Pieniądze, władza, giełda, seks

Połączyć kryminalną intrygę i hermetyczny świat giełdy – trudne, ale jest 318 stron dowodów na to, że możliwe. „K.I.S.S.”, debiut literacki dziennikarza ekonomicznego Tomasza Pruska.
Pieniądze, władza, giełda, seks

(Fot. zdjęcie ze strony KISS na FB)

Zbrodnia, władza, seks, służby specjalne wystarczą do stworzenia powieści sensacyjnej. Jeśli jednak dodać do tego wielkie pieniądze i rynki finansowe to sprawa się komplikuje. Połączyć kryminalną intrygę i hermetyczny świat giełdy – trudne, ale jest 318 stron dowodów na to, że możliwe. Brak wiary rozwiewa się ostatecznie sięgając po „K.I.S.S.”, debiut literacki Tomasza Pruska, dziennikarza ekonomicznego Gazety Wyborczej.

Tytuł  „K.I.S.S.” nawiązuje do starej reguły amerykańskich inżynierów, „przygarniętej” przez biznes: Keep It Simple Stupid.

Fabuła jest prosta, jak na powieść akcji przystało – klasyczna walka dobra ze złem. Bohaterów nie poznaje się jednak w pokojach przesłuchań czy bandyckich melinach. Nie ma pościgów, nie ma strzelaniny i prężenia muskułów.

Walka jasnego z ciemnym odbywa się w klimatyzowanych gabinetach i na eleganckich bankietach. Ma smak starej whisky i zapach cygar. Rozmawia się szeptem albo pisze e-maile. Miejscem przestępstw nie są ciemne zaułki, ale sala notowań GPW i gabinety prawników.

Ona – piękna, zdolna, z zasadami etycznymi nieubłaganymi niczym prawo ciążenia. Zarządza setkami milionów złotych w funduszu inwestycyjnym.

On – mroczny, bogaty i potężny inwestor giełdowy. Nie ma skrupułów jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy i zazwyczaj dostaje to czego chce.

Ich drogi skrzyżują się przy okazji przekrętu giełdowego.

W tle, obok i pomiędzy: góry, miłość, przyjaźń i kryzys na Wall Street.

Uczy bawiąc

Tomasz Prusek wziął na siebie ciężar pisania o sprawach skomplikowanych i nieobecnych w życiu czytelnika, który inwestorem nie jest: o walnych zgromadzeniach akcjonariuszy, przyczynach kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA, liniach Fibonacciego, modelach DFC, FCFF etc.

Ciężar ten niesie jednak z zadziwiającą lekkością. W książce nie ma maklerskiego slangu czy prawniczego żargonu. Prusek nie próbuje być erudytą świata prospektów emisyjnych czy uchwał na walne.

Choć środowisko warszawskiego parkietu jest w książce przedstawione w sposób, delikatnie mówiąc, odpychający i wydaje się, że już nie będzie bohatera zbiorowego bardziej odstręczającego, to założenie takie jest błędne. Gdy myślisz, czytelniku, że nikt już niżej upaść nie może pojawiają się media.

„Świat Finansów”, gazeta z branży ekonomicznej, napędzająca rozwój wydarzeń w powieści, to medium, któremu można przypisać każdy „grzech” dziennikarstwa. W przypadkowej kolejności wygląda to mniej więcej tak: korupcja, prowokacje, fabrykowanie newsów, manipulowanie i bycie manipulowanym, artykuły na zlecenie reklamodawców.

Ocena, a może bardziej obraz branży dziennikarskiej jest gorzki. Obraz na pewno w wielu miejscach przerysowany. W wielu miejscach krytyka jest jednak trafna. Trafienia są tym celniejsze, że autorem „K.I.S.S.” jest właśnie dziennikarz.

Kto jest kim

Autor nie zapomina , że książka trafi też do Czytelników, którzy edukacji na temat tego co z pieniędzmi można zrobić nie potrzebują. Dla maklerów, doradców finansowych, zarządzających i całej reszty braci finansjery, proponuje zabawę „who is who”. Zabawę z przymrużeniem oka.

Bogaty inwestor indywidualny, zaangażowany w niezliczone transakcje giełdowe, robiący interesy ze Skarbem Państwa –  czy główny szwarccharakter „K.I.S.S.” Henryk Goss ma swój odpowiednik w rzeczywistym świecie?

Kolejna postać do odszyfrowania to nobliwy mecenas Dedrot, specjalista od prowadzenia walnych zgromadzeń, znający wszystkich i niespecjalnie wybredny jeśli idzie o to, co ma zrobić dla klienta.

Następny z brzegu – wiceminister skarbu Andrzej Morski, nadzorujący spółki kontrolowane przez państwo. Człowiek z rynku, który otrzymał propozycję „zrobienia czegoś dla kraju”. Czy można zgadywać, który z urzędników ministerstwa był tu inspiracją?

Takich kalamburów w książce jest wiele i pewnie żadna z tych postaci nie przekłada się jeden do jednego na osoby w prawdziwym życiu. Goss to zlepek wielu giełdowych malwersantów i wyłudzaczy. Dedrot to nie jedyny prawnik, dla którego paragrafy są jedynie ozdobą, a wiceministrów skarbu w historii budynku przy ul. Wspólnej było znacznie więcej niż potrzeba. Zabawa w zgadywanie, kogo autor miał na myśli jest jednak przednia? Odpowiedzi tyle, ilu czytających.

Doświadczenie Tomasza Pruska – dziennikarza daje atuty Tomaszowi Pruskowi – pisarzowi. Prusek-pisarz rozumie świat pieniędzy, o którym pisze i  jego złożoność. Bez szkody dla sensacyjnej opowieści potrafi tę wiedzę przełożyć czytelnikowi – laikowi. Czytelnicy wtajemniczeni, gdy już skończą siedzenie nad wykresami analizy technicznej i wydadzą swoje rekomendacje, mogą sobie zafundować kilka godzin rozrywki. Bez szkody dla zasady „time is money”.

 

(Fot. zdjęcie ze strony KISS na FB)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wzrost cen i płac wróży także wzrost podatków

Kategoria: Oko na gospodarkę
Wysoka inflacja to w dużej mierze cena za wyjście gospodarki światowej z kryzysu wywołanego pandemią i wojną w Ukrainie. Nawet w najbardziej rozwiniętych krajach świata wzrost cen zbliża się już do 10 proc. w skali rocznej. Kosztem jest także wzrost długów, a inną realną konsekwencją – wzrost podatków.
Wzrost cen i płac wróży także wzrost podatków

Mikołaj Kopernik – praktyk i teoretyk ekonomii

Kategoria: Trendy gospodarcze
Mikołaj Kopernik zasłynął na świecie jako twórca teorii heliocentrycznej. Był jednak nie tylko astronomem, lecz także poetą, lekarzem i dyplomatą, a przede wszystkim urzędnikiem, wieloletnim administratorem dóbr kapituły warmińskiej. Uznanie, które zdobył, piastując tę funkcję, sprawiło, że to właśnie u niego zamówiono ekspertyzy dotyczące reformy monetarnej – kwestii gorąco dyskutowanej w Królestwie Polskim na początku XVI w. Kopernik wywiązał się z tego zadania, a poglądy zawarte w rozprawach o pieniądzu zapewniły mu miejsce również w historii ekonomii.
Mikołaj Kopernik – praktyk i teoretyk ekonomii

Giełda państwowych spółek przegrywa z zagraniczną konkurencją

Kategoria: Analizy
Kiedy na światowych rynkach trwa hossa, u nas główne indeksy z trudem rosną, a w trakcie globalnej bessy WIG i WIG20 meldują się w czołówce spadków. To efekt dominacji na parkiecie spółek kontrolowanych przez państwo, reprezentujących branże, które lata świetności mają już dawno za sobą.
Giełda państwowych spółek przegrywa z zagraniczną konkurencją