Banki działają na zbyt krótką metę

Utrata zaufania inwestorów do obligacji rządowych krajów strefy euro oraz innych instrumentów rynku finansowego sprawiła, że banki europejskie mają duży kłopot z pozyskaniem funduszy na okresy dłuższe niż rok. Europejski Bank Centralny przed świętami Bożego Narodzenia dał bankom prezent pożyczając im na trzy lata rekordową sumę 489 mld euro. Dlaczego jednak długoterminowy rynek nie działa?
Banki działają na zbyt krótką metę

(Opr. DG/ Fot. Katarzyna Mokrzycka)

Bankowosć
Pulpit
Analizy
Banki działają na zbyt krótką metę
Utrata zaufania inwestorów do obligacji rządowych krajów strefy euro oraz innych instrumentów rynku finansowego sprawiła, że banki europejskie mają duży kłopot z pozyskaniem funduszy na okresy dłuższe niż rok. W minioną środę Europejski Bank Centralny ulżył nieco bankom pożyczając im na trzy lata rekordową sumę 489 mld euro. Dlaczego jednak długoterminowy rynek nie działa?
Model pozyskiwania funduszy dla banku w strefie euro oparty jest na hurtowym rynku bankowym. Przeważają na nim transakcje z terminem realizacji od 1 dnia do 3 miesięcy. Wolumen tradycyjnych instrumentów dłużnych w głównych bankach strefy euro, z terminem zapadalności powyżej 3 lat, wykazywany w raportach okresowych na pierwsze półrocze 2011 r. jest mniejszy o ponad 30 proc. w stosunku do wolumenu za 2007 rok.
Mechanizm ten sprawnie funkcjonował dopóki banki i inwestorzy mieli do siebie zaufanie. Stracili oni do siebie jednak zaufanie w ślad za utrata zaufania dla wydawałoby się „pewnych” obligacji rządowych krajów strefy euro. Zmiany w podejściu i zarządzaniu finansowaniem w bankach strefy euro wymuszają m.in.:
– Postępujące nadal ograniczenie możliwości finansowania się banków na dłuższy okres (powyżej 1 roku), tak z rynku bankowego (certyfikaty depozytowe, weksle, pożyczki), jak i kapitałowego (dług podstawowy, podporządkowany, obligacje);
– Spadek obrotów na rynku międzybankowym, dominacja transakcji na pozyskanie, zmianę struktury walutowej źródeł finansowania banków – o krótkim okresie realizacji;
– Znaczny wzrost wartości operacji banków komercyjnych z bankami centralnymi, nowa, znaczna rola obrotów otwartego rynku;
– Wysokie koszty zabezpieczenia operacji na rynku międzybankowym i w transakcjach z bankami centralnymi;
– Trudności w wewnętrznej wycenie funduszy udostępnianych bankom działającym w ramach dużych grup bankowych, co jest efektem pogorszenia płynności na globalnym rynku finansowym i różnych warunków rynku bankowego krajów działania banków z dużej międzynarodowej grupy bankowej.
Od początku kryzysu w 2008 r. finansowanie się banków tzw. długim pieniądzem jest znacznie ograniczone. Instrumenty dłużne banków o długim okresie wykupu (obligacje, certyfikaty depozytowe, dług podporządkowany) nie cieszą się popytem a jeśli już znajdują nabywców to po znacznym koszcie dla banków. Bierze się to stąd, że tradycyjni inwestorzy w bankowe instrumenty dłużne o dłuższym niż rok okresie wykupu – fundusze inwestycyjne i fundusze rynku pieniężnego – mają duże problemy w obsłudze własnych zobowiązań i zdecydowanie ograniczyli inwestycje w  bankowy dług. Stałych nabywców mają jedynie bankowe certyfikaty depozytowe o  rocznych terminach zapadalności.
Od początku kryzysu spadła znacznie liczba i wartość nowych emisji długu banków. Trend ten znacznie pogłębił się w 2011 roku. Realizowane transakcje dla potrzeb pozyskania funduszy przez banki mają krótsze niż przed kryzysem terminy realizacji. Zamiast preferowanych, pięcioletnich okresów wykupu, banki strefy euro z najlepszymi nawet ratingami obsługi zobowiązań dokonują emisji długu z rocznym lub trzyletnim okresem zapadalności. Poczynając od 2009 roku na rynku międzybankowym w strefie euro mamy więc do czynienia z dominacją w obrocie funduszy krótkoterminowych, z czasami realizacji na 1, 3 lub maksymalnie 6 miesięcy. Nic nie zapowiada zmiany w tym zakresie sytuacji w 2012 roku.
Głównymi partnerami banków komercyjnych w obrocie na rynku bankowym stały się w tej sytuacji banki centralne. Tradycyjny obrót międzybankowy zastąpiony został w dużej mierze obrotem banków z bankami centralnymi. Tylko nielicznej części banków komercyjnych w strefie euro udało się zastąpić tradycyjne, hurtowe, długoterminowe finansowanie z rynku bankowego i kapitałowego na bardziej stabilne niż aktualnie dominujące na rynku, finansowanie krótkoterminowe.
Pożyczanie na dłuższe terminy stało się droższe. W wielu przypadkach koszt pozyskania funduszy na długi termin niweluje znacznie bankom osiąganą marżę odsetkową netto. Przykładem jest akcja depozytowa banków z I połowy 2011 r. na rynku Hiszpanii, gdzie koszt pozyskania funduszy od indywidualnych klientów okazał się zbyt duży dla uzyskania planowanej rentowności.
Poczynając od 2009 roku, w przypadku niektórych banków strefy euro i innych rynków europejskich, mamy też do czynienia z długoterminowymi gwarancjami rządowymi, udzielonymi na zaciągane przez banki zobowiązania. Niektóre wynegocjowane wcześniej warunki gwarancji, podlegały aktualizacji w 2011 roku, w zależności od zmiany strategii banku. Taka zmiana strategii nastąpiła m.in. w belgijskiej Grupie KBC. Zmiany te wynikały m.in. z przyjęcia przez banki programu naprawczego uzgodnionego albo z Komisją Europejską albo z rządem kraju, w którym jest siedziba banku.
Przykładem skutecznej i we właściwym czasie przeprowadzonej interwencji rządu w formie udzielenia pełnych długookresowych gwarancji jest Royal Bank of Scotland. Bez gwarancji rządu bank ten nie był w stanie kontynuować działalności operacyjnej. Gwarancja była konieczna z uwagi na rozmiar działania banku, jego obecność na wielu rynkach Europy, poziom operacji na rynku międzybankowym Europy. Upadek Royal Bank of Scotland byłby początkiem zupełnej zapaści rynku bankowego.
Struktura funduszy krótkoterminowych
Od początku kryzysu podaż funduszy na rynku bankowym w strefie euro generowana jest głównie przez banki centralne krajów strefy. Są to tzw. fundusze krótkie, oferowane bankom na okresy od jednego dnia do 6 miesięcy. Bank Anglii, kraju który jest poza strefą euro, sprzedaje krajowym bankom fundusze z terminem realizacji do 1 roku.
Ostania, skoordynowana akcja sześciu banków centralnych świata, w tym m.in. Europejskiego Banku Centralnego, Banku Anglii i Banku Szwajcarii (pisałem o niej w artykule Jednolite warunki poprawią płynność rynków https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/2011/12/11/jednolite-warunki-poprawia-plynnosc-rynkow/?k=analizy)
dała europejskim bankom możliwość pozyskiwania w okresie do lutego 2013 roku na lepszych warunkach (niższe koszty) potrzebnych im funduszy dolarowych. Chodzi tu o swapy dolarowe, w przypadku których średni okres realizacji transakcji to 3 miesiące. Jest to znaczne złagodzenie dostępu do finansowania banków w amerykańskich dolarach.
Analiza struktury bilansów dużych banków strefy euro wskazuje, że średnim okresem środków pozyskiwanych od banku centralnego jest aktualnie okres 3 miesięcy. Zapotrzebowanie na fundusze w dolarach amerykańskich w bankach strefy euro nie było dotąd realizowane w pełnym wymiarze z uwagi na ograniczoną podaż środków w tej walucie.
Zakupione przez banki w strefie euro „krótkie fundusze” z banku centralnego – taka jest praktyka w 2011 r. –  pozostają w obrocie dziennym otwartego rynku bankowego.
Banki nie bardzo wiedzą jak zagospodarować fundusze z krótkim terminem realizacji, stąd banki centralne w strefie euro pełnią dla banków również rolę głównego deponenta środków. Trudno w takim przypadku mówić o możliwości realizacji polityki dochodowej banku i efektywnym zarządzaniu funduszami.
Zabezpieczenia transakcji na rynku bankowym
Obecne warunki i specyfika obrotu funduszami na otwartym rynku i na rynku międzybankowym, postawiły przed bankami nowe, trudniejsze wymagania dotyczące zabezpieczenia przeprowadzanych operacji. Zawężona została lista aktywów służących dotychczas jako zabezpieczenie. Praktycznie jedynym akceptowanym zabezpieczeniem transakcji repo i reverse repo rynku bankowego obok najwyższej jakości papierów wartościowych opartych na aktywach banków pozostały obligacje rządowe, nie wszystkich zresztą krajów.
I niezależnie od kraju pochodzenia obligacji, niezależnie od ratingu, czy czasu wykupu obligacji, banki w obrocie między sobą żądają zabezpieczenia w obligacjach rządowych krajów strefy euro sięgającego nawet do 100 proc. wartości przeprowadzanych operacji. Zarządzanie zabezpieczeniami nie tylko w transakcjach otwartego rynku i nie tylko z bankami, stało się dzisiaj w banku strefy euro podstawowym elementem w całej polityce zarządzania funduszami i bieżącą płynnością.
Z raportów głównych banków Europy za 2010 rok wynika, że banki poczyniły dodatkowe nakłady inwestycyjne w infrastrukturę w celu poprawy zarządzania zabezpieczeniami i ich monitoringiem. Dla wielu banków oznacza to nową sytuację, konieczne były bowiem inwestycje w strategiczne rezerwy, w aktywa o najwyższej płynności w celu zabezpieczenia sobie funduszy z bankami centralnymi w przeprowadzanych z nimi operacjach otwartego rynku. W największych grupach bankowych strefy euro – m.in. w Deutsche Bank, w Santander Group – wprowadzono centralizację zarządzania zabezpieczeniami, co poprawiło znacznie efektywność i płynność aktywów zabezpieczających w ponadgranicznych operacjach otwartego i nie tylko otwartego rynku bankowego.
Europejski Bank Centralny wiedząc o zainteresowaniu banków komercyjnych strefy euro złagodzeniem kryteriów i dopuszczeniem przez EBC nowych aktywów dla zabezpieczania operacji z nim przeprowadzanych – podjął 8 grudnia stosowne nowe rozwiązania.
Nowe procedury przyjęte dla złagodzenia wymogów w zabezpieczeniach transakcji EBC, banków centralnych strefy euro z bankami komercyjnymi polegają na:
– obniżeniu wymaganego przez EBC ratingu papierów wartościowych wyemitowanych w oparciu o portfel aktywów banków (assets backed becurities, ABS) akceptowanych przez EBC, jako zabezpieczenie transakcji z bankami,
– udzieleniu zgody dla banków centralnych strefy euro na akceptacje innych form zabezpieczenia, odpowiadających ustalonym kryteriom dostępności (np. kredytów bankowych).
Zmiana polityki EBC w zakresie wymagań stawianych zabezpieczeniu transakcji poprawi dochodowość i płynności banków, nie tylko w operacjach z EBC, ale generalnie na rynku bankowym, gdzie zabezpieczenia banku centralnego są zawsze referencyjnymi dla banków komercyjnych. EBC łagodząc restrykcje przyczynia się znacznie do wzrostu rynku repo i reverse repo, głównie w obrocie na rynku między bankowym, tj. między bankami komercyjnymi.
Ustalanie ceny funduszy w dużych grupach bankowych
Pogorszenie warunków potrzebnych dla utrzymania płynności rynku i niskie rynkowe stopy procentowe doprowadziły do niewłaściwej wyceny funduszy udostępnianych w ramach grup bankowych. Fundusze przepływające między podmiotami w ramach grup bankowych były w latach 2009-2011 wyceniane zbyt nisko, zachęcając je do podejmowania większego ryzyka, zwiększania dźwigni zadłużenia w stosunku do  możliwości kapitałowych podmiotu zależnego. Ryzyko płynności w niektórych grupach bankowych było świadomie wewnętrznie zaniżane, gdyż priorytetem było zwiększanie udziału banku w rynku.
Ostatnie miesiące (dane z rynku bankowego za 3 kwartały 2011 r.) pokazują, że nastąpiła istotna reorientacja banków w wewnętrznej wycenie funduszy. Aktualnie, koszt udzielanego finansowania w grupie podlega każdorazowej parametryzacji z uwzględnieniem rodzaju pożyczanych funduszy, warunków rynku, na którym działa otrzymujący finansowanie bank zależny, a także specyfiki biznesu, na który przeznacza się fundusze. Dla wzmocnienia zarządzania niektóre grupy bankowe przeniosły decyzje o kierunkach wewnętrznego finansowania w grupie i jego kosztach na szczebel zarządu bankowej grupy.
Kierunki zmiany w zarządzaniu finansowaniem banków
Bezsporna jest potrzeba wzmocnienia źródeł finansowania, poprzez aktywną ale mądrą politykę pozyskiwania depozytów, zwłaszcza detalicznych. Depozyty detaliczne, z racji powszechnego, krótkiego w krajach strefy euro okresu lokowania, nie zapobiegną jednak nagłym odpływom funduszy z banków. O tym banki muszą pamiętać. Czynnikiem stabilizacji poziomu depozytów w bankach są na pewno ich gwarancje wypracowane i wdrożone w krajach Unii.
Zarządzanie ryzykiem luki czasowej pomiędzy pasywami i aktywami w bankach strefy euro powinno zmierzać w kierunku wydłużania okresów zapadalności źródeł finansowania, wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe i bez względu na rodzaj finansowania. Dla inwestorów lokujących swoje środki w długu banków zasadnicze znaczenie będzie miała przyszła jakość aktywów banków. Ważne jest, czy banki strefy euro mają swoje strategii wyjścia z impasu w dostępie do funduszy o dłuższym niż rok okresie realizacji. Banki nie powinny natomiast korzystać ze wsparcia rządowego w dłuższym okresie czasu bo spowoduje to dalszą erozję zaufania inwestorów w ich dług.
Nie mam też pewności, czy wystarczająca jest wiedza banków o aktualnych i potencjalnych inwestorach lokujących środki w ich długu. Wydaje się, że jest to pole nadal do zagospodarowania, np. poprzez budowanie lepszych relacji, zwłaszcza z dotychczasowymi, największymi inwestorami. Decyzje strategicznych inwestorów o dalszym zaangażowaniu w długu banków będą mieć bowiem podstawowe znaczenie w przyszłym zarządzaniu ich finansami.
Doświadczenia obecnego kryzysu w strefie euro przekonały również do konieczności dbania o geograficzną dywersyfikację portfela inwestorów. Te banki, które pozyskały finansowanie spoza strefy euro znalazły się w mniejszym stresie ograniczonego dostępu do funduszy. Pamiętać też trzeba, że krajowi inwestorzy są często bardziej konserwatywni w inwestowaniu w rodzime banki. Po części wynika to z ich lepszej znajomości uwarunkowań, w jakich działają banki.
Jeszcze niedawno – do 2008 r. – banki aby nie być nadmiernie zależnymi od funduszy depozytowych ludności, czy firm, rozwijały rynek sekuratyzacji aktywów, kreowania źródeł finansowania swojej działalności instrumentami dłużnymi opartymi na posiadanych aktywach, przepływie środków w udzielonych kredytach. Finansowanie zasadniczej działalności banków przesunęło się wówczas z rynku tradycyjnego klienta banku, osoby fizycznej, firmy, na rynek bankowy i kapitałowy. Wydłużył się okres zapadalności dostępnych funduszy, źródeł finansowania działalności kredytowej banków.
Dzisiaj w bankach strefy euro źródłem finansowania jest głównie rynek bankowy, na którym rolę banków komercyjnych przejął bank centralny. Fundusze z rynku bankowego mają krótkie terminy zapadalności. Rynek kapitałowy dla finansowania banków w strefie euro jest trudny. Stąd banki strefy euro wracają do klienta detalicznego. Już koncentrują się i będą koncentrować swoją działalność na rynkach krajowych. Będzie im w ten sposób łatwiej zrównoważyć bankowe bilanse.
Zbigniew Zarazik
Autor jest specjalistą w zakresie bankowości, finansów, makroekonomii. Pracował w Banku Handlowym i w Grupie KBC Polska

Model pozyskiwania funduszy dla banku w strefie euro oparty jest na hurtowym rynku bankowym. Przeważają na nim transakcje z terminem realizacji od 1 dnia do 3 miesięcy. Wolumen tradycyjnych instrumentów dłużnych w głównych bankach strefy euro, z terminem zapadalności powyżej 3 lat, wykazywany w raportach okresowych na pierwsze półrocze 2011 r. jest mniejszy o ponad 30 proc. w stosunku do wolumenu za 2007 rok.

Mechanizm ten sprawnie funkcjonował dopóki banki i inwestorzy mieli do siebie zaufanie. Stracili oni do siebie jednak zaufanie w ślad za utrata zaufania dla wydawałoby się „pewnych” obligacji rządowych krajów strefy euro. Zmiany w podejściu i zarządzaniu finansowaniem w bankach strefy euro wymuszają m.in.:

  • Postępujące nadal ograniczenie możliwości finansowania się banków na dłuższy okres (powyżej 1 roku), tak z rynku bankowego (certyfikaty depozytowe, weksle, pożyczki), jak i kapitałowego (dług podstawowy, podporządkowany, obligacje);
  • Spadek obrotów na rynku międzybankowym, dominacja transakcji na pozyskanie, zmianę struktury walutowej źródeł finansowania banków – o krótkim okresie realizacji;
  • Znaczny wzrost wartości operacji banków komercyjnych z bankami centralnymi, nowa, znaczna rola obrotów otwartego rynku;
  • Wysokie koszty zabezpieczenia operacji na rynku międzybankowym i w transakcjach z bankami centralnymi;
  • Trudności w wewnętrznej wycenie funduszy udostępnianych bankom działającym w ramach dużych grup bankowych, co jest efektem pogorszenia płynności na globalnym rynku finansowym i różnych warunków rynku bankowego krajów działania banków z dużej międzynarodowej grupy bankowej.

Od początku kryzysu w 2008 r. finansowanie się banków tzw. długim pieniądzem jest znacznie ograniczone. Instrumenty dłużne banków o długim okresie wykupu (obligacje, certyfikaty depozytowe, dług podporządkowany) nie cieszą się popytem a jeśli już znajdują nabywców to po znacznym koszcie dla banków. Bierze się to stąd, że tradycyjni inwestorzy w bankowe instrumenty dłużne o dłuższym niż rok okresie wykupu – fundusze inwestycyjne i fundusze rynku pieniężnego – mają duże problemy w obsłudze własnych zobowiązań i zdecydowanie ograniczyli inwestycje w  bankowy dług. Stałych nabywców mają jedynie bankowe certyfikaty depozytowe o  rocznych terminach zapadalności.

Od początku kryzysu spadła znacznie liczba i wartość nowych emisji długu banków. Trend ten znacznie pogłębił się w 2011 roku. Realizowane transakcje dla potrzeb pozyskania funduszy przez banki mają krótsze niż przed kryzysem terminy realizacji. Zamiast preferowanych, pięcioletnich okresów wykupu, banki strefy euro z najlepszymi nawet ratingami obsługi zobowiązań dokonują emisji długu z rocznym lub trzyletnim okresem zapadalności. Poczynając od 2009 roku na rynku międzybankowym w strefie euro mamy więc do czynienia z dominacją w obrocie funduszy krótkoterminowych, z czasami realizacji na 1, 3 lub maksymalnie 6 miesięcy. Nic nie zapowiada zmiany w tym zakresie sytuacji w 2012 roku.

Głównymi partnerami banków komercyjnych w obrocie na rynku bankowym stały się w tej sytuacji banki centralne. Tradycyjny obrót międzybankowy zastąpiony został w dużej mierze obrotem banków z bankami centralnymi. Tylko nielicznej części banków komercyjnych w strefie euro udało się zastąpić tradycyjne, hurtowe, długoterminowe finansowanie z rynku bankowego i kapitałowego na bardziej stabilne niż aktualnie dominujące na rynku, finansowanie krótkoterminowe.

Pożyczanie na dłuższe terminy stało się droższe. W wielu przypadkach koszt pozyskania funduszy na długi termin niweluje znacznie bankom osiąganą marżę odsetkową netto. Przykładem jest akcja depozytowa banków z I połowy 2011 r. na rynku Hiszpanii, gdzie koszt pozyskania funduszy od indywidualnych klientów okazał się zbyt duży dla uzyskania planowanej rentowności.

Poczynając od 2009 roku, w przypadku niektórych banków strefy euro i innych rynków europejskich, mamy też do czynienia z długoterminowymi gwarancjami rządowymi, udzielonymi na zaciągane przez banki zobowiązania. Niektóre wynegocjowane wcześniej warunki gwarancji, podlegały aktualizacji w 2011 roku, w zależności od zmiany strategii banku. Taka zmiana strategii nastąpiła m.in. w belgijskiej Grupie KBC. Zmiany te wynikały m.in. z przyjęcia przez banki programu naprawczego uzgodnionego albo z Komisją Europejską albo z rządem kraju, w którym jest siedziba banku.

Przykładem skutecznej i we właściwym czasie przeprowadzonej interwencji rządu w formie udzielenia pełnych długookresowych gwarancji jest Royal Bank of Scotland. Bez gwarancji rządu bank ten nie był w stanie kontynuować działalności operacyjnej. Gwarancja była konieczna z uwagi na rozmiar działania banku, jego obecność na wielu rynkach Europy, poziom operacji na rynku międzybankowym Europy. Upadek Royal Bank of Scotland byłby początkiem zupełnej zapaści rynku bankowego.

Struktura funduszy krótkoterminowych

Od początku kryzysu podaż funduszy na rynku bankowym w strefie euro generowana jest głównie przez banki centralne krajów strefy. Są to tzw. fundusze krótkie, oferowane bankom na okresy od jednego dnia do 6 miesięcy. Bank Anglii, kraju który jest poza strefą euro, sprzedaje krajowym bankom fundusze z terminem realizacji do 1 roku.

Ostania, skoordynowana akcja sześciu banków centralnych świata, w tym m.in. Europejskiego Banku Centralnego, Banku Anglii i Banku Szwajcarii (pisałem o niej w artykule Jednolite warunki poprawią płynność rynków) dała europejskim bankom możliwość pozyskiwania w okresie do lutego 2013 roku na lepszych warunkach (niższe koszty) potrzebnych im funduszy dolarowych. Chodzi tu o swapy dolarowe, w przypadku których średni okres realizacji transakcji to 3 miesiące. Jest to znaczne złagodzenie dostępu do finansowania banków w amerykańskich dolarach.

Analiza struktury bilansów dużych banków strefy euro wskazuje, że średnim okresem środków pozyskiwanych od banku centralnego jest aktualnie okres 3 miesięcy. Zapotrzebowanie na fundusze w dolarach amerykańskich w bankach strefy euro nie było dotąd realizowane w pełnym wymiarze z uwagi na ograniczoną podaż środków w tej walucie.

Zakupione przez banki w strefie euro „krótkie fundusze” z banku centralnego – taka jest praktyka w 2011 r. –  pozostają w obrocie dziennym otwartego rynku bankowego.

Banki nie bardzo wiedzą jak zagospodarować fundusze z krótkim terminem realizacji, stąd banki centralne w strefie euro pełnią dla banków również rolę głównego deponenta środków. Trudno w takim przypadku mówić o możliwości realizacji polityki dochodowej banku i efektywnym zarządzaniu funduszami.

Zabezpieczenia transakcji na rynku bankowym

Obecne warunki i specyfika obrotu funduszami na otwartym rynku i na rynku międzybankowym, postawiły przed bankami nowe, trudniejsze wymagania dotyczące zabezpieczenia przeprowadzanych operacji. Zawężona została lista aktywów służących dotychczas jako zabezpieczenie. Praktycznie jedynym akceptowanym zabezpieczeniem transakcji repo i reverse repo rynku bankowego obok najwyższej jakości papierów wartościowych opartych na aktywach banków pozostały obligacje rządowe, nie wszystkich zresztą krajów.

I niezależnie od kraju pochodzenia obligacji, niezależnie od ratingu, czy czasu wykupu obligacji, banki w obrocie między sobą żądają zabezpieczenia w obligacjach rządowych krajów strefy euro sięgającego nawet do 100 proc. wartości przeprowadzanych operacji. Zarządzanie zabezpieczeniami nie tylko w transakcjach otwartego rynku i nie tylko z bankami, stało się dzisiaj w banku strefy euro podstawowym elementem w całej polityce zarządzania funduszami i bieżącą płynnością.

Z raportów głównych banków Europy za 2010 rok wynika, że banki poczyniły dodatkowe nakłady inwestycyjne w infrastrukturę w celu poprawy zarządzania zabezpieczeniami i ich monitoringiem. Dla wielu banków oznacza to nową sytuację, konieczne były bowiem inwestycje w strategiczne rezerwy, w aktywa o najwyższej płynności w celu zabezpieczenia sobie funduszy z bankami centralnymi w przeprowadzanych z nimi operacjach otwartego rynku. W największych grupach bankowych strefy euro – m.in. w Deutsche Bank, w Santander Group – wprowadzono centralizację zarządzania zabezpieczeniami, co poprawiło znacznie efektywność i płynność aktywów zabezpieczających w ponadgranicznych operacjach otwartego i nie tylko otwartego rynku bankowego.

Europejski Bank Centralny wiedząc o zainteresowaniu banków komercyjnych strefy euro złagodzeniem kryteriów i dopuszczeniem przez EBC nowych aktywów dla zabezpieczania operacji z nim przeprowadzanych – podjął 8 grudnia stosowne nowe rozwiązania.

Nowe procedury przyjęte dla złagodzenia wymogów w zabezpieczeniach transakcji EBC, banków centralnych strefy euro z bankami komercyjnymi polegają na:

  • obniżeniu wymaganego przez EBC ratingu papierów wartościowych wyemitowanych w oparciu o portfel aktywów banków (assets backed becurities, ABS) akceptowanych przez EBC, jako zabezpieczenie transakcji z bankami,
  • udzieleniu zgody dla banków centralnych strefy euro na akceptacje innych form zabezpieczenia, odpowiadających ustalonym kryteriom dostępności (np. kredytów bankowych).

Zmiana polityki EBC w zakresie wymagań stawianych zabezpieczeniu transakcji poprawi dochodowość i płynności banków, nie tylko w operacjach z EBC, ale generalnie na rynku bankowym, gdzie zabezpieczenia banku centralnego są zawsze referencyjnymi dla banków komercyjnych. EBC łagodząc restrykcje przyczynia się znacznie do wzrostu rynku repo i reverse repo, głównie w obrocie na rynku między bankowym, tj. między bankami komercyjnymi.

Ustalanie ceny funduszy w dużych grupach bankowych

Pogorszenie warunków potrzebnych dla utrzymania płynności rynku i niskie rynkowe stopy procentowe doprowadziły do niewłaściwej wyceny funduszy udostępnianych w ramach grup bankowych. Fundusze przepływające między podmiotami w ramach grup bankowych były w latach 2009-2011 wyceniane zbyt nisko, zachęcając je do podejmowania większego ryzyka, zwiększania dźwigni zadłużenia w stosunku do  możliwości kapitałowych podmiotu zależnego. Ryzyko płynności w niektórych grupach bankowych było świadomie wewnętrznie zaniżane, gdyż priorytetem było zwiększanie udziału banku w rynku.

Ostatnie miesiące (dane z rynku bankowego za 3 kwartały 2011 r.) pokazują, że nastąpiła istotna reorientacja banków w wewnętrznej wycenie funduszy. Aktualnie, koszt udzielanego finansowania w grupie podlega każdorazowej parametryzacji z uwzględnieniem rodzaju pożyczanych funduszy, warunków rynku, na którym działa otrzymujący finansowanie bank zależny, a także specyfiki biznesu, na który przeznacza się fundusze. Dla wzmocnienia zarządzania niektóre grupy bankowe przeniosły decyzje o kierunkach wewnętrznego finansowania w grupie i jego kosztach na szczebel zarządu bankowej grupy.

Kierunki zmiany w zarządzaniu finansowaniem banków

Bezsporna jest potrzeba wzmocnienia źródeł finansowania, poprzez aktywną ale mądrą politykę pozyskiwania depozytów, zwłaszcza detalicznych. Depozyty detaliczne, z racji powszechnego, krótkiego w krajach strefy euro okresu lokowania, nie zapobiegną jednak nagłym odpływom funduszy z banków. O tym banki muszą pamiętać. Czynnikiem stabilizacji poziomu depozytów w bankach są na pewno ich gwarancje wypracowane i wdrożone w krajach Unii.

Zarządzanie ryzykiem luki czasowej pomiędzy pasywami i aktywami w bankach strefy euro powinno zmierzać w kierunku wydłużania okresów zapadalności źródeł finansowania, wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe i bez względu na rodzaj finansowania. Dla inwestorów lokujących swoje środki w długu banków zasadnicze znaczenie będzie miała przyszła jakość aktywów banków. Ważne jest, czy banki strefy euro mają swoje strategii wyjścia z impasu w dostępie do funduszy o dłuższym niż rok okresie realizacji. Banki nie powinny natomiast korzystać ze wsparcia rządowego w dłuższym okresie czasu bo spowoduje to dalszą erozję zaufania inwestorów w ich dług.

Nie mam też pewności, czy wystarczająca jest wiedza banków o aktualnych i potencjalnych inwestorach lokujących środki w ich długu. Wydaje się, że jest to pole nadal do zagospodarowania, np. poprzez budowanie lepszych relacji, zwłaszcza z dotychczasowymi, największymi inwestorami. Decyzje strategicznych inwestorów o dalszym zaangażowaniu w długu banków będą mieć bowiem podstawowe znaczenie w przyszłym zarządzaniu ich finansami.

Doświadczenia obecnego kryzysu w strefie euro przekonały również do konieczności dbania o geograficzną dywersyfikację portfela inwestorów. Te banki, które pozyskały finansowanie spoza strefy euro znalazły się w mniejszym stresie ograniczonego dostępu do funduszy. Pamiętać też trzeba, że krajowi inwestorzy są często bardziej konserwatywni w inwestowaniu w rodzime banki. Po części wynika to z ich lepszej znajomości uwarunkowań, w jakich działają banki.

Jeszcze niedawno – do 2008 r. – banki aby nie być nadmiernie zależnymi od funduszy depozytowych ludności, czy firm, rozwijały rynek sekuratyzacji aktywów, kreowania źródeł finansowania swojej działalności instrumentami dłużnymi opartymi na posiadanych aktywach, przepływie środków w udzielonych kredytach. Finansowanie zasadniczej działalności banków przesunęło się wówczas z rynku tradycyjnego klienta banku, osoby fizycznej, firmy, na rynek bankowy i kapitałowy. Wydłużył się okres zapadalności dostępnych funduszy, źródeł finansowania działalności kredytowej banków.

Dzisiaj w bankach strefy euro źródłem finansowania jest głównie rynek bankowy, na którym rolę banków komercyjnych przejął bank centralny. Fundusze z rynku bankowego mają krótkie terminy zapadalności. Rynek kapitałowy dla finansowania banków w strefie euro jest trudny. Stąd banki strefy euro wracają do klienta detalicznego. Już koncentrują się i będą koncentrować swoją działalność na rynkach krajowych. Będzie im w ten sposób łatwiej zrównoważyć bankowe bilanse.

Autor jest specjalistą w zakresie bankowości, finansów, makroekonomii. Pracował w Banku Handlowym i w Grupie KBC Polska

(Opr. DG/ Fot. Katarzyna Mokrzycka)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Banki-matki nie będą już hołubić banków-córek

Kategoria: Analizy
Banki-matki nie będą już hołubić banków-córek

Rosyjskie banki nie przyjdą, bo wolą inne inwestycje

Kategoria: Analizy
Rosyjskie banki nie przyjdą, bo wolą inne inwestycje

Banki w Polsce powinny być pod krajową kontrolą

Kategoria: Analizy
Banki w Polsce powinny być pod krajową kontrolą

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac