Autor: Tomasz Świderek

Dziennikarz specjalizujący się w tematach szeroko rozumianej branży telekomunikacyjnej i nowych technologii.

Jednolity Rynek Cyfrowy, czyli jeszcze jedna strategia

Ogłoszona na początku maja strategia utworzenia w Unii jednolitego rynku cyfrowego ma według Komisji Europejskiej przynieść Staremu Kontynentowi 415 mld euro dodatkowego wzrostu gospodarczego rocznie i pozwolić stworzyć setki tysięcy miejsc pracy. Dzięki ułatwieniach i zmianom zasad w handlu transgranicznym zaoszczędzić mają konsumenci – do 11,7 mld euro rocznie. Pogoń UE za światową czołówką e-gospodarki to jeden z głównych celów Komisji Europejskiej.
Jednolity Rynek Cyfrowy, czyli jeszcze jedna strategia

(infografika Dariusz Gąszczyk)

Licząca 500 mln mieszkańców Unia Europejska mocno ustępuje światowym liderom w tej dziedzinie. Dość powiedzieć, że 54 proc. usług internetowych, z których korzystają jej obywatele, świadczą firmy z USA, a jedynie 4 proc. z tych, które oferują firmy europejskie, to usługi transgraniczne. Według firmy badawczej eMarketer wartość e-handlu w Europie sięgnie w 2015 r. poziomu 377 mld dol., czyli tyle, ile w Stanach Zjednoczonych, które mają o 1/3 mniej mieszkańców niż kraje Unii razem.

Jakby tego było mało, Unia jako całość odstaje od światowej czołówki zarówno w stacjonarnym, jak i mobilnym internecie – dostępności łączy i ich średniej przepływności – które są podstawą e-gospodarki. Także w publikowanym przez KE wskaźniku innowacyjności unijna średnia jest dużo niższa niż Korei Południowej, USA i Japonii (odpowiednio o 24 proc., 22 proc. i 14 proc.).

Planów nigdy dość

By zatkać te dziury, KE co jakiś czas ogłasza kolejne strategie, których celem jest z jednej strony zapewnienie obywatelom Unii dostępu do szybkiego internetu i związanych z nim usług, a z drugiej uruchomienie aktywności i inicjatywy europejskich firm sektora teleinformatycznego, a ponadto ożywienie innowacyjności europejskich przedsiębiorstw.

W 2010 roku opublikowano Europejską Agendę Cyfrową 2020, która zakładała lepsze wykorzystanie potencjału technologii informacyjnych i komunikacyjnych dla wsparcia innowacji, wzrostu gospodarczego i postępu. W 2013 roku ogłoszono strategię Jednolitego Rynku Telekomunikacyjnego (JRT), dzięki której Europa ma się na nowo stać światowym liderem gospodarki cyfrowej. Strategia Jednolitego Rynku Cyfrowego (JRC), jest kolejnym takim dokumentem. Koncentruje się na gospodarce cyfrowej i obniżeniu barier w handlu transgranicznym. W efekcie ma uczynić kontynent bardziej konkurencyjnym w erze cyfrowej gospodarki.

W ocenie ekspertów JRC – jak większość tego typu inicjatyw Komisji – ma podłoże polityczne: ma zmniejszyć przeszkody we współpracy między krajami i zwiększyć poczucie, że żyjemy w Zjednoczonej Europie. Zwracają też uwagę, że na razie JRC poza hasłami i celami nie zawiera propozycji konkretnych aktów legislacyjnych (mają się pojawiać do końca 2016 roku). Pełna implementacja JRC zajmie wiele lat, a przez ten czas będą prowadzone nie tylko prace legislacyjne, lecz również negocjacje z rządami krajów członkowskich, a także konsultacje z różnymi grupami interesów. To te konsultacje i negocjacje nadadzą ostateczny kształt poszczególnym pomysłom KE zawartym w strategii JRC.

Kolejny kamień węgielny

Strategia jednolitego rynku cyfrowego to 16 inicjatyw podzielonych na trzy filary. Według Komisji celem jest zniesienie ograniczeń regulacyjnych i przekształcenie 28 rynków krajowych w jeden. Jak twierdzi Günther Oettinger, unijny komisarz ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa, muszą zostać zlikwidowane krajowe silosy regulacji w zakresie telekomunikacji, prawa autorskiego, ustawodawstwa związanego z bezpieczeństwem danych, a także zarządzania częstotliwościami radiowymi.

Ten sztandarowy projekt kierowanej przez Jean-Claude’a Junckera Komisji Europejskiej ma – jak stwierdzono w dokumentach KE – pozwolić Europie „wkroczyć w epokę cyfrową i umożliwić wykorzystywanie możliwości świata cyfrowego zarówno obywatelom, jak i przedsiębiorcom”.

– Położyliśmy dziś kamień węgielny pod cyfrową przyszłość Europy. Chciałbym, aby funkcjonowały paneuropejskie sieci telekomunikacyjne, by usługi cyfrowe były świadczone bez względu na przebieg granic oraz aby działały liczne innowacyjne europejskie przedsiębiorstwa typu start-up – mówił szef KE podczas ogłaszania strategii JRC. – Chcę żyć w czasach, w których każdemu konsumentowi oferuje się jak najlepsze warunki, a każdemu przedsiębiorstwu dostęp do jak największego rynku, niezależnie od miejsca ich lokalizacji w Europie – dodał.

Andrus Ansip, wiceprzewodniczący KE, który odpowiada za jednolity rynek cyfrowy, twierdzi, że strategia jest „punktem wyjścia, a nie celem do osiągnięcia” oraz „ambitnym i nieodzownym programem inicjatyw skoncentrowanym na obszarach, w których Unia może dokonać rzeczywistych zmian”.

Co zapowiada Komisja

Pierwszy filar zawiera inicjatywy miło brzmiące dla konsumentów, a czasami także dla przedsiębiorców: ułatwiające handel transgraniczny, zharmonizowanie przepisów o umowach i ochronie konsumentów podczas zakupów on-line, co ma konsumentom dać rozszerzenie praw i oferty, a przedsiębiorcom uproszczenie sprzedaży we wszystkich krajach europejskich. KE chce też dokonać przeglądu rozporządzenia w sprawie współpracy w zakresie ochrony konsumentów, a także doprowadzić do skuteczniejszego i tańszego dostarczania przesyłek.

Kolejna inicjatywa to zakończenie nieuzasadnionego blokowania geograficznego, które sprawia, że sprzedawcy i dostawcy usług on-line odmawiają klientom dostępu do stron internetowych w związku z ich lokalizacją lub przekierowują ich na lokalne strony, gdzie towary lub usługi mogą być niedostępne albo mieć inne ceny.

Komisja szacuje, że dzięki ułatwieniach i zmianom zasad w handlu transgranicznym konsumenci mogą zaoszczędzić do 11,7 mld euro rocznie.

KE chce też wprowadzić nowe prawo autorskie, jak twierdzi, „nowoczesne i bardziej europejskie” (obecnie obowiązujące dyrektywy pochodzą z 2001 roku), a także ograniczyć obciążenia administracyjne przedsiębiorstw z tytułu obowiązujących w poszczególnych krajach reżimów podatku VAT (ma to dać firmom w sumie 4,5 mld euro oszczędności rocznie).

(infografika DG)

(infografika DG)

Ponadto KE ogłosiła już rozpoczęcie badania ochrony konkurencyjności w sektorze handlu elektronicznego. Choć nie wskazała, kogo dotyczą, panuje powszechne przekonanie, że na celowniku są internetowi giganci z USA – Google, Facebook czy Amazon. Ten ostatni jest największym e-sprzedawcą w Europie, dwa razy większym niż jego najbliższy konkurent.

Komisja zapowiedziała przegląd dyrektyw dotyczących transmisji satelitarnej i kablowej, by ocenić, czy ich zakres nie powinien zostać rozszerzony na nadawców on-line (takich np. jak amerykański Netflix) oraz by zbadać, jak poprawić transgraniczny dostęp do usług nadawców w Europie.

Trzeci filar ma w zamyśle Komisji uruchomić potencjał wzrostu europejskiej gospodarki cyfrowej. Trzy związane z tym inicjatywy obejmują swobodny przepływ danych (zniesienie niewynikających z ochrony danych osobowych ograniczeń związanych z miejscem przechowywania danych i dostępem do danych), określenie priorytetów dla standardów i interoperacyjności w dziedzinach istotnych dla JRC (m.in. e-zdrowie, planowanie transportu, inteligentne pomiary) oraz wdrożenia cyfrowych rozwiązań w administracji.

Strategia JRC w zakresie administracji elektronicznej przewiduje połączenie rejestrów przedsiębiorstw w całej Europie, zapewnienie współpracy różnych systemów krajowych oraz obowiązek jednorazowego przekazania swoich danych przez obywateli i przedsiębiorstwa organom administracji publicznej. Oznacza to, że organy administracji publicznej nie będą już mogły żądać danych, które zostały raz udostępnione. KE szacuje, że pozwoli to zaoszczędzić do 5 mld euro rocznie w 2017 roku. Zapowiada też, że przyspieszone zostanie uruchomienie elektronicznych zamówień publicznych oraz interoperacyjności e-podpisów.

Wszystko zależy od środkowego filara

Podstawowe dla działania sprawnego JRC znaczenie mają telekomunikacja oraz cyberbezpieczeństwo i bezpieczeństwo danych osobowych. W przypadku telekomunikacji obecna strategia jest już trzecią inicjatywą wdrażaną przez Komisję w tej dekadzie.

W II filarze JRC KE zapowiada m.in. reformę unijnych przepisów dotyczących telekomunikacji, co wydaje się ukłonem w stronę największych operatorów i zgłaszanych przez nich żądań (m.in. poluzowania regulacji oraz zwiększenia zasobów częstotliwości radiowych, którymi mogą dysponować). Budzi to obawy przedstawicieli mniejszych operatorów, którzy obawiają się, że deregulacja zdławi konkurencję.

Reforma ma też w zamyśle KE doprowadzić do skuteczniejszej koordynacji częstotliwości oraz wypracowania wspólnych unijnych kryteriów przydziału częstotliwości na szczeblu krajowym (częstotliwości są też elementem strategii Jednolitego Rynku Telekomunikacyjnego; w skali globalnej koordynacją wykorzystania częstotliwości zajmuje się Światowa Konferencja Radiokomunikacyjna). Koordynując proces aukcji częstotliwości, Komisja chce uniknąć problemów, jakie się pojawiły po decyzji o przekazaniu pasma 800 MHz operatorom komórkowym. Proces ten trwa niezmiernie długo. Są kraje (np. Niemcy), w których te częstotliwości są już od lat wykorzystywane, a są takie jak Polska, gdzie nadal trwa aukcja pasma 800 MHz. Wedle pierwotnych planów KE te częstotliwości powinny zostać przydzielone operatorom do końca 2012 roku.

Ponadto reforma ma stworzyć zachęty do inwestowania w szybkie internetowe sieci szerokopasmowych, a tym samym zwiększyć szansę na zrealizowanie celów Europejskiej Agendy Cyfrowej. Ma także zapewnić równe warunki działania dla wszystkich podmiotów rynkowych: tych tradycyjnych, jak telekomy, i tych nowego rodzaju, jak dostawcy usług dodanych (OTT, ang. Over the Top) wykorzystujący w swej działalności infrastrukturę telekomunikacyjną, której nie są właścicielem.

Stworzenie równych szans, o którym mówi Komisja Europejska, jest odczytywane jako zamiar regulacji usług OTT. Jak zauważa Bengt Nordstrom, prezes firmy konsultingowej Northstream, regulowanie działalności firm świadczących usługi OTT – np. przez narzucanie im obowiązków – może zablokować innowacyjność.

W II filarze są też inicjatywy, których celem jest rozwiązanie problemu nielegalnych treści w internecie, analiza roli i pozycji na rynku platform internetowych (wyszukiwarki, media społecznościowe, sklepy z aplikacjami), jak również ich polityki cenowej, wykorzystania uzyskanych od użytkowników danych, promowania własnych usług, przejrzystości wyszukiwania itd. Zapowiadany jest także przegląd dyrektywy o prywatności i łączności elektronicznej oraz stworzenie partnerstwa publiczno-prywatnego dotyczącego bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni w dziedzinie technologii i rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa sieci internetowych.

Zarówno inicjatywy dotyczące nielegalnych treści, jak i przegląd platform internetowych oraz kwestii prywatności już teraz budzą pewne obawy zainteresowanych. Computer and Communications Industry Association, organizacja reprezentująca największe amerykańskie firmy internetowe, mówi wprost, że pomysł regulowania platform internetowych – a tak odczytywana jest przez rynek inicjatywa analizy platform internetowych – jest nieprzemyślany. Zdaniem CCIA uderzy przede wszystkim w firmy europejskie, w tym start-upy, blokując możliwości ich wzrostu.

Warto zwrócić uwagę na to, czego w tym filarze wyraźnie brakuje, czyli zniesienia opłat roamingowych. Biorąc pod uwagę, że co raz częściej korzystamy z sieci (m.in. kupujemy towary i oglądamy wideo), używając urządzeń mobilnych, opłaty za transmisję danych są dużą barierą dla realizacji celów z I filaru. KE twierdzi, że kwestie roamingu pominięto, bo są elementem strategii JRT.

– Jeśli celem jest stworzenie jednolitego rynku europejskiego, musimy bliżej przyjrzeć się opłatom roamingowym. Jeśli je wyeliminujemy, to Europa już ma paneuropejską sieć (o której mówił Jean-Claude Juncker, prezentując cele JRC – przyp. t.św.) – zauważa cytowany przez serwis Teleoms.com Bengt Nordstrom.

Według strategii JRT od 1 stycznia 2016 r. każdy obywatel Europy miał korzystać z telefonu komórkowego w dowolnym kraju Unii, płacąc tyle, ile u siebie w domu. Dobrze brzmiące hasło „Roam like a home” szybko okazało się nieaktualne. O zniesieniu z końcem roku opłat roamingowych nie ma już mowy. Lobbing operatorów okazał się skuteczny.

Teraz toczy się dyskusja między Parlamentem Europejskim a rządami krajów członkowskich, jak duży ma być roczny pakiet minut, SMS i danych w euroroamingu w cenach z krajowych. Najpierw była mowa o 35 min rozmów (łącznie wychodzących i odebranych), 35 SMS i 35 MB danych. Gdy to skrytykowano (Andrus Ansip powiedział, że ta propozycja to żart), pojawiła się poprawiona oferta: 100 min, 50 SMS i 100 MB. Andrus Ansip twierdzi nadal, że opłaty roamingowe powinny być zniesione tak szybko, jak tylko to będzie możliwe.

(infografika Dariusz Gąszczyk)
(infografika DG)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Wyzwania związane z usługami DeFi w kontekście regulacji europejskich

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rynek kryptoaktywów ma przede wszystkim charakter spekulacyjny, a jego rola dla gospodarki realnej jest minimalna. Niezależnie od takiego stanu rzeczy, na tym rynku można zaobserwować rozwój interesujących rozwiązań technologicznych służących do świadczenia usług o charakterze zbliżonym do usług finansowych.
Wyzwania związane z usługami DeFi w kontekście regulacji europejskich

Płatności odroczone – alternatywa dla tradycyjnego kredytu?

Kategoria: Analizy
Odroczona płatność (BNPL) to usługa polegająca na umożliwieniu klientowi płatności za zakupy w późniejszym terminie niż data otrzymania towaru. Można ją oferować zarówno w zakupach online, jak również w sklepach stacjonarnych. W ramach oferty dla konsumentów w Polsce finansowanie jest bezpłatne przez pewien okres, z reguły 30 dni, potem naliczane są odsetki. Popularność usługi BNPL, w istocie będącej rodzajem kredytu konsumenckiego, rośnie dynamicznie. Wiąże się z tym szereg źródeł ryzyka, a także wyzwań dla regulatora i nadzorcy rynku finansowego.
Płatności odroczone – alternatywa dla tradycyjnego kredytu?