Autor: Jan Cipiur

Dziennikarz ekonomiczny, publicysta Studia Opinii

Rosyjska gospodarka spada do niższej kategorii

Z perspektywy zewnętrznej Rosjanie zachowują się nieracjonalnie. Ich państwo traci przecież dystans do Zachodu i coraz bardziej potężnych Chin. Gospodarka kraju pogrąża się w relatywnym zacofaniu, mało co i kto działa w państwie dobrze. A tymczasem obywatele Rosji nie burzą się, a przyklaskują swemu włodarzowi. Jest racjonalne wyjaśnienie tego paradoksu, jednak jego siła słabnie.
Rosyjska gospodarka spada do niższej kategorii

Infografika: Zbigniew Makowski

Zanim o tym, dlaczego jest źle, a mimo to ludzie sądzą, że im dobrze, kilka pejzaży rosyjskiej pogody gospodarczej, na których słoneczka ani widu.

Wiosną pięć lat temu jednego dolara można było kupić w Rosji za 28 rubli, a u nas za 2 złote i 80 groszy. Potem w obu państwach działo się różnie. Dziś dolar kosztuje ok. 80 rubli, a w Polsce prawie 4 złote. Gdyby złoty upadł tak nisko jak rubel, to za dolara musielibyśmy płacić 8 złotych, czyli dwa razy więcej niż kosztuje dziś w rzeczywistości. Najzacieklejszy – jak sami tam twierdzą – wróg Rosji jest zatem w niej w coraz wyższej cenie.

W tej przykrej ekonomicznie i politycznie sytuacji wspomagają Rosjan ich artyści. „Jest ciężko nieco, lecz szczęście czeka nas za rogiem, więc uważaj no ty rublu, nie spadaj” (нo погоди, нo погоди, не упади). W te słowa śpiewa ostatnio tamtejszy gwiazdor pop Dmitrij Malikow, a tu fragment jego przestróg kierowanych do rubla.

Rubel nie słucha, podobnie jak inne wskaźniki makro. PKB Federacji Rosyjskiej skurczył się w 2015 roku o 4 proc., a produkcja przemysłowa o ponad 4 proc. Inflacja przekroczyła w 2015 r. 15 proc., a deficyt budżetowy wyniósł 2,8 proc. PKB, lecz byłby znacznie wyższy, gdyby nie inflacja podnosząca nominalne przychody państwa. Pod względem wysokiego oprocentowania wynoszącego 10-11 proc., rosyjskie obligacje rządowe stały się równie „cenne” jak greckie, tureckie i wenezuelskie, a wśród znaczących gospodarek świata już niedaleko Rosji do Brazylii, której „dziesięciolatki” dawały w 2015 r. zarobić odważnym niemal 16 proc.

Rosyjska gospodarka cierpi od lat na klątwę surowcową zwaną inaczej paradoksem bogactwa. Nie jest to przypadek tak ostry i prawie beznadziejny jak wenezuelski, ale rosyjska ropa, gaz i syberyjska tablica Mendelejewa zamiast wydobywać to państwo na szczyty, spychają gospodarkę w rejony graniczące z zacofaniem. Klątwa ma źródła w postawie nuworysza i outsidera szukającego poklasku. Majątek zarabiany na wydobyciu surowców trwoniony jest na prężenie muskułów, zbytki i swawole oraz najpokrętniejsze fantasmagorie, w rodzaju budowy swego czasu komunizmu i jego obecnych pochodnych.

Jaki jest wynik oparcia gospodarki i bytu państwa na surowcach? Osoby mieszkające w Rosji po kilkanaście lat, lubiące ten kraj i naród mają ogromne kłopoty z wymienieniem choćby tylko kilku rosyjskich towarów poza żywnościowych wartych, ostatecznie, zakupu. Po długich namysłach powstała lista z trzema pozycjami: broń myśliwska, auta sprzedawane za granicą pod marką Łada, ale tylko wtedy gdy zakup zachodniego byłby zupełnie niemożliwy i zimowe walonki, czyli filcowe buciory świetne na ostrą zimę. Jeśli rozszerzyć rozważania o tzw. środki trwałe, to dołożyć można jeszcze ciężarówki Kamaz.

Wszystkie praktycznie towary konsumpcyjne trwałego użytku są w Rosji z importu. Jedyne enklawy względnej jakości industrialnej to przemysł zbrojeniowo-kosmiczny, z którego wykiełkował w XX wieku cywilny przemysł lotniczy wytwarzający paliwożerne i już od nowości niekonkurencyjne samoloty pasażerskie Iljuszyny (Ił), Tupolewy (Tu) i Jakowlewy (Jak).

Zadawniony problem świata z Rosją i Rosji samej z sobą polega na fenomenie „osiłka” konfrontowanego z tzw. towarzystwem. Osiłek, gdy najdzie go właściwy nastrój, może zdemolować salon i co mu towarzystwo zrobi? Niezrozumiałe niemal wszędzie poza Rosją poparcie Rosjan dla polityki szefa państwa zwykło się tłumaczyć właśnie uciechą rozrabiaki, że się go ci podobno lepsi – boją. Nie to jednak jest chyba najważniejsze. Inny czynnik gra tu także znamienitą rolę.

W XXI wieku nawet ponad trzykrotny wzrost płac realnych w Rosji

W państwie rosyjskim dzieje się źle, ale ludziom żyje się relatywnie nie najgorzej, a z całkowitą pewnością lepiej niż kilkanaście lat temu. Według danych Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO), jak również innych źródeł, płace realne Rosjan wzrosły w okresie 2000-2013 niemal trzyipółkrotnie. Parę lat temu realny wzrost płac wyhamował, ale w porównaniu z rokiem 2000 w listopadzie 2015 r. były ciągle trzykrotnie wyższe niż na przełomie wieków.

Infografika: Zbigniew Makowski

Infografika: Zbigniew Makowski

Statystycznie, najnowszy uszczerbek płacowy (trzyipółkrotność sprowadzona do trzykrotności) jest wyraźny, ale w połączeniu z wmawianym Rosjanom syndromem otoczenia ich państwa i narodu przez wrogi wyłącznie świat, nie wywołuje zauważalnego niezadowolenia. Według danych Rosstat, w 2005 r. odbyło się w Federacji Rosyjskiej 2575 strajków, w których wzięło udział prawie 85 tys. osób. W 2014 r. na obszarze od Smoleńska do Władywostoku strajki miały być tylko dwa, a protestować miało 500 (!) pracowników na 72 mln zatrudnionych w całej gospodarce (sic). Wprawdzie można mieć uzasadniony dystans do oficjalnych danych w tej ważnej politycznie kwestii, ale też trudno byłoby ukryć jakieś większe fale zorganizowanego niezadowolenia, więc teza o pozytywnym wpływie wzrostu płac realnych na nastroje społeczne jest dość łatwa do obronienia.

W tym samym czasie wynagrodzenia brutto w polskiej gospodarce narodowej wzrosły z 1924 zł do 3900 zł, a więc dwukrotnie. Jeśli zatem oceniać postawę przeciętnych Rosjan, to warto sobie wyobrazić, jak lepsze byłyby dziś nastroje Polaków, gdyby przeciętna płaca brutto wynosiła dziś nie ok. 4 000 zł, a niemalże sześć tysięcy złotych miesięcznie.

Wielkości dotyczące Polski podane zostały w wielkościach nominalnych. Realnie, tj. po uwzględnieniu inflacji, w okresie 2004 – 2015 wzrost wynagrodzeń wypłacanych w przedsiębiorstwach wyniósł 48 proc., a w okresie 2010 – 2015 dość skromne 14 proc. Rosjanie mieli zatem dobre powody do zadowolenia ze szczodrości Kremla, ale im dalej w las, tym będzie trudniej.

Istotnym czynnikiem wzmacniającym w Rosji postawy prokremlowskie jest zapewne pamięć smuty z ostatniej dekady ubiegłego wieku. Jeśli wielkość rosyjskiej płacy realnej w 1992 r. przyjąć za 100, to w następnych latach spadała ona na łeb i szyję. W czasie wielkiego kryzysu finansowego 1997-1998 za prezydenta Borysa Jelcyna płace realne sięgnęły dna absolutnego, stanowiąc zaledwie ok. 30 proc. tego co zaledwie kilka lat przedtem. Wyrównanie do poziomu z 1992 roku nastąpiło dopiero ok. 2007 roku.

W percepcji przeciętnych Rosjan rozpad ZSRR, rządy Jelcyna i próby zaprowadzenia quasi-zachodnich porządków w gospodarce zakończyły się więc upokarzającą klęską, zaś powrót do „sprawdzonych” metod postsowieckich w rządzeniu państwem przywrócił ludziom radość i zapewnił dostatek. W parze z zasobniejszymi portfelami szła rosnąca duma z potężniejącej (jakoby) roli politycznej Rosji w świecie, czego przykładem było pokazanie Ukrainie, gdzie raki zimują.

W pierwszej dekadzie XXI wieku w Federacji Rosyjskiej nastąpił znaczny wzrost konsumpcji. Według Banku Światowego, w 2001 r. wydatki konsumpcyjne per capita wynosiły równowartość 9 dolarów dziennie, a w 2010 r. prawie 17 dolarów (dane w dolarach PPP z 2005 r.). Bardzo wyraźnie zmniejszył się także margines krzyczącego ubóstwa. Odsetek ludzi żyjących w biedzie, tj. przeznaczających na konsumpcję nie więcej niż 5 dolarów dziennie spadł z 40 proc. w 2001 r. do 10 proc. w 2010 r.

W kasie gospodarki sterowanej przez państwo było także na inne wydatki. Według International Institute for Strategic Studies, w 2015 r. Rosja przeznaczyła na cele militarne prawie 5,5 proc. PKB (w 2014 r. – 4,5 proc.). Pod względem udziału takich wydatków w dochodzie narodowym Rosja ustępuje tylko Arabii Saudyjskiej, gdzie udziały te wyniosły 13 proc. w 2015 r. i 11 proc. rok wcześniej. Relatywne wydatki na zbrojenia są wielkie, ale w liczbach bezwzględnych dość kuse. Rosja wydała w 2015 r. na nie 66 mld dolarów, jedynie 10 mld dolarów więcej niż Wielka Brytania, ale niewiele więcej niż jedną dziesiątą tego co Amerykanie (598 mld dol.) i o połowę mniej niż Chińczycy (146 mld dol.).

Surowcowa prosperity poszła na marne

Możliwości finansowe państwa i płace realne, jak również emerytury, wzrosły w Rosji dzięki eksplozji cen surowców. Statystyki są dostępne bez trudu, zatem tu tylko w skrócie: w grudniu 2000 r. cena ropy Brent (rosyjska mieszanka REBCO jest zawsze nieco tańsza) wynosiła 27 dolarów za baryłkę, w szczycie absolutnym (lipiec 2008 r.) 145 dolarów, a w ostatnich tygodniach i miesiącach były dni, że znowu kosztowała mniej niż 30 dolarów.

Erupcje mają więc to do siebie, że zawsze w końcu gasną, albo stopniowo, albo – jak obecnie – znienacka i nagle. Rosja nie wykorzystała bonanzy surowcowej do podjęcia próby modernizacji gospodarki. Kupiła spokój społeczny, ale straciła dystans industrialno-innowacyjny do Zachodu, do Chin, a nawet do Indii.

Bank Światowy szacuje, że PKB ogromnej, „mocarstwowej” Rosji skalkulowane w dolarach PPP, tj. z uwzględnieniem siły nabywczej pieniędzy w poszczególnych państwach wyniósł w 2014 r. 3 745 mld dolarów, a w Polsce 940 mld dolarów, czyli na niecałe trzy razy mniejszy choć mieszkańców mamy cztery razy mniej i poza węglem, czy miedzią surowców u nas na lekarstwo. Jeszcze gorzej jest w Rosji z zarobkiem na sprzedaży zagranicznej. Eksport z Polski liczony w dolarach wyniósł w minionym roku 200 mld (179 mld euro), podczas gdy eksport Rosji to zaledwie 331 mld dolarów.

Nikt nie słyszał o sukcesach w zarządzaniu rosyjskimi firmami, czy o przykładach budzącej uznanie innowacyjności. Wprawdzie zmalała liczba przedsiębiorstw rosyjskich kończących rok na minusie, ale w latach 2003-2014 ich łączne straty wzrosły 10-krotnie.

Infografika: Zbigniew Makowski

Infografika: Zbigniew Makowski

Widoki gospodarki rosyjskiej na przyszłość są bardzo kiepskie. Pieniądze na potencjalną odbudowę, restrukturyzację, modernizację i budowę od nowa przemysłu i rolnictwa zostały przejedzone i przehulane. Rosstat podał, że w 2015 r. płace realne spadły w Rosji o 9,5 proc. Według tego samego, oficjalnego źródła, w połowie grudnia minionego roku poniżej minimum egzystencji bytował co siódmy obywatel Federacji Rosyjskiej, a w porównaniu z 2014 r. liczba biedaków wzrosła o ponad 2 miliony. Gospodarka będzie się rozłaziła w szwach coraz bardziej, a „mocarstwo” będzie coraz bardziej kieszonkowe, bo Rosja straciła 15 kolejnych lat, mamiąc obywateli iluzjami trwałej poprawy bytu.

Kiedyś bardzo dobrze miał się w Europie tzw. boks amatorski. Zawodnicy rywalizowali w 12 kategoriach wagowych od papierowej do superciężkiej. Rosja jest ogromna, ale bardziej przestrzenna niż wielka. W boksie występowałaby dziś w wadze piórkowej, a chwilami lekkiej, co wcale nie oznacza, że jej ciosy nie mogłyby okazać się nokautujące. Gdyby czas surowcowej prosperity był wykorzystany właściwie, byłaby dziś w wadze lekkopółśredniej, a być może nawet półśredniej. Z polskiej, europejskiej i globalnej perspektywy scenariusz awansu Rosji do wyższych kategorii byłby pożądany, bo kto bardziej syty, ten mniej skłonny do brewerii.

Infografika: Zbigniew Makowski
Infografika: Zbigniew Makowski
Infografika: Zbigniew Makowski

Tagi


Artykuły powiązane

Jak wojna w Ukrainie wpłynie na rosyjską gospodarkę

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rosja zajmuje największe terytorium i jest surowcowym graczem na świecie, a za rządów Władimira Putina odżyły też jej mocarstwowe zapędy. Tymczasem – za jego prezydentury – dochodzi do osłabienia pozycji Moskwy na arenie międzynarodowej. Co ma do tego wojna w Ukrainie?
Jak wojna w Ukrainie wpłynie na rosyjską gospodarkę

Sankcje i rosyjskie mity

Kategoria: Trendy gospodarcze
Na podstawie przekazu płynącego z Moskwy można by wnioskować, że gospodarka Rosji od dawna nie miała się tak dobrze, jak w okresie nakładanych na nią lawinowo narastających sankcji. Jaka jest jednak prawda? Czy Rosja rzeczywiście – jak twierdzi jej prezydent Władimir Putin – „nic nie straciła i nie straci” na wojnie, czy też sankcje to nasilający się czynnik degradacji tego państwa na gospodarczej mapie świata?
Sankcje i rosyjskie mity

Produkcja antyimportowa nie zastąpi Rosji importu

Kategoria: Trendy gospodarcze
Nasilające się sankcje coraz bardziej ograniczają dostęp Rosji do rynku międzynarodowego. Najwięcej uwagi skupia rosyjski eksport surowców (ropy, gazu, węgla), jednak dla Kremla dużo groźniejsze są ograniczenia dotyczące importu.
Produkcja antyimportowa nie zastąpi Rosji importu