Autor: Marek Kutarba

Stawki stoją w miejscu, ale podatki wzrastają

Stawki podatków nie rosną, ale przez najbliższe dwa lata zapłacimy fiskusowi o 20 proc. więcej, niż w ubiegłym roku. Do takiego wniosku prowadzi porównanie ustawy budżetowej na 2011 rok oraz projektu budżetu na rok 2012 w wersji przekazanej Komisji Trójstronnej z danymi z wykonania budżetu za rok 2010.
Stawki stoją w miejscu, ale podatki wzrastają

(CC BY-NC-ND NoHoDamon)

Finanse publiczne
Pulpit
Analizy
Stawki stoją w miejscu, ale podatki wzrastają
Stawki podatków nie rosną, ale przez najbliższe dwa lata zapłacimy fiskusowi o 20 proc. więcej, niż w ubiegłym roku. Do takiego wniosku prowadzi porównanie ustawy budżetowej na 2011 rok oraz projektu budżetu na rok 2012 w wersji przekazanej Komisji Trójstronnej z danymi z wykonania budżetu za rok 2010.
Podatki wcale nie muszą formalnie wzrastać aby wzrastały ciężary podatkowe. To stała tendencja. Suma zapłaconych podatków rośnie, bo – w wielkim skrócie rzecz ujmując – rośnie PKB, mamy inflację (rosną zatem ceny), a w konsekwencji wzrastają nasze dochody i wydawane na zakupach kwoty. Część z nich to podatki.
W 2010 roku w formie różnego rodzaju podatków z naszych kieszeni do kasy państwa trafiło ponad 222,5 mld zł. To tak, jakby każdy statystyczny Polak, bez względu na wiek i swoje możliwości zarobkowe, wpłacił do kasy państwa 5826 zł. Jeśli przeliczyć to na liczbę osób pracujących i plącących podatek dochodowy, byłoby to już niemal 9270 zł na osobę.
Aby sobie uzmysłowić jak duża to kwota wystarczy powiedzieć, że za ubiegłoroczne wpływy podatkowe można by wybudować ponad 5,2 tys. km autostrad lub kupić 10 lotniskowców tej klasy, jaką mają Stany Zjednoczone (USA ma w tej chwili 11 takich lotniskowców). To sporo pieniędzy. Ale też większość z nich pochłaniają świadczenia socjalne, w tym renty i emerytury (dotacja do FUS).
W 2011 roku wpłata podatkowa – zgodnie z tym, co wynika z ustawy budżetowej – wyniesie już niemal 6400 zł na każdego Polaka lub 10112 zł na każdą osobę pracującą. To o ponad 9 proc. więcej niż w roku ubiegłym. W sumie do państwowej kasy mamy wpłacić prawie 242,7 mld zł. W praktyce będzie więcej. Wpływy z podatków będą w tym roku wyższe od tego co wynika z ustawy budżetowej. O ile? Tego nie można jeszcze dziś precyzyjnie wyliczyć, ale prawdopodobny scenariusz mówi o kilku miliardach złotych. Każdy miliard to dodatkowe 26 złotych zapłacone przez statystycznego Polaka.
Nie gorzej, z perspektywy budżetu, wygląda też kolejny, 2012 rok. Rząd założył, że wpływy z podatków wyniosą ponad 269,4 mld zł. Każdy Polak będzie zatem musiał wrzucić do państwowej szkatuły średnio po 7077 zł. To o 11 proc. więcej niż w tym roku. W wyliczenia te można co prawda powątpiewać o tyle, że przyszły rok w związku z gorszą koniunkturą zapowiada się dużo gorzej niż zakłada rząd. Pomimo to w przyszłym roku suma zapłaconych podatków i tak będzie wyższa niż obecnym
Na wysokie wpłaty podatkowe składa się suma wszystkich płaconych przez nas podatków. Nie jest to zatem wyłącznie podatek dochody, ale także zostawiany na zakupach VAT, czy akcyza płacona m.in. w cenie paliwa, tytoniu, alkoholu, samochodów, czy energii elektrycznej.
Suma wpłacanych podatków rośnie systematycznie. W 2000 roku do kasy państwa statystyczny Polak wpłacał zaledwie 3127 zł podatku. W roku 2012 będzie to już ponad dwukrotnie więcej (w stosunku do roku 2000 r. wpłaty wzrosną o 126 proc.). Nie oznacza to jednak, że podatki rosną. Wyższe wpływy podatkowe to przede wszystkim wynik rozwoju gospodarczego. Przez cały ten czas stosunek wpłat podatkowych do PKB utrzymywał się na w miarę stałym poziomie i wahał się między 15, a 17 proc. W tym czasie (od 2000 do 2012 roku) oddana na potrzeby państwa kwota wyniesie ponad 2,3 bln zł.
Jeśli zastosować poprzednie porównanie, to kwota ta odpowiada ponad 54 tys. km autostrad (to tak jakby przebudować na autostrady jedną czwartą wszystkich dróg w Polsce) lub 115 lotniskowców. Z powodu innych palących wydatków nie mamy ani jednych, ani drugich. Tych ostatnich zresztą wcale nie potrzebujemy. Za to inwestycji w infrastrukturę z pewnością. Uczciwie powiedzmy też sobie, że dotychczas zdążyliśmy też dodatkowo pożyczyć kolejne 743 mld zł. A to oznacza, że wszystkie rządy od 2000 roku do dziś zdążyły już wydać niemal 2,6 bln zł. Do końca 2012 roku kwota ta może urosnąć do niecoponad 3 bln zł.

Podatki wcale nie muszą formalnie wzrastać aby wzrastały ciężary podatkowe. To stała tendencja. Suma zapłaconych podatków rośnie, bo – w wielkim skrócie rzecz ujmując – rośnie PKB, mamy inflację (rosną zatem ceny), a w konsekwencji wzrastają nasze dochody i wydawane na zakupach kwoty. Część z nich to podatki.

W 2010 roku w formie różnego rodzaju podatków z naszych kieszeni do kasy państwa trafiło ponad 222,5 mld zł. To tak, jakby każdy statystyczny Polak, bez względu na wiek i swoje możliwości zarobkowe, wpłacił do kasy państwa 5826 zł. Jeśli przeliczyć to na liczbę osób pracujących i plącących podatek dochodowy, byłoby to już niemal 9270 zł na osobę.

Aby sobie uzmysłowić jak duża to kwota wystarczy powiedzieć, że za ubiegłoroczne wpływy podatkowe można by wybudować ponad 5,2 tys. km autostrad lub kupić 10 lotniskowców tej klasy, jaką mają Stany Zjednoczone (USA ma w tej chwili 11 takich lotniskowców). To sporo pieniędzy. Ale też większość z nich pochłaniają świadczenia socjalne, w tym renty i emerytury (dotacja do FUS).

W 2011 roku wpłata podatkowa – zgodnie z tym, co wynika z ustawy budżetowej – wyniesie już niemal 6400 zł na każdego Polaka lub 10112 zł na każdą osobę pracującą. To o ponad 9 proc. więcej niż w roku ubiegłym. W sumie do państwowej kasy mamy wpłacić prawie 242,7 mld zł. W praktyce będzie więcej. Wpływy z podatków będą w tym roku wyższe od tego co wynika z ustawy budżetowej. O ile? Tego nie można jeszcze dziś precyzyjnie wyliczyć, ale prawdopodobny scenariusz mówi o kilku miliardach złotych. Każdy miliard to dodatkowe 26 złotych zapłacone przez statystycznego Polaka.

Nie gorzej, z perspektywy budżetu, wygląda też kolejny, 2012 rok. Rząd założył, że wpływy z podatków wyniosą ponad 269,4 mld zł. Każdy Polak będzie zatem musiał wrzucić do państwowej szkatuły średnio po 7077 zł. To o 11 proc. więcej niż w tym roku. W wyliczenia te można co prawda powątpiewać o tyle, że przyszły rok w związku z gorszą koniunkturą zapowiada się dużo gorzej niż zakłada rząd. Pomimo to w przyszłym roku suma zapłaconych podatków i tak będzie wyższa niż obecnym.

Na wysokie wpłaty podatkowe składa się suma wszystkich płaconych przez nas podatków. Nie jest to zatem wyłącznie podatek dochody, ale także zostawiany na zakupach VAT, czy akcyza płacona m.in. w cenie paliwa, tytoniu, alkoholu, samochodów, czy energii elektrycznej.

Suma wpłacanych podatków rośnie systematycznie. W 2000 roku do kasy państwa statystyczny Polak wpłacał zaledwie 3127 zł podatku. W roku 2012 będzie to już ponad dwukrotnie więcej (w stosunku do roku 2000 r. wpłaty wzrosną o 126 proc.). Nie oznacza to jednak, że podatki rosną. Wyższe wpływy podatkowe to przede wszystkim wynik rozwoju gospodarczego. Przez cały ten czas stosunek wpłat podatkowych do PKB utrzymywał się na w miarę stałym poziomie i wahał się między 15, a 17 proc. W tym czasie (od 2000 do 2012 roku) oddana na potrzeby państwa kwota wyniesie ponad 2,3 bln zł.

Jeśli zastosować poprzednie porównanie, to kwota ta odpowiada ponad 54 tys. km autostrad (to tak jakby przebudować na autostrady jedną czwartą wszystkich dróg w Polsce) lub 115 lotniskowców. Z powodu innych palących wydatków nie mamy ani jednych, ani drugich. Tych ostatnich zresztą wcale nie potrzebujemy. Za to inwestycji w infrastrukturę z pewnością. Uczciwie powiedzmy też sobie, że dotychczas zdążyliśmy też dodatkowo pożyczyć kolejne 743 mld zł. A to oznacza, że wszystkie rządy od 2000 roku do dziś zdążyły już wydać niemal 2,6 bln zł. Do końca 2012 roku kwota ta może urosnąć do nieco ponad 3 bln zł.

Jak wzrastają dochody podatkowe

Rok

Dochody podatkowe w mln zł

Wpłaty podatkowe na jednego mieszkańca

Wzrost rok do roku w proc.

2000

119 643,90

3 127,62

0,00

2001

119 101,30

3 114,39

-0,42

2002

128 750,90

3 368,81

8,17

2003

135 227,60

3 540,86

5,11

2004

135 571,30

3 551,42

0,30

2005

155 859,50

4 084,68

15,02

2006

174 876,00

4 586,85

12,29

2007

206 385,20

5 414,72

18,05

2008

219 499,40

5 755,72

6,30

2009

214 878,80

5 629,92

-2,19

2010

222 552,70

5 825,99

3,48

2011*

242 670,01

6 372,35

9,38

2012**

269 427,00

7 077,31

11,06

*zgodnie z ustawą budżetową; ** zgodnie z projektem budżetu; Źródło: wyliczenia własne autora

Podatki w relacji do produktu krajowego

Rok

Dochody podatkowe mln zł

PKB mln zł.

Relacja dochodów podatkowych od PKB w %

2000

119 643,90

744 378,00

16,07

2001

119 101,30

779 564,00

15,28

2002

128 750,90

808 578,00

15,92

2003

135 227,60

843 156,00

16,04

2004

135 571,30

924 538,00

14,66

2005

155 859,50

983 302,00

15,85

2006

174 876,00

1 060 031,00

16,50

2007

206 385,20

1 176 737,00

17,54

2008

219 499,40

1 275 432,00

17,21

2009

214 878,80

1 343 366,00

16,00

2010

222 552,70

1 415 385,00

15,72

2011*

242 670,01

1 496 300,00

16,22

2012**

269 427,00

1 619 100,00

16,64

*zgodnie z ustawą budżetową; ** zgodnie z projektem budżetu; Źródło: wyliczenia własne autora

Autor jest zastępcą redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej

(CC BY-NC-ND NoHoDamon)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ryzyko podatkowe a realizacja celów polityki fiskalnej państwa

Kategoria: Analizy
Ryzyko podatkowe a realizacja celów polityki fiskalnej państwa

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Reformy gospodarcze w Polsce 1988-2009

Kategoria: Makroekonomia
Reformy gospodarcze w Polsce 1988-2009

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac