Autor: Mariusz Tomczak

Dziennikarz, politolog specjalizujący się w zagadnieniach europejskich

Czy gospodarka będzie priorytetem Chińskiej Republiki Ludowej?

Chin nie zadowala status „największej fabryki świata”. Ostatnie lata potwierdzają ogromne ambicje polityczne Pekinu, których realizacja wymaga nie tylko rozwoju gospodarczego i postępu technologicznego, ale również zwiększenia siły militarnej.
Czy gospodarka będzie priorytetem Chińskiej Republiki Ludowej?

(©Envato)

Wiele wskazuje na to, że w nadchodzących latach cele polityczne, z rozmachem kreślone przez chińskie władze, będą miały pierwszeństwo przed innymi. To nie przypadek, że w debacie publicznej pojawia się coraz więcej opinii o rywalizacji o palmę pierwszeństwa na świecie ze Stanami Zjednoczonymi.

Jako że – jak mawiał założyciel komunistycznych Chin Mao Zedong – „władza polityczna wyrasta z lufy karabinu”, w kolejnych latach można się spodziewać przykładania dużej uwagi do dalszego rozwoju sił zbrojnych. Armia może zaprzątać kierownictwu Komunistycznej Partii Chin więcej czasu niż szukanie sposobów na pomnażanie dobrobytu obywateli i troska o jakość ich życia. Gospodarka ma pomagać w realizacji śmiałych planów wyznaczanych przez wąskie grono działaczy z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem na czele.

Nowy model rozwoju

W wyniku zakończonego w październiku 2022 roku XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, Xi Jinping zyskał największą władzę od czasów Mao Zedonga. Przebieg zjazdu zwiastuje ważne zmiany w rozwoju społeczno-gospodarczym w Państwie Środka, choć z całą pewnością nie dokonają się one z roku na rok.

Chiny – powrót jedynowładztwa

Ich istota ma polegać m.in. na połączeniu zmodyfikowanej koncepcji „wspólnego dobrobytu” (mówiąc w największym skrócie chodzi o większą redystrybucję dochodów w społeczeństwie) i strategii „podwójnej cyrkulacji” (zakłada ona m.in. pierwszeństwo konsumpcji krajowej nad otwartością na handel międzynarodowy i inwestycje zagraniczne). To oznacza zwiększanie roli państwa w gospodarce i wpływu partii komunistycznej na podejmowanie decyzji wymagających chłodnych kalkulacji ekonomicznych.

W ramach dążenia do osiągnięcia większej samowystarczalności, Chiny mają ograniczać sprowadzanie z zagranicy niektórych towarów, przy jednoczesnym rozwijaniu krajowych zdolności do ich produkcji.

W ramach dążenia do osiągnięcia większej samowystarczalności, Chiny mają ograniczać sprowadzanie z zagranicy niektórych towarów, przy jednoczesnym rozwijaniu krajowych zdolności do ich produkcji. Chcą stawiać na swoich inżynierów i rodzimą myśl techniczną tam, gdzie to tylko możliwe. Zagranicznym firmom, które działają w obszarach uznanych za kluczowe dla funkcjonowania państwa, mogą być rzucane kłody pod nogi.

Rola państwa w gospodarce

Chiny mają iść „swoją drogą”. Jak wskazuje dr Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich, po tym, gdy Xi Jinping uzyskał pełnię władzy, polityka społeczno-gospodarcza ma być realizowana za pomocą nowych środków oraz w ramach nowego modelu relacji wewnątrzpartyjnych, a także między rządzącymi i społeczeństwem.

„Wydaje się, że w nowej kadencji [Xi Jinping – przyp. red.] będzie dążył do dalszej centralizacji zarządzania gospodarką, zwiększenia dominacji sektora państwowego (od 2016 r. wzrost udziału sektora niepaństwowego w PKB zahamował i utrzymuje się na poziomie ok. 38 proc.), a także do zerwania powiązań lokalnych struktur partyjno-państwowych z biznesem, (…) które są beneficjentami modelu opartego na ogromnych inwestycjach w infrastrukturę, mieszkalnictwo i przemysł” – pisze analityk Ośrodka Studiów Wschodnich w jednym z raportów.

„Równocześnie władze dążą do rozwoju rodzimych technologii i uzyskania samowystarczalności żywnościowej. Mają temu służyć zacieśnianie nadzoru państwa nad aktywnością ekonomiczną podmiotów prywatnych, w tym chłopów, oraz dalsze zwiększanie roli przedsiębiorstw państwowych w poszczególnych sektorach gospodarki” – dodaje dr Michał Bogusz.

Mniej wolności, więcej kontroli

Chiny – wbrew temu, co myśli wiele osób na Zachodzie – nie są krajem wolnym w licznych aspektach życia codziennego. Środki masowego przekazu podlegają cenzurze, a wolność słowa, rozumiana tak jak np. w Polsce, nie istnieje. Osoby publicznie krytykujące decyzje partii muszą liczyć się z sankcjami.

„Cenzura wszystkich chińskich platform internetowych obejmuje nie tylko krytykę Xi Jinpinga i partii komunistycznej. Nie wolno wspominać o żadnych aktualnych lub historycznych wydarzeniach uznawanych przez partię za kontrowersyjne” – piszą Stefan Aust i Adrian Geiges w książce „XI Jinping. Najpotężniejszy człowiek świata i jego imperium”.

Ich zdaniem internet w Państwie Środka przypomina… intranet. „Tajne służby ChRL odcinają go od świata zewnętrznego w ramach projektu Złota Tarcza, zwanego potocznie chińskim firewallem – w nawiązaniu do Muru Chińskiego. I tak Chińczycy nie mogą używać Google’a ani WhatsAppa, Twittera ani Facebooka czy Instagrama” – czytamy we wspomnianej książce.

Kosztowna strategia „zero COVID-19”

Kontrola nad społeczeństwem zaostrzyła się kilka lat temu w ramach walki z pandemią COVID-19, którą potraktowano jako pretekst do wprowadzenia inwigilacji elektronicznej na szerszą skalę. Ale jeszcze zanim pojawił się „wirus z Wuhan”, rozpoczęło się testowanie Systemu Wiarygodności Społecznej, opartego na gromadzeniu, wymianie i analizie wielu danych w celu dokonania oceny obywateli – czegoś podobnego nie ma nigdzie na świecie.

Stosowanie restrykcji z pewnością negatywnie odbija się na sympatii do władz, a na dłuższą metę stłumi część pokładów kreatywności w społeczeństwie. Rozbudowany system kontroli musi słono kosztować, a nie wszystko da się zautomatyzować. Zamiast skoncentrować się na rozwoju gospodarczym, władze chcą wiedzieć, co myślą obywatele i czy przypadkiem nie próbują zorganizować jakiegoś protestu.

Ambicje militarne

Pekin konsekwentnie stara się zmniejszyć dystans dzielący jego siły zbrojne wobec armii Stanów Zjednoczonych. Z uwagi na cenzurę, nie da się uzyskać rzetelnych informacji o potencjale militarnym Chińskiej Republiki Ludowej, ale im kraj staje się bogatszy, tym większe są jego ambicje i tym mniej ukrywa je przed innymi.

– Świat znajduje się w okresie głębokich przemian, jakich nie widziano od stulecia, a chińskie wojsko musi podnosić gotowość bojową, by móc walczyć i wygrywać wojny – te słowa Xi Jinpinga padły na początku listopada 2022 roku w centrum dowodzenia Centralnej Komisji Wojskowej. Zaapelował do żołnierzy o sprostanie wyzwaniom „nowej ery”.

Dotkliwe skutki sankcji dla Chin

Kilka tygodni wcześniej, w czasie XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, Xi Jinping wezwał do przyspieszenia modernizacji armii, tak by osiągnęła „klasę światową”. Nie wykluczył użycia siły wobec Tajwanu.

W ostatnim czasie antytajwańska retoryka zaostrzyła się, czemu towarzyszą liczne prowokacje wojskowe – celem wydaje się m.in. sprawdzanie zdolności reagowania ze strony „zbuntowanej wyspy”. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Pekin marzy o jej pełnym podporządkowaniu. Te zamiary wzbudzają zaniepokojenie wielu państw i sprzeciw Waszyngtonu.

Gdzie trafią dodatkowe pieniądze?

Według oficjalnych danych, w 2022 roku liczba ludności Chin spadła o 850 tysięcy – to pierwszy taki przypadek od 60 lat. Wprawdzie kraj wciąż znajduje się na pierwszym miejscu na świecie pod względem liczby populacji (jest ona szacowana na ponad 1,4 miliarda osób), ale demografowie biją na alarm.

Coraz większy problem stanowi niska liczba urodzeń i starzenie się społeczeństwa. Jak wskazuje Światowa Organizacja Zdrowia, w 2040 roku w Chinach będzie ponad 400 milionów osób powyżej 60. roku życia. Rosnąca liczba obywateli w wieku poprodukcyjnym zrodzi szereg wyzwań społecznych, zdrowotnych i ekonomicznych, których nie da się zamieść pod dywan.

Z uwagi na starzenie się populacji, rozwój gospodarczy nie będzie mógł opierać się tak jak dotychczas o nieprzebrane zasoby siły roboczej, bo liczba aktywnych zawodowo skurczy się. W szybkim tempie ma wzrastać populacja najstarszych, więc z pewnością powiększy się także liczba osób nie do końca samodzielnych.

Zinstytucjonalizowane formy wsparcia seniorów nie są powszechne, a w nieodległej przyszłości władze będą musiały poświęcić więcej uwagi ich problemom. Część środków finansowych powinna zostać dodatkowo skierowana na opiekę społeczną i ochronę zdrowia – rażące zaniedbania mogą powodować napięcia i przyczynić się do wzrostu niechęci wobec Komunistycznej Partii Chin w społeczeństwie, czemu władze z pewnością będą próbowały przeciwdziałać.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Ostatnie kilka lat nadszarpnęło zaufanie do Chin ze strony części zagranicznych polityków i ludzi biznesu. Pojawiły się zarzuty m.in. o ukrywanie i fałszowanie informacji o wirusie SARS-CoV-2. Wielu przedsiębiorców wyrażało niezadowolenie z nagłego wprowadzania lockdownów i polityki „zero COVID”, które doprowadziły do wielomiesięcznych opóźnień w dostawach różnych produktów.

Rok Królika rokiem wyzwań

Okazało się, że rząd w Pekinie potrafi zaskakiwać inwestorów i partnerów handlowych wprowadzaniem negatywnego, z ich punktu widzenia, ustawodawstwa. Do tego dochodzą oskarżenia o łamanie praw człowieka, niedwuznaczna postawa wobec Rosji i jej inwazji na Ukrainę, a także zarzuty o szpiegostwo, które wzmogły się w ostatnim czasie.

Odrębną kwestię stanowi wzrost kosztów pracy – Chiny nie są już tak opłacalnym miejscem do przenoszenia produkcji.

Odrębną kwestię stanowi wzrost kosztów pracy – Chiny nie są już tak opłacalnym miejscem do przenoszenia produkcji. „Kwestie ekonomiczne zostały wzmocnione argumentami z dziedziny bezpieczeństwa, gdy w czasie pandemii okazało się, że produkcja kluczowych elementów sprzętu medycznego skoncentrowana jest w Chinach” – oceniają analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego w jednej ze swoich publikacji.

Niewykluczone, że obserwujemy początkową fazę procesu ograniczania roli Chin jako „największej fabryki świata”, która może przybrać formę decouplingu i reshoringu. „Decoupling oznacza zmniejszenie współzależności gospodarek Zachodu i gospodarki chińskiej, reshoring zaś proces przenoszenia produkcji z Państwa Środka z powrotem do państw Zachodu” – wyjaśniają eksperci z PIE.

Z jednej strony może temu sprzyjać koncentracja Pekinu na kwestiach pozagospodarczych i rosnąca niechęć do urynkowienia gospodarki, a z drugiej – zmiana postrzegania Chin ze strony amerykańskich i europejskich polityków, przedsiębiorców i inwestorów. Coraz częściej wyrażane są opinie, że prowadzenie biznesu w tym kraju jest obarczone znacznie większym ryzykiem i niepewnością niż jeszcze kilka lat temu. Wcielanie w życie koncepcji „wspólnego dobrobytu” i strategii „podwójnej cyrkulacji” prawdopodobnie to pogłębi.

(©Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Xi Jinpinga egzaminy z adaptacji

Kategoria: Trendy gospodarcze
A miało być tak pięknie... Przez kilka dekad Chiny budziły ogromne zainteresowanie, a potem nawet podziw z powodu szybkiej modernizacji. Jednak ostatnio atmosfera wokół Państwa Środka się zagęściła, ich wizerunek mocno się popsuł, a płynące stamtąd wieści budzą niepokój. Czyżby dobrze dotąd naoliwiony mechanizm zaczął się zacinać?
Xi Jinpinga egzaminy z adaptacji

Chiny podjęły ryzykowną grę

Kategoria: Trendy gospodarcze
Niemal hazardowa jest stawka gry o wielki chiński renesans, którą podjął Xi Jinping. Jeśli faktycznie do niego doprowadzi wewnętrznymi siłami będzie bohaterem, jeśli mu się nie uda będzie opluwany – uważa prof. Bogdan Góralczyk, sinolog.
Chiny podjęły ryzykowną grę

Chiny - powrót jedynowładztwa

Kategoria: Trendy gospodarcze
Postanowienia ostatniego zjazdu Komunistycznej Partii Chin pokazały, że w Chinach nastąpiła wyraźna zmiana priorytetów. Pierwsze miejsce zajmują cele ideologiczne, kwestie bezpieczeństwa wysuwane są przed zagadnienia gospodarcze.
Chiny - powrót jedynowładztwa