Składki emerytalne i petrodolary na ratunek rosyjskiej gospodarce

Kilka dni przed końcem 2012 roku premier Dmitrij Miedwiediew musiał przyznać to, co od miesięcy mówili eksperci: rosyjska gospodarka traci oddech i wyraźnie zwalnia. W celu pobudzenia wzrostu Kreml chce obniżyć oprocentowanie  kredytów, zwiększyć wydatki budżetowe i na inwestycje, sięgnąć po odłożone petrodolary oraz składki na emerytury.
Składki emerytalne i petrodolary na ratunek rosyjskiej gospodarce

Dmitrij Miedwiediew, premier Rosji, przyznaje, że gospodarka jest w tarapatach (CC BY World Economic Forum)

W listopadzie 2012 r. tempo wzrostu rosyjskiego PKB spadło do 1,9 proc. – powiedział premier Miedwiediew na zamykającej rok specjalnej naradzie, na której zastanawiano się nad tym, jak dalej stymulować rozwój gospodarczy Rosji. Jeszcze w I kwartale 2012 r. tempo  rozwoju wynosiło 4,9 proc. Wyraźnie zmniejszyła się również dynamika przyrostu produkcji przemysłowej – z 2,5 proc. w III kwartale do 1,9 proc. w listopadzie ubiegłego roku.

Zdaniem szefa rządu rosyjskiego, przyczyną gospodarczego spowolnienia był m.in. nieurodzaj, a także pogorszenie koniunktury na światowych rynkach paliwowo-energetycznych. W rezultacie – przyznał – trzeba było skorygować prognozy na rok 2012. Przewidywane, roczne tempo wzrostu produkcji przemysłowej zmniejszono z 3,6 proc. do 3,2 proc., a popytu konsumpcyjnego – z 6,1 proc. do 5,7 proc. Odpowiednio – powiedział Miedwiediew – dokonywana jest również korekta przewidywanego tempa wzrostu PKB w 2013 r.

Budżetowe luzowanie

Rosyjski premier chciałby ratować sytuację poprzez zmianę polityki pieniężno – kredytowej. Za takim rozwiązaniem konsekwentnie opowiada się minister Rozwoju Ekonomicznego Andriej Biełousow. Jego zdaniem, zbyt drogie kredyty stały się jedną z barier rozwoju rosyjskiej gospodarki, a związane z tym problemy mają charakter systemowy.

W wywiadzie dla moskiewskich „Wiedomosti“ Biełousow przestrzegał przed nazbyt restrykcyjną polityką budżetową, bo ta – jak twierdzi – może wpływać hamująco na wzrost gospodarczy i pogłębiać nastroje kryzysowe. Nie tylko nie należy ciąć wydatków inwestycyjnych – także tych budżetowych, socjalnych oraz przeznaczanych na rozbudowę infrastruktury – lecz przeciwnie: wykorzystać je, jako stymulatory wzrostu. Co więcej, uważa Biełorusow, warto na te cele przeznaczyć część odłożonych petrodolarów, pilnując jednocześnie i zaostrzając kontrolę ich wykorzystania.

Mówiąc inaczej, mając do wyboru dwie strategie: z jednej strony – stymulowania wzrostu popytu wewnętrznego poprzez zwiększenie wydatków budżetowych i realizację „miękkiej“ polityki pieniężno-kredytowej, a z drugiej – podjęcie działań mających na celu zwiększenie konkurencyjności rosyjskiej gospodarki i podniesienie jej efektywności – premier Miedwiediew i jego ministrowie skłaniają się raczej, przynajmniej deklaratywnie, do przyjęcia pierwszego wariantu.

Suwerenna ekonomika

Decydujące znaczenie i tak jednak będzie miało stanowisko prezydenta Władimira Putina. Analizując niedawne orędzie gospodarza Kremla, rosyjscy komentatorzy podjęli próbę sformułowania „doktryny ekonomicznej“ Putina, którą – przez analogię do politycznego credo prezydenta, wyrażonego w stworzonym przez niego pojęciu rosyjskiej „suwerennej demokracji“ (zgodnej z tradycjami Rosji, a przez to odbiegającej od tego, co przyjęto w świecie demokracji zachodnich) – nazwano „suwerenną ekonomiką“.

Ocena ekspertów jest krytyczna. Prezydenta – dowodzi Natalia Akindinowa z Instytutu Centrum Rozwoju Wyższej Szkoły Ekonomiki – nie zadowala prognozowane przez Ministerstwo Rozwoju Ekonomicznego, 3 – 4 procentowe tempo wzrostu PKB. W istocie, niewiele ma jednak do zaproponowania. W swoim orędziu, na które tak czekano, powtórzył w rzeczywistości wszystko to, co mówił wcześniej, w czasie kampanii prezydenckiej.

Sęk w tym – podkreśla Akindinowa – że zgłaszane przez niego rozwiązania, mające służyć pobudzeniu wzrostu gospodarczego, są dość przypadkowe, nie powiązane ze sobą i trudno mówić tu o jakiejś spójnej koncepcji. Często mają charakter bardzo ogólny i wyłącznie deklaratywny.

Putin wielkie nadzieje wiąże przede wszystkim z reformami, które mają ułatwić życie przedsiębiorcom, służyć znoszeniu różnego rodzaju barier instytucjonalnych i biurokratycznych. Kierunek słuszny, ale – twierdzą krytycy – jeśli prezydent liczy, że uda mu się w ten sposób szybko osiągnąć jakieś znaczące, wymierne efekty, to jest w błędzie. Nawet zakładając, że wszystkie proponowane w tej sferze reformy zostaną wprowadzone w życie tak, jak są formułowane obecnie, to mimo wszystko miną jeszcze 3 – 4 lata, zanim ich skutki odczują przedsiębiorcy.

Dlatego – podkreślają rosyjscy komentatorzy – jeśli Putinowi rzeczywiście zależy na zmianie klimatu inwestycyjnego, to potrzebny jest z jego strony jakiś znaczący sygnał, impuls, który w środowisku biznesu podnosić będzie zaufanie do państwa, prawa i sądów. Tymczasem, wszystko dzieje się na odwrót: służby specjalne, system sądowniczy i cała struktura władzy – po putinowsku nazywana „wertykalną“ – działają tak jak dotąd i w sposób, mówiąc delikatnie, bardzo daleki od liberalnych haseł i obietnic złożonych w prezydenckim orędziu.

Skok na kasę

Nie lepiej jest i z innymi „reformami“ proponowanymi przez Putina. Dotyczy to na przykład uzgodnionej już decyzji o możliwości wykorzystania do 50 proc. dodatkowych wpływów z eksportu ropy i gazu na realizację inwestycji strukturalnych. Warunkiem sięgnięcia po petrodolary jest to, że wielkość środków zgromadzonych na Funduszu Rezerw musi wcześniej osiągnąć poziom 7 proc. PKB.

Tyle, że znów: minie co najmniej rok – półtora zanim Fundusz dojdzie do wskazanej wielkości i można będzie uruchomić te środki na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych. A tymczasem – zwracają uwagę komentatorzy – spadek tempa wzrostu gospodarczego już teraz jest faktem, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Wreszcie, pomysł ostatni, zawarty w prezydenckim orędziu: sugestia aby Bank Centralny „rozważył“ możliwość uruchomienia długoterminowych i tanich kredytów, m.in. wykorzystujących środki nagromadzone ze składek emerytalnych.

– Idea, wzorowana na rozwiązaniach amerykańskich i Europejskiego Banku Centralnego, jest na pewno słuszna, ale – twierdzi cytowana wcześniej Natalia Akindinowa – w warunkach rosyjskich grozi to wzrostem korupcji, przyspieszeniem ucieczki kapitału i nakręcaniem inflacji. Jednakże – pyta – czy takie zagrożenia są w stanie powstrzymać naszego prezydenta? Pytanie, właściwie retoryczne.

OF

Dmitrij Miedwiediew, premier Rosji, przyznaje, że gospodarka jest w tarapatach (CC BY World Economic Forum)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Rosyjska gospodarka funkcjonuje niemal, jak w XV wieku

Kategoria: Analizy
Kreml wyłącznie deklaruje - niczego nie zmienia. Utrzymuje się antykonkurencyjny, społecznie opresyjny charakter rosyjskiego rynku. Dlatego gospodarka Rosji zawsze będzie radziła sobie słabiej niż zachodnie, dopóki Rosja nie porzuci „moskiewskiego modelu”. To nie zdarzy się już za naszego życia – mówi prof. Steven S. Rosefielde.
Rosyjska gospodarka funkcjonuje niemal, jak w XV wieku

Długi Rosji rosną, a efektów w realnej gospodarce brak

Kategoria: Analizy
Zadłużenie zagraniczne Rosji powiększa się systematycznie. Choć dług państwowy nie jest wysoki, to liczony z zobowiązaniami państwowych firm może w istotny sposób weryfikować oficjalną pozycję inwestycyjną Rosji na międzynarodowym rynku finansowym.
Długi Rosji rosną, a efektów w realnej gospodarce brak

Putin superstar? Nie w moim rankingu

Kategoria: Analizy
Ze zdumieniem słuchałem na przełomie roku płynących z ust polskich komentatorów twierdzeń o lawinie sukcesów Władimira Putina. Towarzyszyła temu nieodłącznie teza, że 2013 r. był bardzo zły dla Ameryki i dla prezydenta Obamy. Ja oszałamiających sukcesów odmłodzonego lokatora Kremla nie mogę dostrzec.
Putin superstar? Nie w moim rankingu