Autor: Michał Kozak

Dziennikarz ekonomiczny, korespondent Obserwatora Finansowego na Ukrainie.

Ukraiński rząd zachęci emigrantów do powrotu?

Ukraiński rząd zapowiedział udzielanie wsparcia finansowego emigrantom zarobkowym, którzy zdecydują się wrócić i założyć nad Dnieprem własny biznes. W ten sposób nad Dnieprem chcieliby rozwiązać dwa problemy – odpływ wykwalifikowanych specjalistów i upadek rodzimego biznesu.
Ukraiński rząd zachęci emigrantów do powrotu?

(CC BY 2.0 Go Travel)

Ukraina chciałaby powstrzymać falę wyjazdów najaktywniejszych i zachęcić do powrotu i zakładania firm w kraju tych, którzy już wyjechali.

Pieniądze za powrót

Przygotowany przez rząd program zakłada, że każdy emigrant zarobkowy, który wrócił na Ukrainę i chce otworzyć własny biznes będzie mógł otrzymać wsparcie z budżetu. Warunkiem otrzymania pomocy ze strony państwa jest zainwestowanie własnych środków w wysokości nie niższej od kwoty grantu.

„Emigranci zarobkowi będą mogli otrzymać pomoc w postaci grantów na własny biznes” – poinformował pod koniec stycznia ukraiński premier Denis Szmyhal. „Liczymy, że takie wsparcie będzie stymulować ludzi do pozostawania na Ukrainie, pomoże w otwieraniu własnego biznesu i inwestowaniu środków w społeczność lokalną i w nowe miejsca pracy dla Ukraińców” – komentował.

Zarówno maksymalna kwota wsparcia jak i potencjalna liczba mogących z niego skorzystać nie są jednak imponujące. Górna granica jednostkowej dotacji to 150 tys hrywien, czyli ok. 12 tys. zł. A na program rząd przewidział na razie 108 mln hrywien, co daje 720 potencjalnych beneficjentów z maksymalną kwotą wsparcia.

Polska „Ziemią Obiecaną”

Przedsiębiorczy Ukraińcy zdecydowanie bardziej od niepewnej przyszłości u siebie wciąż wolą jednak budować biznes nad Wisłą.

Według danych Ambasady Ukrainy w Polsce na koniec 2020 r. nad Wisłą działało 16,5 tys. firm, w których co najmniej jeden ze współwłaścicieli miał ukraińskie obywatelstwo.  Najwięcej, bo 2,6 tys. takich przedsiębiorstw działało w branży budowlanej, 1,7 tys. w handlu, 1,4 tys. w transporcie, 1,3 tys. prowadzi działalność w zakresie pośrednictwa pracy, 800  działa w branży IT, a 600 w branży gastronomicznej. Przeszło jedna trzecia z nich, czyli 6,2 tys. działało na Mazowszu, 2 tys. w Małopolsce, 1,6 tys. na Dolnym Śląsku. Ukraińscy przedsiębiorcy dość licznie obecni są też na Podkarpaciu 1,3 tys., w Wielkopolsce i na Lubelszczyźnie po 900. Rosła nie tylko liczba firm z ukraińskim kapitałem, ale co roku rejestrowano ich coraz więcej – w 2001 r. powstało ich 28, w 2014 r. 680, w 2015 r. 1631 a w rekordowym 2019 r. już 3724. Pandemia spowolniła to tempo i w zeszłym roku ukraińscy obywatele założyli w naszym kraju 2904 firmy.

Bilion dolarów zmarnowanych szans – rządowy audyt gospodarki Ukrainy

Również badanie socjologiczne przeprowadzone wśród ukraińskich emigrantów zarobkowych w Polsce wykazało, że rośnie tendencja do otwierania przez nich własnych  biznesów w naszym kraju. W 2020 r. robiło już coś w tym kierunku lub taki zamiar deklarowało 25 proc. z nich, w 2021 r. takie osoby stanowiły już 39,8 proc. ogólnej liczby pracowników znad Dniepru.

Polska przyciąga ukraińskich przedsiębiorców m.in. stabilną gospodarką i sytuacją socjalną, bliskością geograficzną, podobnym językiem, stosunkową łatwością legalizacji pobytu w porównaniu z innymi krajami, a co najważniejsze – bardziej komfortowymi warunkami startu i prowadzenia biznesu przez obcokrajowców, w tym – przejrzystymi przepisami dotyczącymi opodatkowania i regulacjami dotyczącymi działalności gospodarczej. Zdecydowanie lepiej niż ukraińskie, przedsiębiorcy wywodzący się znad Dniepru oceniają też polskie sposoby radzenia sobie z wpływem pandemii na gospodarkę.

Polska przyciąga ukraińskich przedsiębiorców m.in. stabilną gospodarką, sytuacją socjalną, łatwością legalizacji pobytu, a co najważniejsze – bardziej komfortowymi warunkami startu i prowadzenia biznesu przez obcokrajowców.

„Wielu przedsiębiorców szuka w Polsce przewidywalności działań państwa, jakiej im często nie wystarcza w ojczyźnie. Oni wiedzą, jakie podatki płacą dziś i że jutro ich wysokość raptem się nie zwiększy, i nie oczekują „niespodzianek” z nieoczekiwanymi kontrolami organów państwowych, jak to bywa na Ukrainie” – konstatują autorzy badania. „Większość ukraińskich przedsiębiorców, którzy przeżyli w kraju różne okresy niestabilności powiązane z kryzysami i politycznymi zawirowaniami ocenia pandemię jak kolejny etap, do którego trzeba się adaptować, zachować swój biznes, a jeszcze lepiej wzrosnąć. I w Polsce w tym zakresie ukraińscy biznesmeni czują się pewniej” – zauważają.

Lekarze głosują nogami

Tymczasem fala wyjazdów ogarnia coraz to nowe grupy zawodowe. Ostatnio dołączyli do niej lekarze. I patrząc na ich sytuację w kraju, nie może to raczej dziwić.

Ukraiński ośrodek analityczny – Centrum Razumkowa opublikował niedawno raport na temat sytuacji gospodarczej naszego sąsiada.

Wynika z niego, że pandemia nasiliła problem bezrobocia i wzrosło ono według metodologii Międzynarodowej Organizacji pracy z 8,5 proc. do 9,9 proc. Bezrobotnych nad Dnieprem było już 1,6 mln osób. Dodatkowo aż 17 proc. osób w wieku produkcyjnym w szczycie ogłoszonego wiosną lockdownu znajdowało się w stanie ukrytego bezrobocia – pracowały one w ograniczonym wymiarze czasu lub wysłano je na bezpłatne urlopy. Weekendowy lockdown wprowadzony pod koniec roku  zaowocował kolejnym skokiem bezrobocia. W okresie styczeń – październik 2020 r. pracodawcy zawiadomili o planowanych zwolnieniach grupowych aż 206 tys. osób – to o 29 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r. Równolegle spadła zdecydowanie liczba oferowanych nowych miejsc pracy – 1 listopada zeszłego roku było ich 68 tys. – o 34 proc. mniej niż rok wcześniej.

Jak zauważają autorzy raportu w zeszłym roku rząd próbował już ściągać emigrantów do pracy w ojczystym kraju, jednak bezskutecznie.

Program, w ramach którego oferowano m.in. miejsca pracy w drogownictwie z ukraińską płacą minimalną rzędu, w przeliczeniu, ok. 600 zł był dla nich zupełnie nieatrakcyjny. Przewidywania co do fali masowych powrotów też się nie sprawdziły. W okresie marzec – maj 2020 r. z zagranicy przyjechało co prawda 463 tys. migrantów zarobkowych, jednak głównie tych, którzy mieli umowy krótkoterminowe. Ci którzy mieli kontrakty długoterminowe i pozwolenie na pobyt stały najczęściej pozostawali za granicą, czekając na lepsze czasy.

W raporcie znalazły się ciekawe z punktu widzenia Polski dane dotyczące emigracji specyficznej grupy zawodowej jaką są lekarze i pracownicy służby zdrowia.

Ukraina od lockdownu do lockdownu

Od początku zeszłego roku z Ukrainy wyjechało do pracy za granicą aż 66 tys. lekarzy i pracowników służby zdrowia. Nic dziwnego, jeśli przyjrzeć się ich zarobkom – ordynatorzy i kadra kierownicza zarabiali miesięcznie średnio 23,5 tys. hrywien, lekarze 9 tys. hrywien, a średni personel medyczny 7,5 tys. hrywien, czyli odpowiednio ok. 3300 zł, 1300 zł i 1100 zł.

W dodatku nad Dnieprem kompletnie pogubiono się w zarządzaniu zasobami pracy w tej grupie zawodowej. Pracownicy służby zdrowia są jedną z liczniejszych grup zawodowych wśród zarejestrowanych bezrobotnych – w zeszłym roku stanowili 6,4 proc. ogółu osób pozostających bez pracy i było ich już 28,4 tys. wobec 17 tys. w 2019 r. Paradoks polega na tym, że równocześnie według stanu na 1 listopada 2020 r. liczba wakatów w służbie zdrowia wynosiła 27,7 tys. Przy tym równolegle trwa zapoczątkowana kilka lat temu w ramach „reformy służby zdrowia” masowa likwidacja placówek medycznych i związane z tym masowe zwolnienia personelu medycznego. Jak zauważają analitycy Centrum Razumkowa aż 29 proc. osób, które uprzedzono o zbliżających się zwolnieniach grupowych stanowili medycy i pracownicy służb socjalnych.

To wszystko oznacza, że Ukraina może liczyć nie tyle na powstrzymanie procesu migracji zarobkowej medyków, ale raczej na wzmocnienie niekorzystnego trendu.

Przelewy wciąż duże

O ile więc na powroty z emigracji, ani na powstrzymanie jej tempa ukraiński rząd nie ma raczej większych szans, o tyle wciąż może liczyć na solidny zastrzyk waluty przysyłanej przez pracujących za granicą.

Ok. 26,6 proc. kwoty przelewów z zagranicy od emigrantów zarobkowych – 3,2 mld dolarów – stanowiły przekazy z Polski.

W 2020 r. emigranci zarobkowi przysłali na Ukrainę 12,1 mld dolarów. Ok. 26,6 proc. tej kwoty – 3,2 mld dolarów – stanowiły przekazy z Polski, i było to aż dwa i pół razy więcej niż łączne przelewy z krajów Wspólnoty Niepodległych Państw – 10 proc., 1,2 mld dolarów, i trzykrotnie więcej niż z przez lata stanowiącej największy rynek pracy dla Ukraińców Rosji – 8,8 proc., 1,1 mld dolarów. Z Czech napłynęło nad Dniepr 800 mln dolarów, co stanowiło 6,9 proc. łącznej kwoty, a z Niemiec 500 mln dolarów, czyli 4,2 proc.

Ukraiński bank centralny przewiduje, że w tym roku kwota przelewów wzrośnie o 8,6 proc. i sięgnie 13,2 mld dolarów. Jednak, jak zaznaczają w NBU, ocena ta może ulec zmianie z uwzględnieniem aktualnych informacji o wzroście poziomu zachorowalności na COVID-19 na Ukrainie i za granicą, i związanych z tym ograniczeń przeciwepidemicznych.

(CC BY 2.0 Go Travel)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wojenne tendencje ukraińskiej wymiany handlowej

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rosyjska agresja radykalnie zmieniła strukturę eksportu Ukrainy. Kluczowy dotąd sektor metalurgiczny stopniowo traci na znaczeniu, niemal dwie trzecie wpływów ze sprzedaży towarów za granicę przynosi ukraińskie rolnictwo. Silnie zmieniły się też kierunki eksportu.
Wojenne tendencje ukraińskiej wymiany handlowej