Autor: Ewa Cieślik

Adiunkt na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu; specjalizuje się w chińskim rynku finansowym.

Czas przenosin w globalnym biznesie

Spory ruch panuje ostatnio w globalnych powiązaniach produkcyjnych, a korporacje nie mogą narzekać na nudę. Częściowo dzieje się tak za sprawą amerykańsko-chińskiej wojny handlowej. Po części to też naturalny efekt zmian zachodzących w wielu gospodarkach.
Czas przenosin w globalnym biznesie

Wielkie korporacje przenoszą stopniowo firmy z Chin do Indii, Bangladeszu, Wietnamu, Meksyku i na Filipiny (fot. Envato)

Wysuwane co jakiś czas bardziej lub mniej oficjalnie, np. na Twitterze groźby Prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Pekinu z pewnością nie służą globalnemu biznesowi. Negocjacje między krajami są trudne, a firmy mają już powoli dość wzajemnych przepychanek. 1 sierpnia USA ponownie zagroziły wprowadzeniem ceł na chińskie towary o wartości 300 mld dolarów (objęłyby prawie wszystkie dobra konsumpcyjne, w tym laptopy, smartfony, płyty główne komputerów, konsole do gier itp.).

Według doniesień Nikkei Asian Review już ponad 50 korporacji globalnych poważnie rozważa plany przeniesienia całości lub części produkcji z Chin do innych państw. Wśród gigantów znalazły się: HP, Nintendo, Dell, Microsoft, Amazon, czy Apple. Natomiast raport Amerykańskiej Izby Handlowej wskazuje, że aż 40 proc. z 250 badanych firm myśli o zamknięciu biznesu w Chinach. Pozostaje tylko pytanie, na ile deklaracje te mają pokrycie w rzeczywistości i jak taka relokacja wpłynie na powiązania produkcyjne na świecie.

Kto i gdzie ucieka?

Faktycznie dla niektórych korporacji (także pochodzących z Chin) ryzyko związane z zaostrzaniem się sporu chińsko-amerykańskiego jest zbyt duże i nie zamierzają nim zarządzać, a rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej w Chinach dodatkowo motywują do poszukiwania nowych lokalizacji. Jednak większość firm myśli raczej o przeniesieniu tylko wybranych linii produkcyjnych czy pewnych segmentów produkcji, aby ominąć cła czy zredukować koszty.

https://www.dev.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/usa-chiny-zamiast-uspokojenia-eskalacja-podcast/

Amerykańska Sourcify, także z powodu wzrostu kosztów pracy w Kraju Środka, przenosi stopniowo swoje firmy do Indii, Bangladeszu, Wietnamu, Meksyku i na Filipiny. HP i Dell planują przerzucić około 30 proc. produkcji laptopów z Chin do Wietnamu lub na Filipiny. Apple zapowiedziało relokację od 15 do 30 proc. mocy produkcyjnych do Indii. Ponadto firma zamierza testować AirPods w Wietnamie, a nie jak przypuszczano na ogromnym rynku chińskim.

Nintendo chce przenieść wytwarzanie systemu dla Nintendo Switch do Wietnamu. Również Lenovo Group, Acer i Asustek Computer coraz poważniej analizują możliwość wyjścia z produkcją poza Chiny. Skechers myśli o przeniesieniu fabryk obuwia do Wietnamu. Także chińska TCL analizuje Wietnam jako miejsce wytwarzania swojej elektroniki. Sailun Tire myśli o rozpoczęciu produkcji w Tajlandii.

Google już przerzucił znaczną część produkcji swoich płyt głównych z USA na Tajwan i do Malezji, unikając 25 proc. ceł, które obowiązywałyby firmę w przypadku montażu PCB. Toshiba część produkcji przeniosła do Tajlandii. Luxshare otwiera fabrykę w Wietnamie i rozważa Indie na miejsce dla swoich fabryk.

Pegatron wskazuje na Wietnam, Indonezję lub Indie jako nową lokalizację dla produkcji wyposażenia telekomunikacyjnego. Firmy Quanta Computer, Inventec i Foxconn Technology już relokowały część swojej produkcji na Tajwan, do Meksyku i Czech. Ten ostatni niedawno ogłosił, że od października 2018 r. zwolnił 50 tys. pracowników sezonowych w Chinach ze względu na spowolnienie sprzedaży iPhone’a i poważnie bada możliwość produkcji smartfonów w Indiach.

Nowe realia gospodarki

Wojna handlowa USA z Chinami nie jest jedyną przyczyną zmian w łańcuchach dostaw na świecie. Spór między dwiema największymi gospodarkami świata przyspieszył proces przekształceń w powiązaniach produkcyjnych, jednak zjawisko to stanowi naturalny efekt rosnących kosztów wytwarzania w Chinach.

Coraz silniejsza konkurencja na chińskim rynku wywiera presję na zagraniczne firmy.

Ponadto coraz silniejsza konkurencja na rynku Kraju Środka, trudności w udziale w zyskach oraz obawy związane z ochroną własności intelektualnej to czynniki, które wywierają presję na zagraniczne firmy. Jednak przy decyzjach o ewentualnej relokacji produkcji ważnymi zmiennymi pozostają także: wielkość firmy, rozmiary rynku docelowego, czy etap produkcji, jaki jest realizowany w danym kraju. Dla większości przedsiębiorstw nie bez znaczenia są też koszty przeniesienia produkcji, dostęp do dostawców, rynek pracy (wielkość rynku, poziom płac, kwalifikacje pracowników), wspieranie branż, logistyka i infrastruktura oraz system podatkowy i regulacyjny.

Międzynarodowy handel pozwala się bogacić i zapobiega wojnom

Stąd w przypadku firmy produkującej odzież lub tylko montującej elektronikę, gdzie przede wszystkim liczą się koszty pracy kalkulacja jest prosta – Chiny przestały być atrakcyjne i warto poszukać alternatywnych miejsc docelowych, np. na obszarze Azji Południowo-Wschodniej, czy Azji Południowej. Jednak firma technologiczna staje przed poważniejszym dylematem. W wielu przypadkach inwestorzy w Chinach utrzymują silne relacje z dostawcami i sprzedawcami, których łańcuchy były budowane latami z wypracowaniem odpowiedniego poziomu jakości.

Stworzenie takiej infrastruktury dostaw od podstaw to nie tylko długi i kosztowny proces, ale mogący także spowodować spadek jakości produktu, na co korporacje technologiczne nie mogą sobie pozwolić. Zgodnie z badaniami firmy zajmującej się inspekcjami jakości – QIMA – jakość produktów pochodzących z Azji Południowej (głównie Indii i Pakistanu) jest dość niska – około 37 proc. wyrobów nie spełnia wymogów. W Kambodży nieakceptowalnych jakościowo towarów było aż 40 proc. Dla porównania, w Chinach niecała jedna czwarta produkcji nie przechodzi pomyślnie kontroli jakości.

W ciągu ostatnich dwóch dekad Chiny dobrze wykorzystały sąsiedztwo wiodących światowych producentów elektroniki – Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, czy Singapuru. Początkowo montując ich produkty, stopniowo przesuwały się w górę łańcucha dostaw dzięki dyfuzji technologii i napływowi kapitału. Obecnie wytwarzają szeroką gamę towarów elektronicznych i mają ponad połowę światowych mocy produkcyjnych w tej dziedzinie.

Ponad połowa telefonów komórkowych na świecie i prawie wszystkie płytki PCB są wytwarzane w Chinach. Chińskie fabryki odpowiadają za 40 proc. światowych dostaw półprzewodników. Obecnie na 357 fabryk najważniejszych, światowych gigantów elektroniki aż 200 znajduje się w Chinach (w USA 63 fabryki). Najlepszym przykładem zagłębia technologicznego jest Guangdong. Prowincja stanowi około 20 proc. chińskich zdolności produkcyjnych w zakresie zaawansowanych technologii, a obecnie działa w niej ponad 6,5 tys. firm z tej branży.

W chińskiej prowincji Guangdong wprowadzono strategię mającą przeciwdziałać odpływowi firm.

Guangdong już od ubiegłego roku zaczął wprowadzać strategię mającą przeciwdziałać odpływowi firm. Władze prowincji zaprezentowały 10-punktowy plan przyciągania inwestycji zagranicznych. W planie sporo miejsca poświęcono poprawie dostępu do rynku, przyciąganiu talentów, wprowadzaniu zachęt finansowych czy zachęt do użytkowania gruntów.

Zapowiedziano ulgi podatkowe i więcej środków dla sektora badawczo-rozwojowego. Umieszczono także zapis o możliwości zakładania firm z kapitałem całkowicie zagranicznym, mimo że wcześniej Pekin wymagał spółek joint venture. Pochylono się także nad kwestią ochrony własności intelektualnej, będącej tak newralgiczną sferą w rozwoju AI czy 5G.

ASEAN, Tajwan i Indie – najwięksi wygrani

Większość firm zapowiadających przeniesienie produkcji z Kraju Środka zamierza ją ulokować blisko Chin, w Azji Południowo-Wschodniej, szczególnie na popularnych rynkach wschodzących należących do ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej). Głównie jest to Wietnam, Tajlandia i Indonezja.

Sporo producentów dóbr pracochłonnych już wcześniej przeniosła część lub całość produkcji z Chin do znacznie tańszych krajów azjatyckich. Jednak firmy nadal utrzymują centrale lub biura w Kraju Środka, gdyż jest to dla nich ważny rynek. Kraje ASEAN mają podpisane umowy gospodarcze z Chinami ułatwiające kooperację. Dlatego przeniesienie części łańcucha dostaw lub otwarcie nowych fabryk w którymkolwiek z tych krajów pozwoliłoby firmom handlującym z USA zarządzać swoim łańcuchem dostaw przy jednoczesnym utrzymaniu relacji z innymi rynkami, mniej bardziej powiązanymi z Chinami.

Kolejnymi często wspominanymi lokalizacjami są Indie i Tajwan. Firmy tajwańskie już jakiś czas temu rozpoczęły bój o zagraniczne korporacje technologiczne myślące o wycofaniu się z Chin. Przykładowo, Foxconn zapewniał ostatnio inwestorów, że ma wystarczającą moc produkcyjną, aby wytwarzać iPhone’y poza obszarem Kraju Środka.

Nie można jeszcze mówić o masowej ucieczce korporacji z Chin, szczególnie w kontekście firm technologicznych.

Podsumowując, wbrew doniesieniom prasowym, nie można mówić o masowej ucieczce korporacji z Chin, szczególnie w kontekście firm technologicznych. Zbudowanie infrastruktury nowego łańcucha dostaw jest dość skomplikowane i wymaga czasu. Jednak coraz częściej firmy decydują się na zbudowanie drugiego ośrodka produkcyjnego, najczęściej bliskiego geograficznie do poprzedniego centrum wytwórczego. Stąd w ostatnim czasie taka duża popularność krajów ASEAN i Indii.

Niektóre korporacje przenoszą produkcję do Chin, ale wprowadzają rozwidlenie linii wytwórczych. Dobrym przykładem jest Philips. Firma przerzuca produkcję sprzętu ultradźwiękowego do Chin, a wytwarzanie masek oddechowych do USA. W ten sposób stara się zaspokoić szybko rosnący popyt w każdym kraju i ominąć cła. Zresztą większość firm przenosi jedynie segmenty produkcji z Chin (choć stopniowo) i przyjmuje strategię „Chiny plus jeden”, żeby zredukować koszty operacyjne, zdywersyfikować siłę roboczą i łańcuch dostaw, a także zdobyć dostęp do nowych rynków przy jednoczesnym zachowaniu Kraju Środka jako rdzenia.

Powodów do pozostania w Chinach jest sporo. Po pierwsze, przedsiębiorstwa mogą pozyskiwać praktycznie wszystko z rozległych rynków Kraju Środka – od układów elektronicznych, przez różne gadżety, aż po drony. Rynki chińskie są bardzo dobrze połączone, sieć dostawców jest zintegrowana, infrastruktura transportowa bardzo rozbudowana, a środowisko sprzyja start-upom. Ponadto w Chinach działa dobrze rozwinięta sieć funduszy venture capital, firm prawniczych i dostawców usług korporacyjnych. Jednak okazuje się, iż to nie zawsze wystarcza, by zatrzymać inwestora.

Wielkie korporacje przenoszą stopniowo firmy z Chin do Indii, Bangladeszu, Wietnamu, Meksyku i na Filipiny (fot. Envato)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Od „dokładnie na czas” do „na wszelki wypadek” – globalne zaopatrzenie i zapasy firm po pandemii

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pandemia COVID-19 oraz trwająca wojna rosyjsko-ukraińska przerwały globalne łańcuchy dostaw i spowodowały ich znaczne opóźnienia, niedobory środków produkcji oraz powstanie ryzyka wyczerpania zapasów. Firmy narażone na te ryzyka zostały zmuszone do przemyślenia swoich strategii zarządzania produkcją i zapasami, od dostaw „dokładnie na czas” po dostawy „na wszelki wypadek”.
Od „dokładnie na czas” do „na wszelki wypadek” – globalne zaopatrzenie i zapasy firm po pandemii

Europejski biznes w Chinach a turbulentne zmiany w otoczeniu

Kategoria: Trendy gospodarcze
Poprawiają się wyniki finansowe większości europejskich firm w Chinach, ale prowadzenie działalności gospodarczej stało się trudniejsze w mniej przewidywalnym i mniej stabilnym otoczeniu.
Europejski biznes w Chinach a turbulentne zmiany w otoczeniu

Rola Chin we współczesnym świecie

Kategoria: Trendy gospodarcze
Czy światowe rynki uzależnione są od produktów „made in China”? Jeszcze kilka lat temu zapewne na tak postawione pytanie należałoby udzielić odpowiedzi twierdzącej. Tymczasem dziś coraz częściej zadajemy sobie zupełnie inne pytanie: „Czy Chiny przestaną być fabryką świata?”.
Rola Chin we współczesnym świecie