Woda, następny kryzys światowy?

W przeciwieństwie do kryzysu finansowego i żywnościowego ekonomiści zauważyli i zajęli się z wyprzedzeniem problemem ewentualnych niedoborów wody na świecie. Powstają prace naukowe, nowe technologie a także regulacje, które mają sprawić by powstrzymać kryzys - tłumaczy prof. Robert Glennon z Uniwersytetu w Arizonie.
Woda, następny kryzys światowy?

Jeśli nie nastąpią zmiany w gospodarce wodą, to za kilka lat w niektórych regionach świata zacznie jej brakować. CC-BY Morten Holm

Obserwator Finansowy: Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu alarmuje : jeśli średnia temperatura na ziemi wzrośnie o 3 st wtedy plagą stanie się chroniczny niedobór wody w wielu obszarach klimatycznych. Kryzys wody jest kwestią, która coraz częściej pojawia się na międzynarodowych konferencjach ekonomicznych. Na czym polega efektywne ekonomicznie zarządzanie wodą? Gdzie kończy się rozumne z niej korzystanie a gdzie zaczyna się marnotrawstwo?

Robert Glennon: Te pytania są stawiane dziś bardzo rzadko. Kiedy zwracam uwagę na złą gospodarkę wodą tutaj w Ameryce, ale również w Europie, słyszę, że przesadzam. Jednak obecny kryzys żywności spowodowały nie tylko wysokie ceny ziarna czy nawozów. Przede wszystkim wiąże się on z brakiem wody. Według ONZ popyt na żywność podwoi się w ciągu następnych 50 lat. Choć Europa i część innych gospodarek rozwiniętych boryka się z problemem niżu demograficznego, to jednak według prognoz ONZ liczba ludności wzrośnie z obecnych 6 mld do 9 mld w 2040 r. Do 2050 roku około 7-8 mld ludzi będzie mieszkać w miastach. Do życia potrzebnych im będzie 2,8 tys. km sześciennych wody, czyli więcej niż zużywane jest dziś na potrzeby rolnictwa na całym świecie. Dlatego potrzeba więcej technologii pozwalających na recykling, by można było efektywnie gospodarować zasobami. Problem ten dostrzegany jest bardzo wyraźnie w Europie. Jeden z organizatorów światowego forum gospodarczego w Davos, dr Klaus Schwab, powiedział ostatnio, że jesteśmy światem coraz bardziej spragnionym wody.  I dodał, że jeśli nie nastąpią zmiany w gospodarce wodą, to za kilka lat w niektórych regionach świata zacznie jej brakować.

Ale czy zamknięcie kranu w Warszawie może spowodować, że przybędzie jej w Phoenix albo w Madrasie?

Sugeruje pan, że woda jest problemem lokalnym. Ja uważam, że zaczyna to być problem globalny. Zaczyna jej brakować wszędzie i przyczyny, które zidentyfikowałem są wspólne dla różnych regionów. Dwa przykłady: by wyprodukować T-shirt potrzeba ok. 2,7 tys. litrów wody, by uzyskać kilogram pszenicy – 4 tys. litrów, a kilogram wołowiny – 16 tys. litrów. Te dwa sektory przemysłu: tekstylny i produkcja rolna są najbardziej wodochłonne. Potrzebny jest większy wysiłek edukacyjny.

Twierdzi pan, że Europa bardziej niż Stany Zjednoczone ma świadomość kryzysu?

Tu także posłużę się przykładem. W Europie pilotażowo wdrażane są nowe technologie budowy osiedli mieszkalnych z niezależnymi systemami dystrybucji wody wyposażonymi w małe oczyszczalnie ścieków. System kanalizacji podzielony jest na organiczny i chemiczny. Inaczej mówiąc – osobny zlew do chemicznych środków a osobny do organicznych odpadów mieszanych z wodą. Ten drugi poddawany jest oczyszczaniu i recyklingowi. Woda w zbiornikach uzupełniana jest o wodę z opadu. Natomiast woda zmieszana z chemicznymi środkami jest gromadzona w osobnym zbiorniku i przygotowana do użycia do celów przemysłowych. To są osiedla przyszłościowe. Odpowiednie agendy Unii Europejskiej przygotowują też przepisy regulujące korzystanie z wody np. ograniczające podlewanie ogródków do jednego dnia w tygodniu, czy zakazujące mycia samochodów poza wyznaczonymi do tego punktami usługowymi. Rozważany jest także przepis, by podwyższyć ceny wody, co miałoby zachęcić do oszczędności. Na tym polega kultura rozumnego gospodarowania zasobami.

Nawiązał pan do obecnego kryzysu żywnościowego, jednak coraz więcej jest głosów wśród amerykańskich ekonomistów zajmujących się rynkiem żywności iż należy powrócić do bardziej uporządkowanej polityki gromadzenia nadwyżek. W gospodarkach rozwiniętych stosuje się proceder niszczenia nadwyżek, by móc utrzymać korzystną dla producenta cenę. Przed kryzysem w latach 1972-74, który najbardziej odczuły kraje azjatyckie zasoby magazynowe zboża spadły z wymaganych 30-35 proc. konsumpcji do 12 proc. Podobnie stało się z zasobami ryżu. Pomiędzy 2003-2010 r. stało się dokładnie to samo. Jaką rolę odgrywa woda?

Kryzys żywnościowy w latach 70-tych bardzo się różnił od obecnego. Kwestia gospodarowania zapasami była ważna, ale ja bym raczej zaakcentował problem wiedzy i technologii. Dlatego tzw. Zielona Rewolucja, czyli proces upowszechniania wiedzy na temat nowoczesnego rolnictwa, położyła kres temu kryzysowi. Dzisiaj na świecie zaczyna brakować mądrych rozwiązań klimatycznych, technologii, ziemi, energii i właśnie wody. Woda znika z powodu trudnych do przewidzenia zjawisk meteorologicznych: parowanie zbiorników retencyjnych, wysychanie rzek, nawet wód podziemnych i górskich. ONZ ostrzega przed szybszym niż w ostatnich stuleciach topnieniem lodowców w Himalajach. Ubożeje także zasób wód w Północnych Chinach. Te dwa obszary zaopatrują w wodę ok. 1.7 mld ludzi. Znane jest zjawisko wysychania jeziora Czad, podobnie, jak wcześniej Morza Azowskiego. Według FAO około 25 proc. wszystkich gospodarstw rolnych na świecie cierpi na brak wody. I z tego powodu ziemia ulega degradacji. Według raportu Water and Sanitation Program przygotowanego pod auspicjami Banku Światowego i hinduskiego Ministerstwa Miejskiego Rozwoju, w 2009 r. blisko 75 proc. wód podziemnych w Indiach jest zanieczyszczone odpadami rolniczymi i ludzkimi ekskrementami. Codziennie blisko 100 tys. ton ludzkich ekskrementów jest zostawianych na tamtejszych polach upraw ziemniaków, marchewki, szpinaku i na brzegach rzek. Jeden z ekonomistów specjalizujących się w ekonomice wody, Guy Hutton, uważa, że dzięki właściwej gospodarce wodnej roczne PKB Indii, Kambodży, Indonezji, Filipin i Wietnamu mogłoby wzrosnąć od 1,4 do 7,2 proc.

W swojej książce „ Unquenchable ” pisze pan, że z powodu braku wody świat może tracić rocznie około 1 proc. ziemi uprawnej.

To wnioski niektórych amerykańskich ekonomistów. W 1900 roku na jednego człowieka przypadało ok. 8 ha ziemi uprawnej, dziś – dysponujemy danymi z 2005 roku – to 1,63 ha. W latach 1900 – 2005 popyt na żywność wzrósł zaś 15 razy. Warto zauważyć, że gospodarujemy rzekami, jeziorami i morzami w sposób, który uniemożliwia uprawę żywności w większej ilości. Według brytyjskich analityków z Hadley Institute do końca tego wieku blisko 40 proc. naszego globu będzie trawić susza. A zatem ziemie uważane dotąd za najbogatsze, np. w Brazylii czy Afryce Południowej, mogą ulec erozji. Ze względu na zmiany klimatyczne ten sam Instytut ostrzegł przed spadkiem efektywności sztucznie nawadnianych pól pszenicy o ok. 30 proc. i ryżu o ok. 15 proc.

Odpowiedzią na te problemy miała być tzw. zielona energia. W ubiegłym roku administracja amerykańska rozważała nawet wprowadzenie kolejnego pakietu stymulacyjnego na ten cel. Jednak i tutaj okazuje się, że zielone rozwiązania nie są doskonałe. Dlaczego?

Przykładem jest produkcja etanolu. Kiedy administracje miast Illinois i Iowa ogłosiły, że rocznie ponad 1,1 mld litrów wody potrzebne jest do produkcji niespełna 379 mln litrów etanolu organizacje ekologiczne zaczęły protesty. Produkcja etanolu jest bardzo energochłonna. Według studium przygotowanego przez Global Change Biology planowana w stanach Floryda i Georgia produkcja roczna etanolu najbardziej efektywnymi, wodooszczędnymi metodami pochłonęłaby 25 proc. rocznego zużycia świeżej wody przez mieszkańców obu stanów. Tańsze technologie zwiększyłyby to zużycie dwukrotnie.

Rozmawiał Tomasz Pompowski

Robert Glennon – ekonomista i prawnik, wykładowca University of Arizona, publikuje m.in. w Businessweek, Wall Street Journal. Jest autorem książek: „Unquenchable: America’s Water Crisis and What To Do About It”, oraz “ Water Follies: Groundwater Pumping and the Fate of America’s Fresh Water”.

Jeśli nie nastąpią zmiany w gospodarce wodą, to za kilka lat w niektórych regionach świata zacznie jej brakować. CC-BY Morten Holm

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wody coraz mniej, ale lepiej można ją wykorzystać

Kategoria: Analizy
Zmiany klimatu powodują coraz dotkliwsze susze, które znacznie częściej dotykają także kraje rozwinięte. Świat dysponuje jednak lepszymi metodami ograniczania ich skutków poprzez efektywniejszą gospodarkę wodną, którą umożliwiają nowe technologie.
Wody coraz mniej, ale lepiej można ją wykorzystać

Gdy zabraknie wody

Kategoria: Trendy gospodarcze
Kryzys wodny nie jest tym samym, co klimatyczny. Jakie są powiązania między wodą, rolnictwem, przemysłem, a także wytwarzaniem energii i jaka jest w tym wszystkim rola rynku finansowego? Istnieje potrzeba zidentyfikowania czym jest bezpieczeństwo wodne i jak je zapewniać.
Gdy zabraknie wody

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Trendy gospodarcze
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (30.05–03.06.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce