Autor: Aleksander Piński

Autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych.

więcej publikacji autora Aleksander Piński

Najbogatsi przeciwko Obamie

Herman Cain, najpoważniejszy kandydat do nominacji Partii Republikańskiej w wyborach na prezydenta USA, przyznał kilka dni temu, że wspierają go bracia Koch, najbogatsi bracia Ameryki i jedni z najbogatszych ludzi świata. To część ich planu mającego na celu odsunięcie Baracka Obamy od władzy.
Najbogatsi przeciwko Obamie

Uczestnicy wiecu przeciwko korporacyjnej chciwości przebrani za braci Koch. (CC By Sue Peacock)

Przez „braci Koch” amerykańskie media mają na myśli 75-letniego Charlesa Kocha i 71-letniego Davida Kocha (mają oni jeszcze dwóch braci, ale nie biorą oni udziału w polityce). Są właścicielami Koch Industries, drugiej największej nienotowanej na giełdzie firmie w USA (pierwszą jest gigant rolniczy – Cargill). A ponieważ firma nie jest notowana na giełdzie, nie ma obowiązku ujawniać danych finansowych. Wiadomo jedynie, że roczne jej przychody wynoszą ok.100 mld dol., a majątek każdego z braci magazyn Forbes szacuje na 25 mld dol., co plasuje ich na 4 i 5 miejscu listy najbogatszych Amerykanów.

Skąd taka fortuna? Ojciec braci – Fred Koch był synem holenderskiego drukarza, który osiadł w Teksasie i żył z prowadzenia gazety. Sam Fred Koch skończył inżynierię chemiczną na Massachusetts Institute of Technology. Odkrył nowy, bardziej wydajny sposób rafinacji ropy naftowej, ale amerykańskie koncerny naftowe utrudniały mu start w biznesie, obawiając się konkurencji. Ostatecznie wyjechał do Związku Radzieckiego, gdzie w latach 30. XX w. wybudował m.in.15 rafinerii. Kiedy jego współpracownicy zaczęli ginąć w stalinowskich czystkach, wrócił do USA i założył firmę Rock Island Oil and Refining (po jego śmierci w 1967 r. synowie przemianowali ją na Koch Industries).

W doświadczeniach Freda Kocha z pobytu w Związku Radzieckim wielu komentatorów upatruje źródło dzisiejszego zaangażowania braci w Koch w politykę. Fred Koch do końca życia żałował, że współpracował z reżimem Stalina i niechęć do ZSRR wpajał swoim synom. Charles i David byli także pod silnym wpływem austriackiego filozofa i ekonomisty Friedricha Hayeka i jego książki „Droga do zniewolenia”, w której argumentował on, że centralne planowanie prowadzi do totalitaryzmu. W 1979 r. Charles namówił Davida (miał on wówczas 39 lat) do wzięcia udziału w wyborach prezydenckich z ramienia Partii Libertariańskiej.

Ed Clark był kandydatem na prezydenta, a David Koch na wiceprezydenta. Konkurowali z Ronaldem Reganem. Chcieli zlikwidowania płacy minimalnej, podatków osobistych i korporacyjnych, legalizacji narkotyków i prostytucji. Zdobyli jeden procent głosów i wycofali się z aktywnej polityki.

Zamiast tego bracia Koch rozpoczęli finansowanie dziesiątek pozornie niezależnych organizacji. Całość ich wydatków na politykę nie jest znana, ale szacuje się je na setki milionów dolarów. Na przykład z zeznań podatkowych wynika, że w 2008 r. trzy największe fundacje charytatywne braci Koch dotowały 34 organizacje polityczne.  Do największych sukcesów politycznych braci Koch należy założony za ich pieniądze (tylko w latach 1986 – 1993 r, przekazali mu 11 mln dol.) w 1977 r. libertariański think-tank Instytutu Katona (Cato Institute).

Instytut ma ponad 100 etatowych pracowników, a jego eksperci są szeroko cytowani w amerykańskich mediach. Kiedy np. w 2008 r. prezydent Barack Obama oświadczył, że globalne ocieplenie nie budzi wątpliwości, Instytut Katona wykupił całostronicowe ogłoszenia w „The Times”, w których polemizowali z tą tezą. W połowie lat 80. ubiegłego wieku bracia Koch przeznaczyli też ponad 30 mln dol. na Uniwersytet George`a Masona w Arlington w stanie Viriginia, który założył za te pieniądze Mercatus Center.

The Wall Street Journal określił Mercatus Center „najważniejszym think-tankiem, o którym nigdy nie słyszeliście”. I przypomniał, że 14 z 23 ustaw, które Geroge W. Bush ogłosił na początku swojej prezydentury, zostało wcześniej zaproponowanych przez Mercatus Center.

Wpływowe think-tanki nie były jednak wystarczające silne, by wypromować swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Dlatego w 2004 r. Kochowie powołali do życia organizację „Americans for Prosperity”. Jej zadaniem było przełożenie idei politycznych i ekonomicznych, opracowywanych przez think-tanki na język zrozumiały przez zwykłych Amerykanów.

Po zwycięstwie Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w 2008 r. przedstawiciele AFP oświadczyli, że przeznaczą 200 mln dol.na pokonanie Baracka Obamy w kolejnych wyborach prezydenckich (Herman Cain od 2005 r. ściśle współpracuje z Americans for Prosperity). Bracia Koch nie tracą żadnej okazji, by zniechęcić wyborców do obecnego prezydenta USA. W jednym z ostatnich newsletterów do pracowników swojej firmy Charles Koch porównał Baracka Obamę do wenezuelskiego lidera, znanego propagatora socjalizmu, Hugo Chaveza. Niektórzy komentatorzy uważają, że to właśnie opłacana przez braci Koch kampania przeciwko Obamie doprowadziła do tego, że obecnie 55 proc. Amerykanów uważa go za socjalistę.

Barack Obama zdaje sobie sprawę z zagrożenia. „Obecnie w całej Ameryce są organizacje o niegroźnie brzmiących nazwach, jak Americans for Prosperity, które wydają miliony dolarów na kampanię przeciwko nam. I nie wiadomo, kto za nimi stoi. Czy jest to zagraniczna korporacja czy amerykański bank, a może firma naftowa?” – powiedział kilka miesięcy temu.

Bracia Koch uzyskali jednak zaskakujące wsparcie ze strony sądów. W styczniu 2010 r. Sąd Najwyższy USA uznał, że konstytucyjną zasada nie ograniczania wolności słowa dotyczy także korporacji, co oznacza że mogą one wykupywać reklamy wspierające ich politycznych faworytów albo dyskredytujące ich oponentów. Dotychczas było to zabronione, ponieważ uważano, że sprawi to że wybory zamienią się de facto w starcie między korporacjami i popieranymi przez nie kandydatami, bo inni nie będą mieli wystarczająco dużo pieniędzy, by nawiązać z nimi równorzędną walkę.

Obama jednak nie poddaje się. W najnowszym, listopadowym numerze magazynu Bloomberg Markets (należy do Michael`a Bloomberga, burmistrza Nowego Jorku, wcześniej związanego z Partią Demokratyczną, do której należy Obama) okładkowy tekst pod tytułem „Sekretne grzechy Koch Industries” atakuje firmę braci Koch m.in. za potajemny handel z Iranem, płacenie łapówek za kontrakty i rzekome oszukiwanie Indian w handlu ropą naftową.

Amerykańskie media ukuły już termin na wpływy braci Koch na politykę: „Kochmiornica”. To zestawienie nazwiska „Koch” ze słowem „ośmiornica” ma sugerować rozległość ich wpływów (są jak macki ośmiornicy). I rzeczywiście. Na przykład w wyborach do Izby Reprezentantów w 2010 r. z 87 nowych jej członków 67 dostawało wsparcie finansowe od braci Koch. Według szacunków Barack Obama na kampanię prezydencką w  2012 r. Barack Obama będzie w stanie zebrać rekordowy 1 mld dol. Tylko co z tego, skoro tylko w ostatnich dwóch latach bracia Koch zwiększyli swoje majątki o 11 mld dol.

Uczestnicy wiecu przeciwko korporacyjnej chciwości przebrani za braci Koch. (CC By Sue Peacock)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

W krainie braci Koch – historia Koch Industries

Kategoria: Sektor niefinansowy
W krainie braci Koch – historia Koch Industries

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Dwunastu ratowników budżetu USA

Kategoria: Trendy gospodarcze
Dwunastu ratowników budżetu USA

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac