Autor: Piotr Rosik

Dziennikarz analizujący rynki finansowe, zwłaszcza rynek kapitałowy.

więcej publikacji autora Piotr Rosik

Dzieci trzeba uczyć finansów

Polska młodzież ma całkiem sporą wiedzę o ekonomii, większą niż średnia światowa – wskazują pewne badania. Inni naukowcy twierdzą jednak, że wciąż nie można dokładnie zbadać skuteczności edukacji finansowej i jej wpływu na dalsze życie nawet najlepiej wyedukowanych dzieci.
Dzieci trzeba uczyć finansów

Infografiki: Bogusław Rzepczak

Świat w ogóle jest coraz bardziej skomplikowany i ryzykowny, świat finansów również. Rozrastająca się oferta i coraz bardziej złożone produkty oraz konieczność myślenia o pieniądzu w coraz dłuższej perspektywie rodzą przymus zapewnienia dzieciom i młodzieży edukacji ekonomicznej na coraz lepszym poziomie.

O wykształcenie ekonomiczne kolejnych pokoleń warto dbać tym bardziej, że podniesienie jakości edukacji ekonomicznej na poziomie szkół podstawowych i średnich może w przyszłości skutkować znaczącym zmniejszeniem nierówności ekonomicznych. Pokazało to np. przeprowadzone pod wodzą prof. Annamarii Lusardi z George Washington University badanie „Optimal Financial Knowledge and Wealth Inequality”.

Polska nie w ogonie

Nie istnieją badania porównawcze o skali globalnej, które pokazywałyby poziom wyedukowania dzieci i młodzieży w zakresie ekonomii w poszczególnych krajach. Pewne wnioski można wysnuwać na przykład z wyników badań PISA (Programme for International Student Assessment) przeprowadzanych przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Zrobiła tak prof. Lusardi, a wyniki swojej dogłębnej analizy badań OECD opublikowała na jesieni 2015 roku w „The Journal of Consumer Affairs”, w artykule „Financial Literacy Skills for the 21st Century: Evidence from PISA”. Okazało się, że polskie 15-latki dysponują wiedzą ekonomiczną powyżej średniej (dla przebadanych krajów).

Jeśli chodzi o rezultaty w zakresie matematyki, nasi 15-latkowie w ostatnim badaniu PISA (z 2012 roku) wypadli całkiem nieźle – można powiedzieć, że generalnie zmieścili się w pierwszej 15-ce wśród 67 przebadanych krajów Najlepiej wypadły nastolatki z Chin i Belgii.

550 -1120-880

Sporo o jakości kształcenia w zakresie ekonomii w ostatnich kilkunastu latach mówi również badanie Standard & Poor’s Rating Services „Financial Literacy: Around the World” z listopada 2015 r. Równo 50 proc. ankietowanych Polaków w wieku 15–34 lata odpowiedziało poprawnie na trzy z czterech pytań testowych dotyczących finansów i ekonomii. To uplasowało Polskę na 33. pozycji wśród 143 krajów.

Badanie S&P pokazało, że tylko około 33 proc. ludzi dysponuje wiedzą ekonomiczną, która pozwala podejmować świadome decyzje finansowe.

Jeśli chodzi o szczegóły stanu wiedzy i umiejętności ekonomicznych dzieci i młodzieży w Polsce, to można się zapoznać z nimi w badaniu wykonanym na zlecenie NBP, które zostało opublikowane w listopadzie 2014 r.

>>czytaj również: Edukacja ekonomiczna ograniczy demokrację obrazkową (esej wyróżniony w konkursie)

Zmienia się na lepsze

Oczywiście to, że nie jest źle, nie oznacza, że należy spoczywać na laurach. Jeśli chodzi o rozwiązania systemowe w zakresie edukacji finansowej w szkołach, to jeszcze kilka lat temu sytuacja w Polsce odbiegała in minus od sytuacji w krajach wysoko rozwiniętych – stwierdzili autorzy raportu „Produkty finansowe i edukacja finansowa w Polsce na tle wybranych krajów wysoko rozwiniętych” opracowanego pod auspicjami SGH.

Warto jednak zauważyć, że w ostatnich latach sytuacja uległa z pewnością poprawie. I to raczej nie dzięki powszechnie nielubianym lekcjom przedsiębiorczości, które od kilku dobrych lat funkcjonują w liceach ogólnokształcących, lecz głównie dzięki inicjatywom NBP (Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy i inne liczne projekty edukacyjne) oraz podmiotów prywatnych – banków i fundacji powiązanych z instytucjami finansowymi.

Związek Banków Polskich wylicza w swoim zestawieniu ogólnopolskich programów edukacji ekonomicznej dziewięć projektów edukacyjnych dla uczniów szkół podstawowych oraz 21 dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Do tego dochodzą liczne konkursy oraz programy edukacyjne dla nauczycieli. Warto także zwrócić uwagę, że to niepełne zestawienie – nie uwzględnia choćby inicjatywy Cha-Ching firmy ubezpieczeniowej Prudential czy Latającego Uniwersytetu KoLibra.

Swoje trzy gorsze do edukacji finansowej dokładają regularnie także banki, oferując po prostu produkty finansowe, z których korzystać mogą młodociani. Konta bankowe swoim pociechom rodzice mogą założyć m.in. w PKO BP, ING Banku Śląskim, BZ WBK i mBanku. Warto na bieżąco obserwować tę ofertę, bo niedawno na przykład PKO BP do konta Junior oferowało efektowne karty ozdobione wizerunkami bohaterów znanych kreskówek (m.in. Dexter i Johnny Bravo).

Zresztą PKO BP wyróżnia się na tle innych banków, prowadząc np. pamiętający czasy głębokiego PRL-u program Szkolnych Kas Oszczędności. Warto założyć dziecku konto i przekazywać na nie regularnie kieszonkowe, bo jak pokazują badania maluchy, które poznają finanse nie tylko w teorii, lecz także w praktyce, szybciej przyswajają ekonomiczną wiedzę.

Trzeba dodać, że od kilku lat kolejne polskie rządy tylko rozważają możliwość wprowadzenia narodowej strategii edukacji finansowej, co zaleca OECD. Do końca 2015 roku 23 kraje członkowskie tej organizacji przyjęły takie strategie, a kolejne 24 deklarowały, że prace są w toku.

Działa czy nie działa?

Co ciekawe, dziennikarze i naukowcy coraz częściej zwracają uwagę, że sama edukacja ekonomiczna nie sprawi, iż znacząco wzrośnie jakość życia i zamożność społeczeństw. Pojawiają się na przykład głosy o brakach w nadzorze nad całym systemem finansowym – także w USA (warto zwrócić uwagę na tekst opublikowany niedawno na łamach opiniotwórczego „The Atlantic”).

Naukowcy różnią się nie tylko w ocenie tego, w jakim wieku powinno rozpoczynać się edukację finansową dziecka (jedni wskazują, że wcześnie rozpoczęta edukacja ekonomiczna przynosi dobre efekty, podczas gdy inni udowadniają, że programy skierowane do dzieci w wieku przedszkolnym są bezskuteczne – więcej w opracowaniu Banku Światowego „Financial Literacy around the World”).

Obok całego szeregu raportów z badań potwierdzających pozytywne efekty edukacji finansowej (z ostatnich lat wystarczy wymienić przywoływaną już pracę „Financial Capability in Children: Effects of Participation in a School-Based Financial Education and Savings Program”, która ukazała się w 2011 roku na łamach „Journal of Family and Economic Issues”), istnieją również i takie, które przeczą jej zbawiennemu wpływowi.

Tu trzeba wskazać między innymi na badania Lauren E. Willis z Loyola University Law School z Los Angeles, która w wielu publikacjach zakwestionowała metodologię wielu badań nad skutecznością edukacji finansowej i podniosła problem braku narzędzi właściwych do badania tejże („Evidence and Ideology in Assessing the Effectiveness of Financial Literacy Education”).

Nie zgadza się również z samą tezą, że tego rodzaju edukacja ma pozytywne przełożenie na stan finansów edukowanych, gdy są już dorośli. Willis podważyła też szlachetność pobudek, jakie kierują instytucjami finansowymi, gdy te podejmują się dzieła edukowania klientów („Against Financial Literacy Education”).

Niektórzy badacze – jak Daniel Fernandes, John G. Lynch Jr. oraz Richard G. Netemeyer w pracy „Financial Literacy, Financial Education and Downstream Financial Behaviors” – zwracają uwagę, że ludzie (a szczególnie dzieci) dość szybko zapominają treści, których się uczyli podczas lekcji edukacji ekonomicznej. W związku z tym zalecają stosowanie czegoś, co określili jako just in time financial education – edukację reagującą aktywnie na potrzeby edukowanych i zjawiska pojawiające się w ekonomii i na rynku finansowym.

Co warto poczytać dziecku w ramach domowej edukacji finansowej:

Nie musimy liczyć na to, że prywatne czy publiczne instytucje wyedukują nasze dziecko w zakresie podstawowej wiedzy o finansach. Możemy poczytać razem z nim wartościowe lektury na ten temat lub podsunąć publikacje do samodzielnego zgłębiania. Na rynku jest kilka pozycji godnych polecenia.

Rodzicom, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat sposobów ekonomicznego edukowania dzieci, warto polecić „Money-Smart Kids” autorstwa Gail Vaz-Oxlade oraz „Smart Money, Smart Kids: Raising the Next Generation to Win with Money” Dave’a i Rachel Ramseyów, a po polsku: „Bank Taty” Davida Owena.

Jako pierwszą ekonomiczną czytankę można polecić opowiadanie „Ja, Ołówek” Leonarda E. Reada (dostępne bezpłatnie na stronach Wydziału Nauk Ekonomicznych UW) oraz książeczkę „Basia i pieniądze” Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak.

Jeśli dziecko chodzi już do III, IV klasy szkoły podstawowej, warto je zachęcić do samodzielnej lektury takich pozycji, jak „Rozmowy z użyciem głowy, czyli ekonomia dla dzieci” Anny Garbolińskiej czy „Pieniądze nie rosną na drzewach. Wszystko o zarządzaniu swoimi pieniędzmi” Paula Masona i Mike’a Gordona.

Infografiki: Bogusław Rzepczak
550 -1120-880

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Good education costs

Kategoria: English
Good education costs

New technologies will transform education

Kategoria: Business
New technologies will transform education

The role of central banks in protecting financial services’ consumers grows

Kategoria: Financial markets
The role of central banks in protecting financial services’ consumers grows

Popularne artykuły

Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Kategoria:
Gdzie będzie polska gospodarka za lat 5, 10

Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Kategoria: Rynki kapitałowe
Finanse publiczne: Brak długofalowego myślenia

Bankowość pod okiem Allaha

Kategoria: Rynek bankowy
Bankowość pod okiem Allaha

Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Kategoria: Polityka pieniężna
Jak rozwijał się kryzys 2007-2009 - infografika, kalendarium

Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Kategoria: Wskaźniki ekonomiczne
Łosoś nie zastąpi ropy. Norwegia w kryzysie

Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pracownicy widmo, czyli jak komputery wynajmują ludzi do prostych prac