Autor: Bogdan Góralczyk

Profesor Uniwersytetu Warszawskiego, politolog, dyplomata, znawca Azji.

Pan Zagłada, książka i myśl Nouriela Roubiniego

Tradycyjnie rozumieliśmy zagrożenia bezpieczeństwa jako wyzwania wobec nas samych, naszych najbliższych czy naszego państwa. Dzisiaj, po doświadczeniu pandemii COVID-19 oraz po rosyjskiej agresji na Ukrainę mamy rosnącą świadomość, iż paleta zagrożeń rośnie. Niektóre z nich mają wymiar globalny, a nie lokalny, natomiast wielkie mocarstwa znalazły się w ruchu. Będzie pewnie z tego jakiś nowy ład, tylko nie do końca wiadomo, jaki.
Pan Zagłada, książka i myśl Nouriela Roubiniego

Wywodzący się z Turcji, wychowany w Iranie, ale dobrze osadzony w zachodnich i amerykańskich elitach Nouriel Roubini, autor wielkiego bestsellera „Ekonomia kryzysu”, jeszcze większy rozgłos zyskał za spełnione proroctwo dotyczące światowego kryzysu gospodarczego z 2008 r. Stał się popularny, choć zarazem nadano mu przydomek Mr Doom, czyli pan Zagłada. Zazwyczaj bowiem wieszczy rzeczy złe, a rzadziej dobre.

Bezpieczeństwo, nie wzrost

W książce napisanej w trakcie pandemii, ale przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji na Ukrainę, autor tym razem definiuje aż dziesięć mega zagrożeń, przed którymi stanęliśmy jako ludzkość. Zalicza do nich kolejno: bezprecedensowy kryzys zadłużenia, niewydolność instytucji publicznych (i niektórych prywatnych), demograficzną bombę przyrostu naturalnego, pułapkę taniego pieniądza, kryzysy walutowe wraz z niestabilnością finansową, groźbę deglobalizacji, zagrożenia ze strony sztucznej inteligencji, wyczerpywanie się zasobów surowcowych planety, a także „nową zimną wojnę”, przede wszystkim między Chinami a USA.

To wszystko razem, jego zdaniem, prowadzi nas do wielkiej, globalnej stagflacji, czyli zupełnie nowego okresu, w ramach którego „kończy się epoka względnej stabilności, a zacznie się epoka dotkliwej niestabilności, konfliktów i chaosu”. Innymi słowy, to nie gospodarka, jak było w minionych ponad trzech dekadach gwałtownej globalizacji i rozwoju rynków, lecz bezpieczeństwo stanie na czele naszej nowej agendy.

Zobacz również:
https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/problem-przymusu-ekonomicznego-w-polityce-handlowej-chin/

Przy czym to bezpieczeństwo będzie coraz szerzej rozumiane i ujmowane. Nie tylko klasycznie, jako bezpieczeństwo militarne czy osobiste, ale też przykładowo ekologiczne, klimatyczne, żywnościowe (woda!), finansowe i materialne (z racji narastających nierówności), migracyjne, energetyczne czy w cyberprzestrzeni. Notujemy bowiem zjawisko nakładania się na siebie rożnych zagrożeń, a biorą się one przede wszystkim stąd, że „zamiast współpracować, zmierzamy w stronę <równowagi Nasha>, czyli środowiska, w którym własny interes przeważa nad interesem ogółu”.

Wielka stagflacja

To z kolei prowadzi do ożywienia narodowych interesów, nacjonalizmu, populizmu, protekcjonizmu i zawężania perspektywy naszych zainteresowań, a więc deglobalizacji, która – w ocenie Roubiniego – „nie wydarzy się z dnia na dzień, ale nabiera rozpędu i na razie nie widać żadnych powodów, by miała wyhamować”. Czy w ślad za tym zamkniemy się w swoich narodowych kokonach, a przy okazji odejdziemy od trwałego dotychczas i inkluzywnego wzrostu?

Autor jest rzeczywiście mroczny w swych przepowiedniach, wyznaje bowiem, nabierającą coraz większy zasięg, tezę o „nowej zimnej wojnie”, w ramach której – jak pisze – rywalizacja światowych mocarstw, a z taką mamy już obecnie do czynienia, „będzie utrudniać reagowanie na wszystkie czekające nas wyzwania: gospodarcze, finansowe, technologiczne, biologiczne, geopolityczne i wojskowe. Przeważą interesy narodowe”. A jeśli tak, to „nastanie czas braków i niedoboru”.

Pierwszym papierkiem lakmusowym, czy tak właśnie się stanie, będzie natomiast dalszy rozwój lub raczej eskalacja napięć w stosunkach USA–Chiny, czyli pomiędzy dwoma najważniejszymi organizmami na globie. Jeśli zetrą się ze sobą w prawdziwym, kinetycznym starciu, to jesteśmy pogrzebani – wszyscy. Dlatego Roubini, jak wielu innych, postuluje, by nie zrywać istniejących łańcuchów dostaw i nie eskalować napięć, bo i tak już mamy do czynienia z całą paletą wyzwań, które powinny nas raczej skłaniać do ponadgranicznej i ponadnarodowej współpracy.

Tymczasem zmierzamy w zupełnie odwrotnym kierunku i to w sytuacji, którą autor zwięźle i plastycznie ujmuje tak: „Olbrzymie zadłużenie jawne i ukryte, deglobalizacja i protekcjonizm, bałkanizacja globalnych łańcuchów dostaw, starzenie się populacji w krajach rozwiniętych i na rynkach wschodzących, ograniczenia przepływu pracowników, zimna wojna USA i Chin oraz rozprzęganie się tych dwóch gospodarek, inne zagrożenia geopolityczne, rozdrobnienie światowej gospodarki na skutek przetasowań w sojuszach, utrata przez dolara amerykańskiego roli głównej światowej waluty rezerwowej, globalne zmiany klimatu, pandemie, asymetryczne wojny cyfrowe, olbrzymie nierówności majątkowe – to wszystko zapowiada nadejście wielkiej stagflacji”.

Wielki krach – przed nami

Autor zatem chyba słusznie zyskał przydomek „pana Zagłady”, ale przecież w większości przypadków raczej trudno mu odmówić racji, niestety. Wchodzimy w nową epokę, raczej mniej optymistyczną niż ostatnie dekady radosnego rozwoju i rozkwitu globalnych rynków. Napotykamy na zupełnie nowe bariery i wyzwania, jak chociażby te związane z wprowadzaniem do obiegu sztucznej inteligencji, czy też związane z nakreślanymi już celami klimatycznymi, których obecne koszty szacuje się na 2 do 6 proc. światowego PKB, a więc sięgną one rzędu 2 do 6 bln dol.

Na co wśród swoich „megazagrożeń” wskazuje Roubini jako na kwestie najważniejsze i najbardziej palące? Jak na ekonomistę przystało, bardzo dużo uwagi poświęca kwestiom stale rosnącego zadłużenia, powiększających się nierówności dochodowych (górny procent posiadaczy staje się coraz bogatszy), ale nie mniej kryzysom walutowym i niestabilności finansowej na światowych rynkach, gdzie obawia się nie tylko rosnącego populizmu i nacjonalizmu gospodarczego, ale przede wszystkim – płynącego z rosnącego deficytu fiskalnego i budżetowego USA – braku zaufania do dolara jako światowej waluty rezerwowej.

Zobacz również:
https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/podzial-geopolityczny-a-kwestia-handlu/

Autor zawraca tu uwagę na niebywałą podaż pieniądza podczas pandemii COVID-19 w latach 2020–2021, gdy sam System Rezerwy Federalnej USA rzucił na rynek papiery skarbowe w wysokości 80 mld dol., ale też zwiększył swój bilans z 4,31 do 8,66 bln dol. A przecież podobnie postępowały też inne banki centralne. Przy czym doszły do tego jeszcze w samych USA dwa pakiety stymulujące gospodarkę, najpierw na 2 bln dol., a potem na kolejne 900 mld dol. Wszystko to z obawy przed recesją i w sytuacji, gdy rządy starały się przed nią uchronić „stosując niekonwencjonalne narzędzia, które mnożyły się niczym grzyby po deszcze”.

A potem, po pandemii, pojawiło się nowe zagrożenie – inflacyjne. Roubini pisze: „W epoce pomysłowej polityki fiskalnej i kredytowej negatywne wstrząsy podażowe mogą wywołać inflację, a nawet stagflację, która zdeprecjonuje waluty fiducjarne”. Co więcej, idzie dalej i przestrzega: „Możemy się tylko zastanawiać, kiedy ta wielka bańka spekulacyjna pęknie i wywoła krach, ponieważ z pewnością tak się stanie. To wyłącznie kwestia czasu. W latach 2021–2022 inflacja zaczęła osiągać poziomy niespotykane od lat 80. XX w.”.

Trzy demony

Tym samym, największym dla nas, również i w Polsce, zagrożeniem bezpośrednim jest inflacyjna fala. Ale to nie ona, a nawet nie przewidywany i „nieunikniony” kolejny krach gospodarczy jest największym zagrożeniem w skali Roubiniego – i chyba nie tylko jego.

Pierwsze z tych głównych zagrożeń wiąże się ze zmianami technologicznymi, a przede wszystkim wprowadzaniem do naszego życia sztucznej inteligencji. W ocenie autora, mamy już nową sytuację, albowiem: „Sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe, robotyka i automatyzacja łączą sferę science fiction z rzeczywistością”.

Czy z tego powodu pojawią się niepotrzebni ludzie? Roubini jest o tym przekonany i uważa, że „rozkwit sztucznej inteligencji może zmienić życie człowieka nie do poznania”. A inne największe zagrożenie z nią związane wiąże z tym, że „wygra wąskie grono najbogatszych, a wszyscy inni stracą pracę, dochody i godność”. Jest się nad czym zastanawiać.

Drugie z tych największych megazagrożeń to nowa zimna wojna, „która już dziś ochładza stosunki między krajami, a z czasem doprowadzi do zaburzeń w łańcuchach dostaw oraz roszad w sojuszach geopolitycznych”.

Oczywiście, chodzi przede wszystkim o konflikt Chin z USA, który – zdaniem autora – rozpoczął się w 2015 r. i od tej pory eskaluje. Poprzednie założenie Zachodu, że trzeba w Chinach inwestować i tym samym dojdzie tam do wprowadzenia gospodarki rynkowej „było całkowicie błędne”. Zamiast niej mamy teraz w Chinach „technokratyczny, autorytarny kapitalizm państwowy”, który nadal rośnie. Do tego stopnia, że obawia się go dotychczasowy hegemon – USA.

Zobacz również:
https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/klopoty-jedynowladztwa/

W efekcie „zimna wojna będzie stawać się jeszcze zimniejsza wraz z narastaniem rywalizacji i z kolejnymi konfrontacjami, a także wraz z zanikaniem współpracy”. A wśród kluczowych punktów spornych w ramach tej rywalizacji autor wymienia nie tylko zrywanie łańcuchów dostaw, ale też rosnącą rywalizację o wysokie technologie, przede wszystkim o półprzewodniki i w kosmosie, a nade wszystko rosnący w oczach spór o Tajwan.

Roubini nie zgadza się z często powtarzaną teraz na Zachodzie mantrą, że Chiny się rozpadną lub spowolnią. Uważa wprost przeciwnie, że „zostaną w końcu największą gospodarką świata, nie ma co do tego żadnych wątpliwości”. Do tego nowego stanu rzeczy też należałoby się odpowiednio przygotować – instytucjonalnie i mentalnie.

A nad nimi wszystkimi pojawia się prawdziwy Armagedon, o ile nie Apokalipsa, czyli poważne zagrożenia dla całego życia na Ziemi. Przykładowo, zmiany klimatu są już „porażające”, a walka ludzkości z ich zażegnaniem „jest żałosna”. Dostępne dane, częściowo przytaczane w tej książce, są jednoznaczne w swej wymowie. A przecież chodzi nie tylko o klimat, bowiem w ślad za tym, albo raczej obok tego, mamy też do czynienia z „ekologiczną bombą z opóźnionym zapłonem”, co z kolei prowadzi do wielkich wyzwań migracyjnych itd.

Czas na pobudkę

Autor pisze w prawdziwie dramatycznym tonie: „Czy śmiercionośna pandemia wykończy nas, zanim maszyny zupełnie zapanują nad światem? Czy zmiany klimatu doprowadzą do zniszczenia planety, zanim racjonalne maszyny pospieszą jej na ratunek? Czy utoniemy pod zalewem długów? A może Stany Zjednoczone i Chiny zniszczą świat w ramach konfliktu zbrojnego o kontrolę nad branżami przyszłości?”

Nie znamy odpowiedzi na te pytania, ale trzeba potwierdzić, że w większości są one słusznie stawiane i dotyczą spraw najwyższej, wręcz egzystencjalnej wagi. Wywodów, czy też przestróg Nouriela Roubiniego nie można łatwo zignorować i zaliczyć do jeszcze jednej kategorii „katastroficznego krakania”.

Oczywiście, nie wszystkie przepowiednie autora muszą się spełnić – i oby tak było! Kwestie przez niego poruszane, ich skala i zasięg, są jednak tak ważne, że naprawdę przedstawiają zupełnie nową agendę, o którą będziemy się spierać. Nie można bowiem niestety zaprzeczyć, że ten prawdziwy katalog megazagrożeń jest wydumany, albowiem on naprawdę rysuje się przed naszymi oczami. Czas na pobudkę i zupełnie nowe myślenie, do którego ta ponura w swej wymowie praca wyjątkowo mocno zachęca.

prof. dr hab. Bogdan J. Góralczyk, Centrum Europejskie Uniwersytetu Warszawskiego, politolog, dyplomata i publicysta


Tagi


Artykuły powiązane

Globalny wyścig regulacyjny w zakresie AI

Kategoria: Trendy gospodarcze
Dlaczego UE powinna skoncentrować się na jakości danych i zasadach przypisania odpowiedzialności za jakość produktu?
Globalny wyścig regulacyjny w zakresie AI

Nowe horyzonty i możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w biznesie

Kategoria: Trendy gospodarcze
Ciekawe, kiedy sztuczna inteligencja (SI) wysadzi z rynku ekspertów tej dziedziny, któ-rzy podejmują próby opisywania procesów i pytań, na które jeszcze nie ma odpowiedzi – szczególnie w sytuacji, kiedy stała się ona bardzo szybko jedną z najbardziej transforma-cyjnych technologii naszych czasów, rewolucjonizując branże i zasadniczo zmieniając sposób działania przedsiębiorstw i inicjatyw biznesowych.
Nowe horyzonty i możliwości zastosowania sztucznej inteligencji w biznesie

Wpływ sztucznej inteligencji na wzrost gospodarczy i zatrudnienie

Kategoria: Trendy gospodarcze
W ciągu ostatniej dekady wykorzystanie sztucznej inteligencji w codziennych zadaniach gwałtownie wzrosło. W badaniu CfM-CEPR z maja 2023 r. poproszono członków europejskiego panelu o oszacowanie wpływu sztucznej inteligencji na globalny wzrost gospodarczy i stopy bezrobocia w krajach o wysokich dochodach w nadchodzącej dekadzie.
Wpływ sztucznej inteligencji na wzrost gospodarczy i zatrudnienie