Mocna Polska to silna gospodarka

Diamenty gospodarki: ekonomia wartości, umiaru i oszczędności
Mocna Polska to silna gospodarka

(©Envato)

Szlif brylantowy, najbardziej znany rodzaj szlifu jubilerskiego stosowanego do diamentu, cechuje się pięknem ślących refleksy faset. Jeżeli jubiler wykaże się kunsztem i wykona szlif bliski idealnemu, wówczas światło przenikające przez diament uwalnia jego wewnętrzny ogień. Nie zawsze da się wychwycić gołym okiem każdą fasetę w takim brylancie, bo powierzchnie mienią się, harmonizując ze sobą, ale uroda brylantu o doskonałym szlifie zachwyca.

W koronie brylantu gospodarki błyszczą trzy fasety: ekonomia wartości, umiaru i oszczędności. Czy nadszedł renesans myślenia w ich kategoriach po latach wzmożonej konsumpcji w środowisku zerowych, a czasami nawet ujemnych stóp procentowych, luzowania ilościowego (quantitative easing) i stosowania różnych fiskalnych i pozafiskalnych form wsparcia kredytobiorców? Przez lata opłacało się bardziej konsumować i żyć na kredyt, niż oszczędzać. A przecież to oszczędzanie jest trudniejsze, ergo powinno być premiowane.

Globalnie i lokalnie, płacimy obecnie cenę tej systemowej doktryny wspartej powszechną polityką monetarno-fiskalną w postaci, nomen omen, wyższej inflacji, którą dodatkowo po kryzysie finansowym 2008 r. spowodowanym w USA przez kredyty hipoteczne niskiej jakości (subprime) i ich sekurytyzację w toksyczne papiery wartościowe spotęgowały jeszcze asymetryczne szoki podażowo-popytowe wywołane pandemią COVID-19 i agresją Rosji na Ukrainę.

Rok 2023 był rokiem kopernikańskim. Mikołaj Kopernik, warmiński kanonik, był nie tylko astronomem, lecz także ekonomistą, autorem słynnego prawa zwanego powszechnie prawem Kopernika-Greshama, które mówi, że pieniądz lepszy wypierany jest przez gorszy. Prawo to odnosi się m.in. do chęci nadmiernego zysku, które kierowało władcami emitującymi pieniądz. Często nie zważając na średnio- i długoterminowe konsekwencje swoich decyzji, emitowali oni w zwiększonej ilości pieniądz gorszej jakości, wówczas definiowanej niższą zawartością kruszcu.

Nasz wielki rodak, św. Jan Paweł II, którego myśl społeczno-gospodarcza stanowiła przedmiot pogłębionych analiz w kwartalniku „Obserwatora Finansowego” NBP, był zwolennikiem wolnej gospodarki, w której jednak moralność i troska o dobro wspólne muszą odgrywać zasadniczą rolę i być ujmowane w rachunku ekonomicznym, mimo że wymykają się bezpośredniej kwantyfikacji za pomocą parametrów finansowych i wymagają internalizacji na poziomie założeń działalności i kontroli jej efektów. Papież Polak w swych encyklikach głosił etos pracy i jej prymat nad innym czynnikiem produkcji – kapitałem finansowym, wskazując również, że zysk musi być wypracowywany przy poszanowaniu godności człowieka i reguł społecznych. Jan Paweł II był ambasadorem biednych na poziomie mikro, a na poziomie makro podejmował wysiłki na rzecz oddłużania krajów Trzeciego Świata.

Fundamenty silnej polskiej gospodarki

Silna Polska to taka, która pamięta o swoich korzeniach. Uwzględnianie w polityce gospodarczej zasad ekonomii wartości, umiaru i oszczędności głoszonych przez Jana Pawła II i Mikołaja Kopernika pozwoli wzmacniać fundament silnej polskiej gospodarki.

Trwa bardzo dobry okres rozwoju gospodarczego Polski. Od początku transformacji ustrojowej, tj. przez ponad trzy dekady byliśmy jednym z liderów wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej, 6,5-krotnie zwiększając PKB per capita wg parytetu siły nabywczej w cenach bieżących (wg MFW z ok. 6,7 tys. w 1990 r. do blisko 43,5 tys. międzynarodowych dolarów w 2022 r.). Obecnie wg tego wskaźnika jesteśmy już bogatsi od Portugalii i zbliżamy się do poziomu Hiszpanii. Odporność naszej gospodarki na kryzysy była widoczna zarówno w okresie pandemii COVID-19, jak i turbulencji, które wstrząsnęły światową gospodarką po upadku Banku Lehmana w 2008 r.

W 2023 r. mieliśmy rekordowe zatrudnienie (ponad 17 mln pracujących) i rosnący w ciągu ostatnich lat poziom zabezpieczenia społecznego, na który miały wpływ różne programy (500+/800+, Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, 13. i 14. emerytura itp.). Jednocześnie, od 2021 r. inflacja realnie zmniejsza wartość oszczędności Polaków i siłę nabywczą złotego. Dynamika wzrostu wynagrodzeń w ostatnim czasie pozostaje poniżej inflacji. Dlatego w 2022 r. realnie spadł dochód rozporządzalny gospodarstw domowych. Wg danych GUS od marca 2023 r. rozpoczął się proces dezinflacji, któremu warto dopomagać na miarę posiadanych instrumentów monetarno-fiskalnych.

Ekonomia oszczędności a stopa oszczędności gospodarstw domowych

Ostatnie dostępne dane przekrojowe z Eurostatu pokazują, że w 2021 r. stopa oszczędności gospodarstw domowych w Polsce znajdowała się na poziomie 2,8 proc. i była najniższa ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Jej wysokość dla całej Unii wyniosła prawie 17 proc. Najwyższa była w Irlandii (ponad 24 proc.). Nota bene gospodarka Irlandii w latach 2021–2022 rosła w tempie ok. 13 proc. rocznie i był to najwyższy wzrost – już nie pierwszy taki w okresie ostatnich trzech dekad – spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Stopa oszczędności jest miarą, która pokazuje, jaki procent dochodu rozporządzalnego gospodarstwa domowe odkładają, ponosząc uprzednio wydatki stałe i wyrzekając się bieżącej konsumpcji. Wskaźnik ten w Polsce w XXI w. spadał od 2001 r. z poziomu ponad 14 proc. do wspomnianych niecałych 3 proc. w 2021 r., chwilowo rosnąc do ponad 11 proc. w 2020 r. Ten lokalny pik, przełamujący trend, wystąpił jednak wszędzie w Europie i był skutkiem zamknięcia gospodarek (lockdownu).

Zobacz również

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/silna-polska-gospodarka-transformacja-oszczednosci-w-inwestycje/

Obliczenia serwisu Analizy.pl oparte m.in. na danych NBP ukazują, że wartość oszczędności gospodarstw domowych na koniec 2022 r. wyniosła prawie 2 bln zł. Dla zobrazowania, stanowiła ona prawie 2/3 rocznego PKB Polski. Oszczędności gospodarstw domowych w 56 proc. ulokowane były w depozytach bieżących i terminowych (lokaty) w bankach (ok, 1,1 bln zł). Ponadto znaczna część z 350 mld zł gotówki (banknotów i monet) pozostającej w obiegu znajdowała się w rękach gospodarstw domowych, służąc nie tylko celom transakcyjnym, ale także tezauryzacyjnym (oszczędzaniu). W obligacjach detalicznych ulokowanych było około 4,5 proc. środków, podobny procent bezpośrednio w akcjach spółek publicznych, nieco więcej, bo 6 proc. – w krajowych funduszach inwestycyjnych (za pośrednictwem jednostek uczestnictwa i certyfikatów inwestycyjnych). Do tego należy doliczyć trochę powyżej 2 proc. wszystkich oszczędności w zagranicznych funduszach inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych Funduszach Kapitałowych (UFK). Emerytalne oszczędności w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE) stanowiły prawie 8 proc. wszystkich oszczędności gospodarstw domowych, a w Pracowniczych Programach Kapitałowych (PPK) jedynie 0,6 proc.

Analiza porównawcza stopy oszczędności gospodarstw domowych do innych krajów UE, jak i ich udziału w polskim PKB oraz samej struktury oszczędności (patrz klasy aktywów), prowadzi do wniosku, że Polacy potrzebują edukacji i takiej oferty instrumentów finansowych, która odpowie na ich potrzeby. Z pewnością PPK nie zostały obdarzone zaufaniem Polaków jako instrument długoterminowego oszczędzania na starość. Popularność depozytów bankowych i oszczędnościowych obligacji detalicznych, bardzo chętnie kupowanych przez Polaków w ostatnich latach, pozwala natomiast stwierdzić, że pożądanymi instrumentami oszczędnościowymi są takie, które charakteryzuje wysokie bezpieczeństwo (wiarygodność emitenta), płynność i zabezpieczenie przed inflacją.

Papierem wartościowym, który może być ciekawą formą oszczędzania są obligacje premiowe, inaczej zwane loteryjnymi. Mają one bogatą tradycję, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, w której pierwsze obligacje loteryjne zaoferowano już pod koniec XVII w. Obligacje premiowe były emitowane w wielu krajach europejskich, ale także m.in. w Japonii, Kenii, Pakistanie, Indonezji, Meksyku czy Argentynie. W klasycznej postaci są one sprzedawane na rynku pierwotnym po cenie nominalnej i po niej wykupywane w terminie wymagalności, czyli nie przynoszą obligatariuszowi (inwestorowi) żadnych odsetek, ale jednocześnie uprawniają do udziału w losowaniu nagród. Liczba i wartość nagród w zależności od konstrukcji obligacji premiowej może być różna.

Zobacz również

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/podcast-polski-gospodarczy-zloty-wiek/

Ministerstwo Finansów w 2022 r. zorganizowało testowo emisję jednorocznych obligacji loteryjnych, w której do wygrania było od 10 zł do 100 tys. zł. Obligacje te były oprocentowane 1,5 proc. w skali roku. Cieszyły się całkiem dużym zainteresowaniem (zainwestowano ponad 400 mln zł), choć po wykupie i rozlosowaniu nagród pojawiły się opinie, że w dobie rosnących stóp procentowych i relatywnie niewielkiej szansy na wygraną, obligacje te nie były tak korzystne jak inne obligacje detaliczne Skarbu Państwa. Gdyby jednak Ministerstwo Finansów w formule wypłaty obligacji uwzględniło pełną ochronę przed inflacją, wtedy już opłacalność tej inwestycji wyglądałaby zupełnie inaczej. Ponadto jej konstrukcja byłaby zdecydowanie bardziej zgodna z zasadami ekonomii wartości, umiaru i oszczędności. Takie obligacje cechują się wysoką płynnością, którą cenią Polacy, tj. można je sprzedać emitentowi (Skarb Państwa) przed terminem zapadalności (oczywiście tracąc wtedy prawo do udziału w losowaniu nagród).

Edukacja finansowa Polaków a innowacyjne instrumenty finansowe

Innowacyjnym a jednocześnie bardziej w swej budowie skomplikowanym od obligacji premiowych instrumentem finansowym jest ETF (Exchange Traded Fund). Jest to specyficzny rodzaj funduszu powierniczego, który inwestując środki finansowe pozyskane od nabywców wyemitowanych przez siebie tytułów uczestnictwa ma za zadanie naśladować wybrany indeks giełdowy. Indeksy mogą być różnego rodzaju, pokazując zmianę ceny np. akcji lub surowców. ETF ma charakter pasywny, czyli wystarczy, że zarządzający funduszem postara się jak najwierniej śledzić ruch danego indeksu. Cena tytułu uczestnictwa (ETF-u) zmienia się na bieżąco wraz ze zmianą poziomu danego indeksu. Ze względu na swój pasywny charakter ETF ma niższe prowizje za zarządzanie niż tradycyjne fundusze inwestycyjne. Trzeba podkreślić, że ETF jest jednak instrumentem finansowym znacznie bardziej ryzykownym od obligacji, ponieważ nie gwarantuje ochrony kapitału. Nabywca ETF-u może stracić to, co zainwestował, jeżeli naśladowany przez ETF indeks spadnie.

Ten instrument finansowy zyskał w ostatnich latach na popularności, także w Polsce, ale głównie wśród inwestorów, którzy do tej pory inwestowali na rynkach finansowych, natomiast niekoniecznie wśród tych, którzy nie mają doświadczenia inwestycyjnego, obawiają się ryzyka i trzymają swoje oszczędności na niskooprocentowanych rachunkach bankowych lub w gotówce. Wydaje się, że edukacja finansowa polskiego społeczeństwa byłaby tu przydatna. Taki instrument może być dobrą formą już nie tyle oszczędzania, lecz inwestycji, jeżeli będzie łatwo dostępny dla przeciętnego Kowalskiego i będzie on świadomy jego ryzyka – możliwości poniesienia straty, ale także potencjalnie wyższej stopy zwrotu niż w przypadku wyboru tych najbezpieczniejszych form oszczędzania (gotówka, lokata, obligacja).

ETF na rynku polskim nie uwolnił jeszcze swojego pełnego potencjału. W czerwcu 2023 r. kilka fintechów (innowacyjnych firm świadczących usługi finansowe przy użyciu nowych technologii) wycofało nawet ze swojej oferty detalicznej ETF-y oparte na robodoradztwie. Można jednak przypuszczać, że było to spowodowane brakiem odpowiedniej promocji tego instrumentu, brakiem szerszej edukacji rynku, niewłaściwie dobraną grupą docelową i nie do końca trafionym modelem biznesowym.

Niezależnie od tego, jakie instrumenty finansowe Polacy obdarzą zaufaniem, warto podjąć wysiłek systemowy, by zwiększyć stopę oszczędności gospodarstw domowych w Polsce. Ponadto edukacja finansowa powinna uświadamiać Polakom ryzyko związane z zadłużaniem się. W ostatnim czasie Polacy coraz częściej korzystają przy zakupie towarów i usług z metody „Kup teraz, zapłać później” (Buy Now, Pay Later, BNPL). O ile jest to szybka i wygodna metoda płatności, o tyle warto pamiętać, że jest jednocześnie formą kredytu. Stosowana nieodpowiedzialnie, może wpędzić konsumenta w spiralę długu. Ten problem nabrzmiał już w USA, gdzie BNPL rozwija się bardzo dynamicznie, w tym wśród młodych konsumentów.

Zobacz również

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/nieporozumieniem-bylaby-polityka-pieniezna-nie-dbajaca-o-stan-gospodarki/

Potrzebnym narzędziem w ograniczaniu spirali długu oraz wyłudzeń kredytów poprzez kradzież tożsamości jest usługa zastrzegania numeru Pesel. Będzie go można zastrzec zarówno stacjonarnie: w urzędzie gminy, w oddziale banku, placówce Poczty Polskiej, jak też online: na stronie internetowej gov.pl lub w aplikacji mObywatel.

Można też zadać retoryczne pytanie, jak do postulowanej ekonomii umiaru i oszczędności ma się wyrok z 15 czerwca 2023 r. Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie tzw. kredytów frankowych? Orzekł on, że kredytodawcom (bankom) nie przysługuje roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, jeżeli umowa kredytu zostanie uznana za nieważną. Dodatkowo to kredytobiorca będzie mógł się domagać rekompensaty za korzystanie przez bank z jego środków w trakcie trwania nieważnej umowy kredytowej. Może się więc okazać, że zaciągnięte przed laty kredyty denominowane lub indeksowane do helweckiej waluty, nie tyle nawet były darmowe, co banki do nich dopłacą. Szacuje się, że skutki tego orzeczenia mogą kosztować polski sektor bankowy ok. 100 mld zł. Absorpcja tych strat nastąpi w rezerwy na kredyty frankowe oraz akumulowane przez lata działalności kapitały banków. Abstrahując od dyskusji na temat przewinień banków przy udzielaniu kredytów frankowych, post factum może ktoś wysnuć taki wniosek, że zamiast wykazać się cnotą oszczędności i zbierać na lokum, zdecydowanie korzystniej finansowo było się kredytować…

dr hab. Jakub Górka, Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, CEO Smart Fintech Network

 

(©Envato)

Tagi