Autor: Martyna Kośka

Ekspert rynków Europy Środkowej i Wschodniej; doktoryzuje się z ochrony konsumentów na rynku usług finansowych.

więcej publikacji autora Martyna Kośka

Nikt już nie udaje, że rosyjska gospodarka jest w formie

Dzięki wcześniejszemu, szybkiemu rozwojowi, Rosja została zaliczona do grupy krajów BRICS. Dało to mylne wyobrażenie o dynamice rosyjskiego rozwoju, podczas gdy ów szybki wzrost gospodarczy był wynikiem zbiegu różnych okoliczności, które nie mogą zostać powtórzone – napisał Roger Bootle w artykule dla "The Telegraph".
Nikt już nie udaje, że rosyjska gospodarka jest w formie

Plac Czerwony, Moskwa (CC BY-NC-SA chenevier)

Bootle nie ma wątpliwości – rosyjska gospodarka niebezpiecznie balansuje i jeśli szybko nie zostaną podjęte radykalne kroki, popadnie w recesję. Bootle zwraca też uwagę, że metody, za pomocą których przez ostatnią dekadę stymulowano gospodarkę, wyczerpują się. Dla poprawienia wyników gospodarczych niezbędne jest zwiększenie poziomu inwestycji i produkcji.

„Większość rosyjskich inwestycji dotyczy sektora energetycznego (gaz i ropa) – to odzwierciedla stary model gospodarczy. Inwestycje w obszarze infrastruktury publicznej są niskie. Rząd ogłosił kilka projektów, takich jak budowa linii kolejowej między Moskwą a Kazaniem, lecz prace nad ich realizacją nie zostały nawet rozpoczęte”.

Za słaby wkład małych i średnich przedsiębiorstw w budowanie krajowego PKB Bootle wini nie tylko państwo z jego nieprzejrzystymi, restrykcyjnymi przepisami, lecz także dysfunkcyjny system bankowy, który niechętnie udziela kredytów małym, prywatnym podmiotom.

Po pierwsze: reformy

Analityk „The Telegraph” nie jest jedynym, który w czarnych barwach widzi przyszłoroczne wyniki rosyjskiej gospodarki. Już ten rok był bardzo trudny: w trzecim kwartale wzrost wyniósł zaledwie 1,2 proc., zaś w pierwszych dwóch kwartałach zanotowano najgorszy wynik w trakcie całej 9-letniej prezydentury Władimira Putina.

„Bloomberg”, powołując się na opinie Siergieja Gurieva z Rosyjskiej Szkoły Ekonomii i Aleha Tsyvinskiego z Yale University, wskazuje korupcję i zły klimat inwestycyjny jako najpoważniejsze czynniki powstrzymujące rozwój kraju. Dla wzrostu dynamiki konieczne są zwiększenie produktywności i nowe inwestycje. Te z kolei wymagają stworzenia lepszych przepisów chroniących własność, sprawnego sądownictwa i ram dla  istnienia uczciwej konkurencji.

Jednocześnie „Bloomberg” przywołuje opinie przedsiębiorców, którzy sugerują poprawianie sytuacji gospodarczej metodą małych kroków. I tak, rosyjski rzecznik praw przedsiębiorców Borys Titow proponuje, by w pierwszej kolejności państwo objęło amnestią blisko 13 tysięcy przedsiębiorców, którzy odbywają kary pozbawienia wolności za przestępstwa gospodarcze. Wielu z nich nie powinno było, jego zdaniem, znaleźć się w więzieniu, gdyż ich skazanie było wynikiem nierzetelnie przeprowadzonego procesu lub skorumpowania sędziego przez biznesowych konkurentów.

„Business Insider” przypomina, że Wladimir Putin obiecał, że w 2013 r. wzrost gospodarczy w Rosji wyniesie 5 proc. Wspomniane powyżej niesatysfakcjonujące wyniki za pierwsze trzy kwartały zdecydowanie ostudziły te nadzieje. Zdaniem Władimira Osakovskiego z z Bank of America Merill Lynch, złe wyniki związane były do pewnego stopnia z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, które wpłynęły na zmniejszenie plonów.

Inni analitycy szukają przyczyn złej sytuacji gospodarczej w nietrafionych lub zbyt późno podjętych decyzjach politycznych z przeszłości. Rosyjski bank VTB Capital Investment stworzył krótką listę najpilniejszych wyzwań, z którymi musi skonfrontować się administracja rządowa. Są to: gwałtowny spadek sprzedaży detalicznej, spowolnienie tempa inwestycji, zwiększające się bezrobocie.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy zarekomendował Rosji podjęcie ochrony wydatków inwestycyjnych wspierających wzrost poprzez m.in. korektę przestarzałego systemu emerytalnego i ograniczenie wydatków na nieefektywne programy publiczne. Bankowi centralnemu zalecił obniżenie stóp procentowych. Z kolei analitycy Standard and Poor’s w opublikowanej pod koniec września analizie zaalarmowali, że rosyjska gospodarka zbliża się do granic swej wytrzymałości i potrzebuje natychmiastowej zmiany klimatu inwestycyjnego.

Po drugie: bez paniki

Z prostymi receptami na uzdrowienie rosyjskiej gospodarki nie do końca zgadza się Mark Adomanis („Forbes”). Punktem wyjścia dla jego artykułu była analiza Andersa Aslunda publikowana w „The Moscow Times”, w której wskazał on, iż wzrost gospodarczy w latach 1999-2008 był następstwem reform rynkowych z początku lat. 90., chłonnego rynku, który chętnie przyjmował każdy nowy produkt i usługę, rosnących cen ropy. Półtorej dekady później nie można już opierać gospodarki wyłącznie na tych czynnikach, bo one zwyczajnie straciły na aktualności.

„Tak długo, jak prezydent będzie prowadził politykę sprzyjającą korupcji i spowalniającą wzrost, żaden wzrost gospodarczy nastąpić nie może” – kończy swoją analizę moskiewski analityk.

Adomanis polemizuje z tym stanowiskiem – bo choć uważa, że przy zmianie sposobu zarządzania, gospodarka mogłaby rozwijać się szybciej, to nie zgadza się na przypisanie słabnącego tempa rozwoju wyłącznie drapieżności Kremla.

„Wiele innych państw regionu, w których istnieją jak najbardziej demokratyczne rządy i w których przeprowadzono głębokie reformy, zanotowały w ostatnich latach jeszcze większe spowolnienie. Polska miała niższy niż Rosja wzrost zarówno w 2012, jak i 2013 r. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że niezadowalające wyniki Polski są następstwem tylko i wyłącznie korupcji i niekompetencji elity politycznej!”

Przekonuje, że w porównaniu z innymi krajami regionu, Rosja osiąga całkiem niezłe wyniki, zaś przyczyn spowolnienia w Polsce czy na Litwie szuka w ogólnej słabości Unii Europejskiej i polityce prowadzonej przez Europejski Bank Centralny.

„W dłuższej perspektywie Rosja z całą pewnością potrzebuje reform strukturalnych. Myśląc o pogorszeniu gospodarki w 2013 r. nie można jednak patrzeć wyłącznie na Moskwę. Należy mieć na uwadze, że Rosja nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o wyniki gospodarcze w ostatnim okresie: cały region postkomunistyczny wypadł z trajektorii, na której znalazł się na początku XXI w.”

Co na to Kreml

Jak widać, zagraniczni eksperci nie mają litości we wskazywaniu rosyjskiej administracji braków i niedociągnięć. Czy te niepokojące analizy zrobiły wrażenie na prezydencie? Wydaje się, że tak. Bloomberg informuje, że pod koniec listopada odbył spotkanie ze swymi doradcami ds. gospodarczych i wszyscy wspólnie uznali, że model gospodarki opartej na eksporcie energii nie odpowiada już aktualnym wyzwaniom gospodarki.

Dziennikarka „Bloomberg”, Eugenia Pismennaja uważa, że Putin rozumie, że zdominowana przez państwo gospodarka potrzebuje terapii szokowej, a nawet – resetu. W ramach owej terapii Putin zadecydował o zamrożeniu cen w spółkach państwowych, m. in. Gazpromie i na kolei. Dziennikarka twierdzi, że Putin ma już dość i nie będzie dalej tolerował rosnących kosztów i „nadętych inwestycji”, ochoczo podejmowanych przez największych monopolistów.

Prawdopodobnie powoli znikać będą liczne przywileje, którymi cieszą się największe rosyjskie spółki, co zmusi je do zaadaptowania takich samych zasad funkcjonowania na rynku, jakie obowiązują w prywatnych przedsięwzięciach. Rezultatem „urynkowienia” zasad gry będą zapewne duże zwolnienia, ale także cały szereg pozytywnych posunięć: cięcie kosztów, postawienie na większą efektywność i bardziej przemyślane wykorzystanie posiadanych środków finansowych.

„Bloomberg” podaje, że najwięksi monopoliści zatrudniają w sumie 1,85 miliona pracowników, co stanowi aż 2,6 proc. wszystkich zatrudnionych w Federacji. Zapytany o zdanie wieloletni minister finansów i bliski współpracownik Putina, Aleksiej Kudrin przyznał, że rola państwa w rosyjskiej gospodarce jest zbyt duża. W jego ocenie państwowe korporacje są nieefektywne. Między rynkowymi graczami powinny panować zasady uczciwej konkurencji.

Co do tego, że gospodarka potrzebuje silnej stymulacji, nie mają wątpliwości ani politycy, ani niezależni analitycy, ani nawet część Rosjan. Czy ci ostatni zaakceptują jednak wzrost bezrobocia jako jeden z elementów terapii szokowej, o której wspomniała autorka artykułu dla „Bloomberg”? Wszak jedną z przyczyn popularności Putina wśród obywateli jest to, że za wszelką cenę bronił miejsc pracy (przypomnijmy sobie znaną z telewizji scenę, w której ówczesny premier publicznie skarcił jednego z najbogatszych Rosjan za to, że zwlekał on z wypłatą wynagrodzeń dla pracowników swoich firm), był swego rodzaju gwarantem stabilnej sytuacji na rynku pracy.

Za zmianę tej polityki Putinowi może przyjść zapłacić wysoką cenę. Tyle tylko, że utrzymywanie na siłę przywilejów korporacji także może doprowadzić gospodarkę na skraj wytrzymałości. „Bloomberg” przywołał opinię Borysa Makarenko z moskiewskiego Center of Political Technologies, który przyznał, że Putin musi podjąć trudną decyzję, choć każdy wybór niesie ze  sobą ryzyko społecznego niezadowolenia: „albo nadal będzie wzmacniał związane z nim korporacje, albo będzie musiał stawić czoła społecznemu niezadowoleniu, wywołanemu przez inflację”.

Opinie zebrała Martyna Kośka

OF

Plac Czerwony, Moskwa (CC BY-NC-SA chenevier)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Putin reformator - kolejne podejście

Kategoria: Makroekonomia
Putin reformator - kolejne podejście

Projekt reform ekonomicznych Putina nie pasuje do budżetu

Kategoria: Trendy gospodarcze
Projekt reform ekonomicznych Putina nie pasuje do budżetu

Putin superstar? Nie w moim rankingu

Kategoria: Analizy
Putin superstar? Nie w moim rankingu

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac