Autor: Leon Podkaminer

Profesor ekonomii, doradca prezesa NBP

Polska za lat 10, czy nasze państwo przegoni kraje UE

W ostatnim dziesięcioleciu (2012–2022) polska gospodarka rozwijała się dużo szybciej niż gospodarka strefy euro (obejmująca 19 krajów, głównie wysoko rozwiniętych). Polski PKB na mieszkańca (liczony w krajowych cenach stałych) wzrósł w tym okresie o 46,8 proc. Dla strefy euro PKB na mieszkańca, liczony odpowiednio w cenach stałych, wzrósł jedynie o 11,6 proc. Jeszcze niższy wzrost odnotowano we Francji: 6,8 proc.
Polska za lat 10, czy nasze państwo przegoni kraje UE

(©Envato)

Różnica w tempie wzrostu może do pewnego stopnia tłumaczyć zmniejszenie dystansu pomiędzy poziomami PKB na mieszkańca. W 2022 r. PKB, liczony z uwzględnieniem bieżących cen porównywalnych (tzw. parytetów siły nabywczej), wyniósł 28 tys. euro w Polsce – wobec 36,7 tys. euro w strefie euro oraz 35,7 tys. euro we Francji. W 2022 r. polski PKB na mieszkańca stanowił więc 76,3 proc. poziomu strefy euro oraz 78,4 proc. poziomu Francji.

Zakładając, że w następnym dziesięcioleciu (2022–2032) utrzymają się stopy wzrostu z omówionej wyżej dekady, można zaryzykować prognozę wzajemnych pozycji PKB na mieszkańca Polski i strefy euro w 2032 r. Prosty rachunek może sugerować, że:

– w 2032 r. PKB dla Polski wyniesie 41,1 tys. euro (28 tys. x 1,468),

– dla Francji 38,1 tys. euro (35,7 tys. x 1,068),

– dla strefy euro 41 tys. euro (36,7 tys. x 1,116).

W 2032 r. polski PKB na mieszkańca byłby więc wyższy o 0,4 proc. od PKB dla strefy euro oraz aż o 7,8 proc. od poziomu francuskiego.

Powyższy „prosty rachunek” nie jest całkowicie poprawny. Nie uwzględnia bowiem różnic poziomów i struktur cen (w Polsce względem strefy euro), jakie najprawdopodobniej zostaną zaobserwowane w 2032 r. Parytety siły nabywczej walut krajowych z całą pewnością będą w 2032 r. odmienne od obliczanych dla 2022 r. (lub 2012 r.) Oczywiście tych parytetów obecnie nie znamy. Tym niemniej jest wielce prawdopodobne, że uwzględnienie rzeczywistych parytetów dla Polski (i strefy euro oraz Francji) będzie w ostateczności „działało na niekorzyść” Polski.

Zobacz również

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rdzen-i-peryferie-w-ue-przypadek-polski/

Tezy tej dowodzi porównanie danych dla lat 2012 i 2022. Otóż w 2012 r. PKB uwzględniający ówczesne parytety siły nabywczej walut wynosił 17,2 tys. euro (dla Polski), 27,8 tys. euro dla Francji oraz 27,9 tys. euro – dla strefy euro. Polski PKB stanowił więc 61,6 proc. poziomu strefy euro oraz 61,8 proc. poziomu Francji. Gdyby do tych danych zastosować „prosty rachunek” opisany powyżej, to w 2022 r. polski PKB powinien wynosić 25,2 tys. euro, francuski – 29,7 tys. euro, a PKB dla strefy euro – 31,1 tys. euro. W konsekwencji w 2022 r. PKB dla Polski stanowiłby 81,1 proc. PKB strefy euro oraz 84,8 proc. poziomu Francji. Tymczasem wiemy już, że faktycznie polski PKB stanowił tylko 76,3 proc. poziomu strefy euro oraz 78,4 proc. poziomu francuskiego. „Prosty rachunek” ekstrapolujący – przy zastosowaniu krajowych stóp wzrostu PKB – dane 2012 r. na 2022 r. przeszacował zatem relatywną pozycję Polski (względem) strefy euro i Francji o ok. 6 punktów proc. Jest zatem całkiem prawdopodobne, że tego rzędu poprawkę należałoby uwzględnić w odniesieniu do konkluzji o tym, że w 2032 r. polski PKB miałby przewyższać PKB dla strefy euro o 0,4 proc. oraz poziom Francji o blisko 8 proc. W rezultacie jest wielce prawdopodobne, że w 2032 r. faktycznie raportowany polski PKB na mieszkańca byłby (w rozumieniu parytetów siły nabywczej walut) wciąż znacząco (o ok. 5 proc.) niższy od średniego PKB dla strefy euro – ale prawdopodobnie nieco wyższy od poziomu Francji.

Spowolnienie na horyzoncie

Bieżący „parytetowy” kurs euro wynosił ok. 2,43 zł w 2012 r. oraz 2,91 w 2022 r. (przy rzeczywistych kursach wymiennych odpowiednio 4,2 i 4,7). Tymczasem bieżący „parytetowy” kurs waluty strefy euro wobec „rzeczywistego euro” był prawie niezmieniony (i wynosił ok. 1,046). Postępująca „dewaluacja” parytetu złotego (względem kursu wymiennego) jest zjawiskiem całkowicie naturalnym, odzwierciedlającym zbieżność poziomu (a zwłaszcza struktury) cen krajowych do charakterystyk krajów wysoce rozwiniętych. Zbieżność ta jest przyspieszona przez sam wzrost gospodarczy Polski (szybszy niż w strefie euro). Jedną z cech tego procesu jest postępujący wzrost relatywnych cen usług (które w Polsce wciąż są względnie tanie w porównaniu ze strefą euro). „Dewaluacja” parytetowego kursu złotego (wraz z zachodzącymi zmianami w rzeczowej strukturze PKB) jest jednak współodpowiedzialna za przeszacowanie przyszłej relatywnej pozycji Polski wobec strefy euro. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że ten czynnik będzie oddziaływał także w przyszłości (jakkolwiek jego siła może się sukcesywnie zmniejszać w miarę przejmowania przez Polskę cenowych relacji pomiędzy towarami a usługami typowych dla krajów wyżej rozwiniętych).

Zobacz również

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/rownomierny-wzrost-to-nie-jest-prosty-proces/

Z drugiej strony można żywić wątpliwości co do utrzymania relatywnie wysokiego tempa wzrostu krajowego PKB na mieszkańca w przyszłości. Jest całkiem możliwe, że tempo to będzie coraz mniej odbiegać od tempa wzrostu notowanego w strefie euro. Powszechnie akceptowalna koncepcja tzw. beta-convergence stanowi, że wraz ze wzrostem PKB na mieszkańca zmniejsza się tempo dalszego rozwoju. Dowodem słuszności koncepcji „czym kraj zamożniejszy, tym wolniej powiększa się jego zamożność” jest np. to, że w ostatnich latach najwolniejszy wzrost wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej notują Słowenia i Czechy – kraje najwyżej rozwinięte. Z kolei najszybszy wzrost notują Rumunia i Polska – wyjściowo kraje stosunkowo mniej zamożne. Należy się zatem spodziewać, że w miarę osiągania coraz wyższego (w stosunku do strefy euro) poziomu PKB, tempo dalszego wzrostu gospodarczego Polski może się sukcesywnie obniżać. Założenie, że w następnym dziesięcioleciu PKB na mieszkańca Polski wzrośnie o blisko 47 proc. (a tylko o 11,6 proc. w strefie euro) może wydawać się zbyt optymistyczne.

Autor wyraża własne opinie, a nie oficjalne stanowisko NBP.

prof. Leon Podkaminer, doradca prezesa NBP

(©Envato)

Tagi