnie wspomniałem, emisja obligacji jest nowym instrumentem pozyskania kapitału dla banków spółdzielczych, w związku z czym jest rzeczą naturalną, że generuje jeszcze wiele pytań i wątpliwości, które naszym zdaniem zostaną rozwiane w momencie uruchomienia pierwszych emisji, co powinno nastąpić już wkrótce. Natomiast KZBS zabiega o uwzględnianie specyfiki sektora bankowości spółdzielczej. W odróżnieniu od banków komercyjnych, banki spółdzielcze działają w zupełnie innym otoczeniu biznesowym, relacje z klientami opierają na bezpośrednim kontakcie i znajomości oraz są ściśle związane z lokalną społecznością. Oferta produktowa jest dostosowana do potrzeb lokalnego rynku. Nie zawiera instrumentów z obszaru bankowości inwestycyjnej, które generują wyższe ryzyko. Dlatego uważamy, że regulacje powinny być „szyte na miarę” danej instytucji finansowej, a nie być egzekwowane w „rozmiarze uniwersalnym”.

BS mają kredyty zagrożone na poziomie trzykrotnie niższym niż banki komercyjne. Ich współczynnik wypłacalności po III kwartałach 2009 r. (ostatnie dane dostępne w KNF) wyniósł 13,6 proc., gdy komercyjnych 13 proc. Z czego dwie trzecie BS miało ten współczynnik przekraczający 15 proc., przy minimalnym wymaganym przez KNF – 8 proc. Działają do bólu ostrożnie i są sektorem przekapitalizowanym!

To prawda, że banki spółdzielcze prowadzą konserwatywną i ostrożną działalność, co dodatkowo zwiększa bezpieczeństwo ich działalności. Nie zgodzę się jednak z Pani stwierdzeniem o przekapitalizowaniu sektora.

Obecnie w kilkudziesięciu bankach spółdzielczych za dynamiką wzrostu  kredytów nie nadąża dynamika przyrostu funduszy własnych, a to świadczy o potrzebie ich dokapitalizowania. Dotyczy to również banków zrzeszających. Cały sektor bankowości spółdzielczej średnio rocznie posiada w przybliżeniu 10 mld nadwyżki depozytów nad kredytami, co nie oznacza, że ta nadwyżka może zostać uruchomiona w akcji kredytowej. Wynika to z pewnych ograniczeń kapitałowych. Nadwyżka depozytów nad kredytami nie wpływa na fundusze własne, ale bardziej na płynność finansową banku. A to zasadnicza różnica.

W chwili obecnej nie ma wypracowanych mechanizmów, które spowodowałyby, żeby ta nadwyżka została wliczona w poczet funduszy własnych banku. Akcja kredytowa może zostać uruchomiona na poziomie określonym właśnie przez wysokość kapitału banku. Stąd zabiegi KZBS o możliwość dokapitalizowania banków spółdzielczych poprzez emisję obligacji, która może umożliwić dalszy dynamiczny rozwój sektora i przez to wzrost jego udziału w rynku.

Na 576 działających banków spółdzielczych, jaka część potrzebuje dokapitalizowania?

Obecnie dokapitalizowania potrzebuje kilkadziesiąt banków spółdzielczych, jednak wg naszej oceny ta liczba cały czas wzrasta, co wiąże się z szybkim rozwojem wielu banków.

O jakim zwiększaniu udziału sektora w rynku Pan mówi? Pod jakim względem?

W polskim rynku bankowym, głównie pod względem kredytów i depozytów.

Z danych KNF wynika, że udział BS w III kw. 2009, licząc r/r, pod względem wartości kredytów dla sektora niefinansowego spadł z 6,1 proc. do 5,7 proc., depozytów z 8,3 proc. do 7,9 proc., a aktywów ogółem z 5,8 proc. do 5,6 proc.

Doskonale wiemy, że ubiegły rok był trudnym okresem na rynkach finansowych i odbił się również na wynikach zarówno banków komercyjnych, jak i banków spółdzielczych. Wstępne wyniki sektora bankowego publikowane 12 marca br. przez GUS mówią o zbliżonym w proc. spadku przychodów zarówno banków komercyjnych, jak i banków spółdzielczych.

Raport wskazuje jednak, że spadek wyniku finansowego wystąpił mocniej w segmencie banków komercyjnych, w których rentowność obrotu brutto spadła do 5,0 proc., a netto do 4,1 proc. Przed rokiem 8,0 proc. i 6,5 proc. Natomiast rentowność obrotu banków spółdzielczych, gdzie spadek wyników był mniejszy, w ujęciu brutto osiągnęła poziom 16,3 proc., a netto 12,9 proc. Rok wcześniej odpowiednio 20,8 proc. i 16,4 proc. Warto jednak zaznaczyć, że żaden bank spółdzielczy nie odnotował straty za 2009 rok, podczas gdy stratę netto poniosło 16 banków komercyjnych  – ponad 4 razy więcej niż rok temu.

Z danych, na które Pan się powołuje, wynika, że w ubiegłym roku stratę osiągnął jeden bank komercyjny więcej niż w 2008 r., a nie cztery razy więcej.

Na wyniki banków spółdzielczych miała również wpływ sytuacja na rynku kredytów preferencyjnych, które nie miały odpowiedniej rentowności. Również w tej kwestii zwracaliśmy się bezpośrednio do Ministra Rolnictwa z pewnymi rozwiązaniami mającymi na celu zmianę algorytmu oprocentowania w celu uregulowania kwestii opłacalności tych kredytów. Obecny algorytm liczenia oprocentowania kredytów preferencyjnych nie jest rozwiązaniem satysfakcjonującym dla banków spółdzielczych. Podwyższona cena pozyskiwanych depozytów, przekraczająca już wysokość oprocentowania uzyskiwanego przez banki z tytułu kredytów udzielanych z systemem dopłat ARiMR, sprawia, że algorytm na takim poziomie zapewnia przychód nie pozwalający nawet na pokrycie kosztów ponoszonych przez banki w związku z udzielanymi kredytami. Nie ulega wątpliwości, że aby całe rozwiązanie miało rację bytu, niezbędne jest zainteresowanie zarówno banków, jak i rolników. Jednak należy pamiętać, że kredyty z dopłatami ARiMR wciąż pozostają preferencyjne i są korzystne dla rolników, w porównaniu z innymi oferowanymi na rynku produktami, podczas gdy dla banków są one bardzo mało opłacalne lub wręcz generują straty. W takiej sytuacji, w imieniu banków spółdzielczych i zrzeszających, Krajowy Związek Banków Spółdzielczych w dalszym ciągu będzie podtrzymywał swoje stanowisko i zabiegał o zmianę algorytmu oprocentowania kredytów z dopłatami ARiMR, adekwatnego do aktualnej sytuacji rynkowej, która zapewni bankom ekonomiczny sens prowadzenia akcji kredytowej z udziałem dopłat ARiMR i pozwoli kontynuować wspieranie rozwoju polskiego rolnictwa.

KZBS chce, by gwarantem emisji obligacji BS był skarb państwa lub BGK. Tymczasem największe BS, np. Wielkopolski, Krakowski i z Sanoka, mają tej wielkości fundusze własne i aktywa, co nieduże banki komercyjne. Mogą spokojnie wystąpić jak one o rating. Nie sądzę, by potrzebowały gwarancji.

Banki spółdzielcze, które Pani wymieniła, posiadają fundusze własne na poziomie umożliwiającym uzyskanie zgody na działalność na terenie całego kraju. Myślę, że korzystne byłoby dla banków spółdzielczych i banków zrzeszających uzyskanie ratingu. Wiem, że kilka banków analizuje obecnie taką możliwość, jednak nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje.

Dlaczego BGK, instytucja skarbu państwa, ma pomagać prywatnym firmom, jakimi są banki spółdzielcze?

Nie mówimy w żadnym wypadku o pomocy, ale o współpracy biznesowej. Obecnie prowadzimy rozmowy z BGK na temat wspólnych obszarów biznesowych, gdzie możliwa byłaby współpraca oparta na zasadach rynkowych. Przykładowo, BGK kupując obligacje emitowane przez banki spółdzielcze, zarabia na tym, a banki spółdzielcze mają korzyść w postaci atrakcyjnego rynku zbytu dla długoterminowych obligacji. Ponadto można uzyskać efekt synergii dzięki współpracy BGK z bankami spółdzielczymi, zwłaszcza ze względu na sieć banków spółdzielczych (ponad 4 tys. placówek), a także w obszarze m.in. funduszy unijnych, poręczeń kredytowych, obsługi samorządów lokalnych, czy też innych produktów, w tym kredytów preferencyjnych. Zatem mamy na celu tylko i wyłącznie współpracę biznesową.

Bankowość spółdzielcza jest naturalnym partnerem dla BGK z uwagi na wyłącznie polski kapitał, a także na misję swej działalności, która jasno definiuje banki spółdzielcze jako instytucje finansowe wspierające rozwój lokalnej gospodarki. Banki spółdzielcze mogą się pochwalić wieloletnią tradycją – niektóre już nawet 150-letnią – swej działalności na rzecz lokalnych środowisk. Banki spółdzielcze udowodniły również, że są instytucjami stabilnymi, odpornymi na zawirowania rynków finansowych – nie przestały udzielać kredytów nawet w sytuacji kryzysu, kiedy w bankach komercyjnych, które mają właścicieli za granicą narzucających własne oceny ryzyka, zostały przykręcone kurki z kredytami nawet bardzo dobrym polskim firmom, tylko dlatego, że działały w branży, która z punktu widzenia zagranicy wydawała na dany moment się zbyt ryzykowna – np. nieruchomości. Można zatem wywnioskować, że inwestorzy polskich banków komercyjnych nie do końca rozumieją specyfikę naszego rynku i nie jest w ich interesie dbanie o rozwój polskiej gospodarki, wzrost PKB itd.

Mówi Pan, że w ubiegłym roku banki komercyjne przykręciły kurek z kredytami, a spółdzielcze nie. Nie znajduje to pokrycia w danych dostępnych w KNF. Liczony r/r wzrost wartości kredytów w bankach komercyjnych po trzech kwartałach 2009 r. wyniósł 18,9 proc., a spółdzielczych 11,5 proc.

Dynamika akcji kredytowej w bankach spółdzielczych była wyższa niż w bankach komercyjnych. Raport GUS prezentuje dane za ubiegły rok, z których wynika, że dynamika kredytów sektora niefinansowego w stosunku do roku 2008 wynosi w bankach spółdzielczych 114,2, gdy w bankach komercyjnych wyniosła 106,9.

Wynika to z tego, że banki komercyjne ograniczyły kredyty udzielane przedsiębiorstwom. Dynamikę kredytów konsumpcyjnych miały wyższą niż banki spółdzielcze.

Obecnie banki spółdzielcze stawiają na innowacyjność produktów, podnoszenie jakości obsługi klientów, konkurencyjność produktów, a także wzmocnienie kapitałowe, mając na uwadze szansę wzrostu udziału sektora bankowości spółdzielczej w rynku z przedziału 5-8 proc. do poziomu dwucyfrowego. Wzmocnienie kapitałowe zdecydowanie przełożyłoby się także na wzrost akcji kredytowej w bankach spółdzielczych. W osiągnięciu tego ambitnego celu zdecydowanie pomogłoby wsparcie ze strony państwa w postaci zielonego światła, zwłaszcza w kwestii różnych regulacji uwzględniających specyfikę banków spółdzielczych

Z czego można wywnioskować, że BS, które od lat nie mogą namówić swoich udziałowców na podniesienie kapitału, teraz szukają oparcia w skarbie państwa?

Banki spółdzielcze od lat bardzo dobrze sobie radzą. Sektor bankowości spółdzielczej nie szuka pomocy państwa. Zabiegamy raczej o stworzenie warunków, w których panowałyby równe szanse. Wówczas poradzimy sobie jeszcze lepiej. W dobie kryzysu banki spółdzielcze okazały się silnym partnerem biznesowym dla firm, które zostały odesłane z kwitkiem z banków komercyjnych. Udowodniły, że posiadają ogromny potencjał, który może być wykorzystany z korzyścią dla polskiej gospodarki, jeśli otrzymają zielone światło do działania.

W Holandii, Francji, Niemczech sektor spółdzielczy jest bardzo silny, choć nie ma zagranicznych inwestorów i nie korzystał ze specjalnej pomocy podczas kryzysu. Nie ma problemu z pozyskiwaniem kapitału. Jak tam rozwiązano ten problem?

Po pierwsze banki spółdzielcze w krajach Unii nie mają problemu z kapitałem ze względów historycznych, a po drugie w niektórych grupach dostają go ze struktury organizacyjnej, gdzie jeden człon – komercyjna spółka zależna, jest powiązany z rynkiem kapitałowym, np. giełdą. W Europie istnieją trzy modele bankowości spółdzielczej – scentralizowany, np. holenderski Rabobank, zdecentralizowany – system polski, niemieckie DZ Bank, Raiffeisen Bank, oraz mieszany. Model scentralizowany polega na tym, że banki spółdzielcze w dużej części zależą pod względem organizacyjnym i prawnym od banku zrzeszającego. W zdecentralizowanym każdy bank spółdzielczy jest niezależną instytucją, a powiązania z bankiem zrzeszającym są organizacyjne i często ustawowe ze względu na przepływy finansowe. Ale każdy bank spółdzielczy ma prawo podejmować własne decyzje, nawet gdy nie są one do końca zgodne z decyzjami banku zrzeszającego.

Z tego wniosek, że dopływ kapitału nie zależy od modelu bankowości spółdzielczej, tylko dobrego zorganizowania sektora.

Obecnie w sektorze trwają dyskusje na temat optymalnego modelu funkcjonowania bankowości spółdzielczej, w tym nowoczesnego modelu biznesowego banku spółdzielczego w Polsce. KZBS prowadzi aktualnie prace nad strategią sektora bankowości spółdzielczej na lata 2010- 2015. Jeśli wykrystalizują się dokładne plany lub koncepcje zaakceptowane przez środowisko banków spółdzielczych, na pewno będziemy mieli okazję o tym opowiedzieć.

Rozmawiała Beata Tomaszkiewicz

Copyright by PAP/Grzegorz Momot/ Jerzy Rożański, prezes KZBS

Tagi


Artykuły powiązane

Są banki, w których liczy się nie tylko zwrot z kapitału

Kategoria: Analizy
Są banki, w których liczy się nie tylko zwrot z kapitału

Banki działają na zbyt krótką metę

Kategoria: Analizy
Banki działają na zbyt krótką metę

Niekończąca się konsolidacja banków spółdzielczych

Kategoria: Analizy
Niekończąca się konsolidacja banków spółdzielczych

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac